Donald Trump ma dla Polski wyjątkowy plan. Ujawniono szczegóły, zaskakujące doniesienia
Nie jest tajemnicą, że Donald Trump w szczególny sposób traktuje relacje z Polską. Według doniesień amerykańskiej pracy, prezydent USA otwarcie zabiega o stałe członkostwo Polski w kluczowym międzynarodowym projekcie. Właśnie tego ta organizacja potrzebuje, przekonują na łamach „Washington Post" analitycy konserwatywnego think tanku Hudson Institute. Wskazują trzy argumenty przemawiające za Warszawą, ale zauważają też słabe punkty polskiej kandydatury. Zdumiewające, jak prezydent USA potraktował nasz kraj.
Trump chce odbudować znaczenie G20
Tezę postawili Peter Rough i Ulrich Speck w komentarzu opublikowanym w „Washington Post". Ich zdaniem forum, powołane przez George'a W. Busha w odpowiedzi na kryzys finansowy 2008 roku, w ostatnich latach zeszło na margines światowej polityki, a jego szczyty zamieniły się w wydarzenia wizerunkowe, poświęcone agendzie bliższej organizacjom pozarządowym niż realnym problemom gospodarczym. Trump ma chcieć przywrócić G20 pierwotną misję i skupić szczyt na wzroście gospodarczym, deregulacji, tanich dostawach energii oraz innowacjach w sztucznej inteligencji.
To istotne, bo w tym roku Stany Zjednoczone sprawują przewodnictwo w grupie, a Trump będzie gospodarzem szczytu liderów, zaplanowanego na 14–15 grudnia w ośrodku Trump National Doral Miami na Florydzie. Polski prezydent otrzymał już na nie zaproszenie.
„Na sam koniec dostałem też — z czego się bardzo cieszę, bo zabiegaliśmy o to w naszych wcześniejszych rozmowach — zaproszenie od prezydenta Trumpa na przyszłoroczny szczyt grupy G20 w Miami na Florydzie" – mówił Karol Nawrocki na początku września ubiegłego roku, podczas wizyty w Waszyngtonie.
Chodziło jednak o jednorazowy udział w szczycie, a nie o stałe członkostwo.

Trzy argumenty za Polską
W komentarzu autorzy wskazują na Polskę jako sojusznika, który „walczy znacznie powyżej swojej wagi" w Europie. Przypominają, że polska gospodarka podwoiła PKB w ciągu dwóch dekad, przekraczając bilion dolarów, jest szóstą co do wielkości w Unii Europejskiej, a według prognoz w 2028 roku wejdzie do pierwszej dwudziestki na świecie. Przytaczają też grudniową wypowiedź sekretarza stanu Marca Rubio, według którego sukces Polski dowodzi opłacalności nastawienia na przyszłość, a Warszawa powinna zająć należne jej miejsce w G20.
Autorzy wymieniają trzy argumenty przemawiające za polską kandydaturą:
- Model gospodarczy — duże gospodarki Europy Zachodniej ciągną w dół rozbudowane państwo socjalne i słaba innowacyjność, podczas gdy Polska stawia na wzrost i ma nowe pokolenie przedsiębiorców,
- Obronność — pod tym względem autorzy nazywają Polskę wprost „gwiazdą",
- Geopolityka — dziś w G20 nie zasiada nikt z Europy Środkowej, a stałe miejsce dla Warszawy dałoby regionowi reprezentanta. Za takim rozwiązaniem opowiedzieli się już przywódcy regionu w kwietniowej deklaracji szczytu Trójmorza w Dubrowniku.
Słabe punkty kandydatury
Rough i Speck nie ukrywają jednak zastrzeżeń. Polska wciąż ma PKB per capita poniżej średniej unijnej, co osłabia jej pozycję w porównaniach z najbogatszymi państwami świata, a rodzime przedsiębiorstwa nie są dostatecznie włączone w globalne łańcuchy innowacji.
Autorzy odnotowują też, że jako gospodarz tegorocznego szczytu Stany Zjednoczone zaprosiły Polskę do stołu, odmawiając miejsca RPA, formalnemu członkowi grupy, którego gospodarka, ich zdaniem, zwiędła wskutek korupcji i interwencjonizmu państwa.
Wątpliwości wokół samego formatu
Eksperci przyznają, że pozostają pytania, czy G20 może osiągnąć istotny postęp przy udziale Chin i Rosji, które traktują stosunki międzynarodowe jako grę o sumie zerowej. Mimo to ich zdaniem format zachowuje wartość, bo poza Pekinem i Moskwą niemal wszyscy uczestnicy są sojusznikami lub partnerami Waszyngtonu.
„Stałe włączenie Polski do G20 nie byłoby prezentem dla Warszawy, ale odzwierciedleniem jej zasłużonej pozycji wśród czołowych gospodarek świata. Polska jest sojusznikiem, którego Trump potrzebuje, aby odciągnąć G20 od jej najgorszych instynktów" – konkludują.
