Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Rosja może uderzyć w Polskę tak, by ominąć art. 5 NATO. Generał wskazuje najgroźniejszy scenariusz
Wojciech Mulik
Wojciech Mulik 21.07.2026 12:19

Rosja może uderzyć w Polskę tak, by ominąć art. 5 NATO. Generał wskazuje najgroźniejszy scenariusz

Rosja może uderzyć w Polskę tak, by ominąć art. 5 NATO. Generał wskazuje najgroźniejszy scenariusz
fot. Goniec

Rosja nie jest obecnie gotowa do rozpoczęcia konwencjonalnej wojny z Polską. Może jednak przeprowadzić pojedyncze lub grupowe uderzenie w taki sposób, by nie doprowadzić do uruchomienia art. 5 NATO – ostrzega gen. Leon Komornicki. Były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w rozmowie z Gońcem mówił również o słabości polskiej obrony powietrznej, uzależnieniu od dostaw z USA i możliwym zmasowanym ataku z wykorzystaniem nawet 2 tys. dronów.

Rosja i możliwy atak. Kolejny etap wojny hybrydowej

Kolejne rosyjskie samoloty pojawiające się nad Bałtykiem nie są przypadkowymi incydentami ani rutynową demonstracją siły. Zdaniem gen. Leona Komornickiego Rosjanie w ten sposób zbierają informacje o polskim systemie obronnym i sprawdzają, jak szybko oraz przy użyciu jakich środków reaguje NATO.

– To nie są zabawy w kotka i myszkę. To są realne zagrożenia dla naszego bezpieczeństwa i obronności – powiedział były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w rozmowie z Wojciechem Mulikiem.

Według generała działania rosyjskiego lotnictwa należy traktować jako element trwającej wojny hybrydowej. Jej celem jest nie tylko rozpoznanie polskich zdolności wojskowych, lecz także wywoływanie strachu, pogłębianie politycznych podziałów i osłabianie odporności społeczeństwa.

Gen. Komornicki zwrócił uwagę, że każda reakcja polskiego wojska dostarcza Rosjanom kolejnych informacji. Moskwa obserwuje moment wykrycia zagrożenia, sposób identyfikacji obiektu, czas poderwania samolotów oraz pracę systemów rozpoznania i dowodzenia.

Następnie może porównywać zdobyte dane z reakcjami podczas wcześniejszych incydentów.

– To wszystko Rosjanie identyfikują, porównując z tym, co robiliśmy dotychczas – tłumaczył generał.

Jego zdaniem problem nie rozpoczął się wraz z ostatnimi przelotami nad Bałtykiem. Polska od lat jest poddawana kolejnym testom: do naszej przestrzeni wpadały rosyjskie rakiety i drony, a samoloty rozpoznawcze z wyłączonymi transponderami zbliżały się do polskiego wybrzeża.

Komornicki krytycznie odniósł się również do wykorzystywania drogich rakiet przeciwlotniczych do zwalczania tanich dronów. Jak podkreślił, do tego celu powinny służyć przede wszystkim systemy antydronowe, środki walki radioelektronicznej, broń lufowa oraz mobilne grupy ogniowe.

Generał wskazał na ogromną dysproporcję kosztów: pocisk systemu Patriot może kosztować kilka milionów dolarów, podczas gdy prosty dron uderzeniowy – kilkadziesiąt tysięcy. Zużywanie najdroższej amunicji na najtańsze cele mogłoby sprawić, że zabrakłoby jej w momencie zmasowanego ataku rakietowego.

Uderzenie poniżej progu wojny

Najpoważniejszy scenariusz przedstawiony przez gen. Komornickiego zakłada, że Rosja nie zdecyduje się na pełnoskalową inwazję, lecz na ograniczone uderzenie w wybrany obiekt wojskowy, przemysłowy lub infrastrukturalny.

Atak mógłby zostać przeprowadzony tak, aby państwa NATO nie uznały go za wystarczającą podstawę do uruchomienia art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.

– Polska jako taka nie jest dzisiaj celem, przeciwko któremu Rosja byłaby gotowa przeprowadzić wojnę konwencjonalną. Rosja nie jest w stanie tego zrobić. Natomiast pojedyncze czy nawet grupowe uderzenia jest w stanie wykonać poniżej progu wojny – ocenił były wojskowy.

W jego opinii takie działanie miałoby sprawdzić przede wszystkim polityczną gotowość Sojuszu do odpowiedzi. Jeżeli reakcja okazałaby się niewystarczająca, Kreml mógłby uznać, że może pozwolić sobie na kolejny krok – także wobec państw bałtyckich.

Dlatego, jak przekonywał Komornicki, Polska i NATO powinny posiadać wcześniej uzgodniony scenariusz odpowiedzi. Decyzji nie można podejmować dopiero wtedy, gdy rosyjski pocisk uderzy w konkretny obiekt.

– Już najwyższy czas odpowiedzieć. Rosja ma szacunek tylko do tych, którzy posiadają siłę i potrafią ją demonstrować – stwierdził.

Zaznaczył jednocześnie, że każda odpowiedź musi być proporcjonalna i przygotowana w taki sposób, by nie pozwolić Rosji na niekontrolowane rozszerzenie konfliktu.

Zdaniem generała ewentualna wojna nie rozpoczęłaby się od starcia wojsk lądowych, lecz od zmasowanego ataku powietrznego. Rosja wykorzystałaby drony, pociski balistyczne, rakiety manewrujące, broń hipersoniczną oraz bomby szybujące wystrzeliwane między innymi z terytorium Białorusi i obwodu królewieckiego.

– W naszej przestrzeni może pojawić się 2 tys. dronów i kilkadziesiąt różnego rodzaju rakiet balistycznych, hipersonicznych oraz bomb szybujących – ostrzegł Komornicki.

Jak zaznaczył, nawet rozbudowany system obrony powietrznej może zostać przeciążony, jeżeli przeciwnik wyśle odpowiednio dużą liczbę środków napadu jednocześnie. Tymczasem Polska dopiero buduje kolejne warstwy swojego systemu.

Generał przypomniał, że początkową gotowość osiągnęły dotychczas dwie baterie Patriot, a programy Narew i Pilica nadal nie tworzą kompletnego systemu zdolnego do ochrony całego kraju.

– Wyrzutnie mogą być, ale pozostaje pytanie, czy mamy rakiety – mówił.

Według danych przywołanych przez Komornickiego Rosja produkuje obecnie miliony dronów rocznie, w tym dziesiątki tysięcy maszyn szturmowych. Polska produkcja pozostaje – jak przekonywał – nieporównywalnie mniejsza.

 

Zasoby na dwa–trzy miesiące wojny

Generał surowo ocenił również stan polskich zapasów i uzależnienie wojska od zagranicznych dostaw. Jego zdaniem zasoby zgromadzone w magazynach wystarczyłyby na dwa lub trzy miesiące intensywnych działań.

Później Polska byłaby uzależniona od kolejnych dostaw sprzętu, części zamiennych i amunicji ze Stanów Zjednoczonych. Problem pojawiłby się szczególnie wtedy, gdyby Amerykanie równocześnie prowadzili działania wojenne w innym regionie świata.

– Jeśli Stany Zjednoczone będą prowadziły wojnę na Bliskim Wschodzie albo w innym obszarze i będą musiały uzupełniać własne potrzeby oraz potrzeby swoich strategicznych sojuszników, Polska zostanie zepchnięta na dalszy plan – ocenił Komornicki.

W praktyce mogłoby to prowadzić do przerw w działaniach polskiej obrony powietrznej i pozostawienia części kraju bez wystarczającej ochrony.

Zdaniem byłego zastępcy szefa Sztabu Generalnego Polska nie posiada obecnie pełnej suwerenności strategicznej. Kupuje nowoczesne systemy, takie jak Patrioty i samoloty F-35, ale bez odpowiednich zapasów amunicji oraz możliwości samodzielnego produkowania kluczowych elementów pozostaje zależna od decyzji Waszyngtonu.

Komornicki sprzeciwił się jednocześnie pomysłom wysyłania polskich żołnierzy do walki w Ukrainie. Jak przekonywał, podstawowym zadaniem armii powinno być przygotowanie do obrony własnego terytorium i odstraszenie Rosji.

– Mamy być u siebie. Mamy być gotowi do odparcia takich uderzeń i demonstrować swoje zdolności w zakresie odstraszania – powiedział.

Generał podkreślił, że nawet zwycięska wojna byłaby dla Polski katastrofą, ponieważ to polskie miasta, zakłady przemysłowe, elektrownie i drogi stałyby się celami rosyjskich ataków.

– Polska stanie się teatrem wojny – ostrzegł.

W jego opinii Warszawa powinna nadal pomagać Ukrainie, ale robić to w ramach jasno określonej strategii. Pomoc nie może prowadzić do osłabienia polskiej armii ani odbywać się bez sprecyzowania celów politycznych, które Polska chce osiągnąć.

Komornicki uważa, że Polska nie wykorzystała szansy, aby stać się państwem inicjującym europejskie projekty obronne. Jako przykład wskazał międzynarodową współpracę dotyczącą rozwoju tańszych systemów obrony powietrznej. Nieobecność Polski w takim przedsięwzięciu nazwał „ewidentną porażką”.

Podkreślił, że Polska posiada własne atuty, między innymi zaawansowane radary produkowane przez PIT-RADWAR oraz systemy łączności i dowodzenia rozwijane przez krajowe przedsiębiorstwa. Mimo to polskie władze – jego zdaniem – znacznie częściej eksponują zakupy zagranicznego uzbrojenia niż osiągnięcia własnego przemysłu.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji