Nie ulega wątpliwości, że reprezentacja narodowa to nasze wspólne dobro i każdy z nas chce dla niej jak najlepiej. Swoje zdanie na temat jej kształtu, jak i formatu ma niemal każdy kibic, jednak mało kto publikuje swoje przemyślenia w przestrzeni publicznej. Z takiej możliwości skorzystał Jerzy Dudek, który krył swojego rozczarowania stylem Biało-Czerwonych i zdecydował się na mocną krytykę pod adresem obecnego selekcjonera. W opinii legendarnego bramkarza Liverpoolu, najlepszą opcją byłby powrót na ławkę trenerką "siwego bajeranta" Paulo Sousy. Gra naszej reprezentacji to temat, który zawsze i wszędzie zajmuje polskich kibiców. Ocenie podlegają zarówno aspekty taktyczne, styl, ale przede wszystkim osiągane wyniki. Jedno potknięcie, jeden słabszy mecz wzmaga w naszym narodzie powszechną dyskusję, a dyskusje zarówno w sferze publicznej, jak i prywatnej zakrawają nawet o niewydolność polskiego systemu szkolenia. Wielu "ekspertów" nierzadko za niebagatelne sumy podejmuje się ocenie polskiej kadry, zadając sobie trud przeanalizowania, a także oceny pracy selekcjonera. W zatrważającej ilości przypadków ocena jest jednak negatywna. Słaby mecz naszej kadry wzmaga dyskusje na temat tożsamości danego trenera, z kolei świetne spotkanie sprowadza się do powszechnej gloryfikacji poszczególnych zawodników. Najczęściej śmietankę spija nasz "piłkarz eksportowy", Robert Lewandowski. Dyskusje na temat zmian kadry szkoleniowej, a także wytykanie ich błędów to niemal nasz sport narodowy. Polacy ochoczo grillują selekcjonerów, szukając winy tylko i wyłącznie po ich stronie. Nierzadko problem występuje jednak w zupełnie innej sferze. Swoje "trzy grosze" na temat gry naszej kadry postanowił wtrącić legendarny bramkarz Liverpoolu, a także wybitny reprezentant naszego kraju, Jerzy Dudek. Na dwa miesiące przez mundialem w Katarze, apeluje do władz PZPN o wprowadzenie daleko idących zmian, domagając się "głowy" selekcjonera Czesława Michniewicza.
Politycy opozycji wystosowali do prezydenta Andrzeja Dudy wyjątkowy apel. W ich opinii, wszystkie decyzje dotyczące naszego państwa powinny być konsultowane z ich przedstawicielami. - To kwestia wiarygodności władzy - podkreślił w czasie rozmowy z Faktem Cezary Tomczyk z Platformy Obywatelskiej.Galopująca inflacja, szalejąca drożyzna, a także napięta sytuacja międzynarodowa są szczególnie niepokojące z perspektywy zwykłego obywatela. Niestety, ale zbliżające miesiące nie zwiastują rewolucyjnych zmian, a wręcz przeciwnie, wiele wskazuje na to, że czeka nas niezwykle ciężki czas.W związku z zaistniałą sytuacją swój wpływ na podejmowanie decyzji zapadających na najwyższym szczeblu w Polsce, chce mieć opozycja. W opinii jej przedstawicieli, najważniejsze sprawy państwowe powinny być omawiane wspólnie. Taki stanowisko w tej sprawie przedstawił Cezary Tomczyk z PO, który w rozmowie z Fakt.pl zaznaczył, że jest to kwestia wiarygodności władzy.W związku z tym, opozycja postanowiła zaapelować do prezydenta Andrzeja Dudy, by ten zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Warto podkreślić, że ostatnie posiedzenie odbyło się na początku lipca bieżącego roku. Spotkanie było poświęcone omówieniu z przedstawicielami rządu, a także wszystkich stronnictw politycznych postanowień szczytu NATO w Madrycie. To właśnie na nim zdecydowano m.in. o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu, a także o przyjęciu do jego szeregów Finlandii i Szwecji.Opozycja ma za złe, że od tamtej pory nie ma jakichkolwiek informacji odnoszących się do bezpieczeństwa naszego kraju, a także danych dotyczących potencjalnych zagrożeń wynikających z wojny tuż za naszą wschodnią granicą.
Niedzielny wieczór 25 września stał pod znakiem starcia Walii oraz Polski rozgrywanego w ramach Ligi Narodów. Stawka spotkania była bardzo wysoka, ponieważ zwycięzca pozostał na piłkarskim "Olimpie", a przegrany musiał się pogodzić z grą w drugiej dywizji europejskich rozgrywek. Swoje zdanie na temat meczu postanowiły zabrać brytyjskie media, które nie miały litości dla kadry Czesława Michniewicza. Dziennikarze nie mieli litości, padło wiele niewybrednych słów. "Być albo nie być". To właśnie to sformułowanie towarzyszyło polskim piłkarzom w czasie niedzielnego spotkania w Cardiff. Zarówno polskie "orły", jak i reprezentanci Walii walczyli w tym meczu o wszystko, ponieważ przegrany kończył swoją przygodę z najwyższą dywizją w Lidze Narodów. Od pierwszej minuty było widać, że obie reprezentacje nie mają zamiaru zafundować kibicom spektakularnego widowiska. Szarpana gra z obu stron, a przede wszystkim brak polotu podczas konstruowania akcji, był aż nadto widoczny.Ostatecznie, zwycięsko z tego starcia wyszła kadra prowadzona przez Czesława Michniewicza. W 57 minucie Karol Świderski sfinalizował piękną akcję drużynową, wykorzystując podanie od Roberta Lewandowskiego.
"Wiadomości" TVP doczekały się nowej prezenterki. Już za kilka dni w programie informacyjnym państwowej telewizji pojawi się nowa twarz - to dziennikarka, którą widzowie dobrze kojarzą z "Panoramy". Praca we "Wiadomościach" TVP to nie jedyna zmiana dla Marty Kielczyk. Otrzymała również program w TVP Info. "Wiadomości" TVP z nową prezenterką Zespół pracujący przy głównych wydaniach "Wiadomości" TVP wydawał się do tej pory bardzo hermetyczny. Widzowie byli przyzwyczajeni przede wszystkim do trzech twarzy: Edyty Lewandowskiej, Michała Adamczyka i niezastąpionej Danuty Holeckiej. Cóż, wkrótce będą musieli przygotować się na zmiany. Jak donosi portal Wirtualne Media, do grupy dołączyć ma niebawem nowa twarz, choć "nowa" brzmi tu może nie do końca trafnie, bo to postać dobrze znana miłośnikom Telewizji Polskiej. Chodzi o prezenterkę "Panoramy" Martę Kielczyk. Dziennikarka otrzymała szansę prowadzenia najważniejszego programu TVP i jak widać - chętnie z niej korzystała. To jednak nie wszystko, czym będzie się zajmować. Dodatkowo reporterka pracować będzie nad programem kulturalnym, który emitowany będzie w siostrzanej stacji, TVP Info. Format rozpocznie być nadawany od października i będzie można go oglądać w weekendy. Kariera Marty Kielczyk Marta Kielczyk pozostaje wierna TVP od 23 lat, choć wcześniej związana była głównie z radiem. Karierę w "Panoramie" rozpoczęła od zwycięskiego castingu na prezenterkę programu w 1999 r. Dziennikarka współpracowała również z TVP Info, gdzie prowadziła chociażby "Minęła dwudziesta", "Okno na Polskę", a także debaty wyborcze. Poza tym sprawdzała się też jako gospodyni kultowego programu śniadaniowego "Kawa czy herbata". Marta Kielczyk jest w stałym kontakcie ze swoimi fanami poprzez media społecznościowe. Prowadzi profil na Instagramie, gdzie dzieli się swoimi zdjęciami oraz nowinkami ze swojego życia. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Marta Kielczyk (@martakielczyk) Artykuły polecane przez Goniec.pl:Kamila z „Rolnik szuka żony” zostawiła pieczarkarnię i opuściła Polskę. Znalazła raj na ziemiMarcelina Zawadzka przeszła pilny zabieg, pokazała zdjęcie opatrunku. Gwiazda ostrzegła fanów, wszystko przez makijażWspomnienia i retrospekcje w "Tańcu z gwiazdami" z okazji 30-lecia Polsatu. W studiu pojawią się wyjątkowi gościeŹródło: wirtualnemedia.pl
67-letnia Sylvia Ross była oszołomiona, gdy dowiedziała się, że grób, w którym, jak wierzyła, pochowano jej ojca Johna w 1979 roku, w rzeczywistości należał do innego nieboszczyka. Kobieta wraz z córką Lynette zdała sobie sprawę z błędu dopiero po tym, jak zauważyła post na Facebooku o niewłaściwie umieszczonej tablicyTrudno sobie wyobrazić emocje, które czuła Sylvia Ross, gdy odkryła, że od 43 lat zapala znicze nad grobem nieznanej osoby, gdy tuż obok spoczywał jej ojciec. Do zaskakującej sytuacji doszło na cmentarzu Witton Park w Bishop Auckland w hrabstwie Durham (Wielka Brytania).
Sześć osób zostało rannych w wybuchu, do którego doszło w Koksowni Przyjaźń w Dąbrowie Górniczej. Poszkodowani doznali głównie poparzeń - przekazała Polskiej Agencji Prasowej straż pożarna. Do eksplozji doszło przed godziną 15 w budynku przemiału węgla. Na miejscu pracuje ok. 60 strażaków. Do wybuchu doszło w jednej z hal na terenie koksowni "Przyjaźń" JSW Koks SA. - Eksplodowała maszyna do wstępnej obróbki węgla tzw. kruszarka. W obiekcie występowało dość duże zapylenie. Mamy sześć osób rannych. Ich dokładne obrażenia nie są znane. Akcja cały czas trwa. Na miejscu lądował śmigłowiec LPR, który zabrał najprawdopodobniej jedną z osób do szpitala - przekazał Bartłomiej Osmólski, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Dąbrowie Górniczej.
Czymże byłyby „Wiadomości” bez kwiecistych zachwytów nad twórczością Zenka Martyniuka? Za prezesury specjalisty od rozwodów kościelnych, Jacka Kurskiego, gwiazdor muzyki disco polo święcił triumfy na organizowanych przez Telewizję Polską festiwalach. W obliczu ostatnich roszad kadrowych na Woronicza to miało się zmienić, jednak nieocenionym i słynącym z wybiórczej rzetelności „Wiadomościom” udało się przemycić niezwykle istotną informację na temat pochodzącego z Podlasia artysty.Edyta Lewandowska jest jedną z twarzy codziennego serwisu informacyjnego emitowanego na publicznej antenie telewizyjnej. Za sprawą podanych przez nią wieści o programie znów zrobi się głośno. Wydawcy „Wiadomości” chyba jeszcze nie nadążyli za zapowiadanymi przez nowego szefa zmianami (o tym piszemy w drugim akapicie) i „przemycili” w programie Zenka Martyniuka. Artysta o osobliwym głosie miał więc kolejną okazję, by wypromować się na wizji w najlepszym czasie antenowym i przy kilkumilionowej oglądalności.
Jacek Kurski oficjalnie odszedł z funkcji prezesa TVP i najpewniej wróci do polityki. W "Wiadomościach" zgotowano mu prawdziwe "ostatnie pożegnanie". Poświęcono na niego dwie minuty ekranowego czasu. Czy to nie za mało jak na cudotwórcę stacji?Dodatkowo Kurski nie znalazł się w prime time programu, a dopiero pod koniec. Czyżby stał się już nie aż tak istotną częścią TVP?
Kilka dni temu zdecydowana większość sympatyków reprezentacji Polski wstrzymała oddech. W trakcie środowego spotkania pomiędzy Juventusem i Spezią, poważnej kontuzji doznał Wojciech Szczęsny. Podstawowy bramkarz polskiej kadry zszedł z boiska z grymasem bólu, a pomocy udzielili mu ratownicy medyczni. Jego klub uspokoił fanów, przekazując kluczowe informacje o stanie zdrowia goalkeepera. Nie określono oficjalnego terminu powrotu Polaka, aczkolwiek włoskie media przedstawiły swoje informacje.To, co wydarzyło się na włoskim boisku, zmroziło krew w żyłach Czesława Michniewicza. Kadra już niedługo powinna być całkowicie gotowa na mistrzostwa świata w Katarze. Każda kontuzja oznacza jednego ważnego zawodnika mniej.Szczególnie, gdy chodzi o jeden z kluczowych elementów układanki polskiego selekcjonera. Mowa o Wojciechu Szczęsny, który pomimo wielu ekscesów w brawach Biało-Czerwonych, wciąż zachowuje bluzę z numerem 1.
Ostatnie miesiące nie oszczędzają Polaków. Wojna na terenie Ukrainy, związana z nią napięta sytuacja międzynarodowa, galopująca inflacja, a także powszechna drożyzna są jedynie wierzchołkiem piętrzących się problemów. W sytuacji, gdy ceny ogrzewania rosną, chrust staje się towarem luksusowym, a kupno węgla niewiarygodnym wyczynem, wiele polskich rodzin zastanawia się nad przetrwaniem okresu zimowego. Jak się okazuje, przymrozki zawitają do Polski jeszcze w bieżącym miesiącu. Kryzys energetyczny, który ma miejsce nie tylko w naszym kraju, ale jest udziałem niemal całej Europy, jest jednym z najpoważniejszych problemów, z którymi będą borykać się nie tylko państwa, ale również zwykli obywatele. W tym roku sytuacja jest niezwykle napięta, ponieważ według oficjalnych szacunków, węgla może zabraknąć dla około miliona gospodarstw domowych. Właściciele składów tego surowca nie owijają w bawełnę i mówią jasno, że Polacy muszą się modlić o łagodną zimę, ponieważ węgla nie ma i najprawdopodobniej nie będzie.Synoptycy postanowili zaspokoić ciekawość Polaków, którzy chcą dowiedzieć się, czy tegoroczna zima będzie łagodna, czy też może spełni się jeden z najgorszych scenariuszy, a warunki atmosferyczne pogrążą wiele rodzin.- Natura przygotowuje nas na koniec lata. Noce i poranki zrobiły się chłodne. 1 września w Białymstoku i Siedlcach temperatura minimalna przy gruncie wyniosła 3 stopnie Celsjusza - przekazał w rozmowie z Interią Radosław Droździoł z Centrum Modelowania Meteorologicznego IMGW-PIB.
Władimir Putin pojawił się w obwodzie kaliningradzkim. W czwartkowe popołudnie, samolot z rosyjskim prezydentem wylądował w stolicy regionu, Kaliningradzie. Polski generał Bogusław Pacek twierdzi, że wizyta dyktatora ma podłoże czystko propagandowe. Jego obecność tuż przy granicy z NATO może świadczyć o chęci wysyłania groźnych pomruków w stronę świata zachodniego, a przede wszystkim krajów bałtyckich oraz Stanów Zjednoczonych. Wojna tuż za naszą wschodnią granicą trwa już od wielu, długich miesięcy. 24 lutego bieżącego roku, Władimir Putin wydał rozkaz zbrojnej agresji na terytorium Ukrainy, bezlitośnie uderzając w suwerenne i niepodległe państwo. W czwartek 1 września rosyjski przywódca zdecydował się odwiedzić obwód kaliningradzki, który jest położony w bezpośrednim sąsiedztwie krajów NATO. Chwilę przed godziną 14.00, samolot z dyktatorem na pokładzie wylądował w stolicy regionu, Kaliningradzie. Według przekazów strony rosyjskiej, wizyta ma podłoże "służbowe", aczkolwiek innego zdania są europejscy dyplomaci, jak również wojskowi.
Robert Lewandowski to bez cienia wątpliwości jeden z najlepszych napastników w Europie, jak i świecie. Kapitan reprezentacji Polski, już od wielu lat utrzymują stałą, elitarną formę, będąc utrapieniem dla formacji defensywnych, a przede wszystkim prawdziwym koszmarem dla bramkarzy. RL9 od momentu przyjścia do FC Barcelony zachwyca hiszpańską publikę, która śledzi niemal każdy jego ruch, nawet gdy w pocie czoła trenuje wspólnie z kolegami z drużyny. Wystarczyło jedno zagranie Polaka, by nagranie z treningowej gierki obiegło cały świat. Kilka tygodni temu Polscy kibice żyli przejściem Roberta Lewandowskiego do zespołu FC Barcelony. Po latach spędzonych w Bundeslidze, chciał on napisać nowy rozdział swojej historii, dlatego zdecydował się on na drastyczną zmianę środowiska. Spokojne, monotonne Monachium zamienił na słoneczną i tętniącą życiem Barcelonę. Jak się okazało, z marszu stał się ulubieńcem tamtejszych kibiców, którzy tuż po sfinalizowaniu transakcji, masowo ruszyli do klubowego sklepu, by wejść w posiadanie koszulki z 9 na plecach, a także z nazwiskiem polskiego golleadora.
Trwa akcja ratunkowa u wybrzeży Szwecji. Jak podają media, płonie prom samochodowy Stena Scandica, należący do linii Stena Line. Na pokładzie znajduje się około 300 osób, w tym 58 członków załogi. Prom może pomieścić blisko 1000 osób.Statek kursował pomiędzy Szwecją a Łotwą. W akcji ratunkowej udział biorą szwedzkie służby - do tragedii doszło u wybrzeży tego kraju, w pobliżu rezerwatu przyrody Salvorev koło wyspy Gotska Sandön, która znajduje się w administracji Gotlandia.
Do nieprawdopodobnych sytuacji dochodzi w jednej z parafii na Lubelszczyźnie. Ksiądz z parafii św. Elżbiety Węgierskiej w Konstantynowie żąda od wiernych kolosalnych opłat za pochówek. Proboszcz Sławomir Groszek zniósł zasadę "co łaska" i potrafi zażądać nawet 4 tysiące złotych od żałobników.Sytuacja stała się głośna, gdy do księdza zgłosił się zaledwie 16-letni chłopak z biednej rodziny, który stracił rodziców. Nawet w takiej sytuacji "cennik" księdza był sztywny. Jak donoszą parafianie, ludzie muszą brać chwilówki, aby pochować bliskich, gdyż ksiądz nie stosuje wyjątków od ustalonej przez siebie stawki.Jakim cudem doszło do tak skandalicznej sytuacji, w której ksiądz żeruje na tragedii wiernych? Sam ksiądz na ten temat nie chce rozmawiać z mediami.
Piękna seria Roberta Lewandowskiego trwa w najlepsze. Jeden z najlepszych napastników na świecie się nie zatrzymuje i po raz kolejny udowadnia, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Zawodnik FC Barcelony przywitał się z fanami na Camp Nou w wyjątkowy sposób. W meczu z Realem Valladolid dał prawdziwy popis swoich umiejętności i strzelił dwie bramki. Fani "Dumy Katalonii" oszaleli z zachwytu, ponieważ ich zespół odniósł przekonujące zwycięstwo aż 4:0. Wszyscy fani Barcelony tuż przed niedzielnym meczem zadawali sobie jedno, zasadnicze pytanie. Czy Robert Lewandowski będzie w stanie zaczarować publikę na Camp Nou i zdobędzie swojego premierowego gola na własnym stadionie?Kilka godzin później poznaliśmy odpowiedź na to niezwykle frapujące pytanie. Robert po raz kolejny pokazał, że jest jednym z najlepszych napastników na świecie i dał swoim kibicom dwa powody do świętowania. Po niedzielnym spotkaniu z Realem Valladolid dopisał na swoje konto kolejne dwie bramki. Warto podkreślić, że Polak ma na swoim koncie już 4 trafienia w La Liga i przewodzi klasyfikacji strzelców wspólnie z napastnikiem Betisu, Borją Iglesiasem.
Koszmarny incydent na jednym z odcinków autostrady A4 na terenie województwa dolnośląskiego. W niedzielny poranek pod Zgorzelcem osobowy mercedes z wielką siłą wbił się w tył naczepy TIR-a. Niestety, ale życia kierującego nie udało się uratować. Wiadomo, że samochodem podróżowała 3-osobowa rodzina. Lokalne służby ustalają szczegółowe okoliczności tej tragedii.Sceny rodem z horroru rozegrały się na jednym z odcinków autostrady A4 na Dolnym Śląsku. W niedzielny poranek 28 sierpnia lokalne służby otrzymały niepokojące zgłoszenie dotyczące tragicznego zdarzenia drogowego, które miało miejsce pod Zgorzelcem.Tuż po godzinie 7.00 na miejscu zaroiło się na od służb, które bardzo szybko przystąpiły do niezbędnego działania.
Marta Manowska to niekwestionowana gwiazda Telewizji Polskiej. Prowadząca takich programów jak "Rolnik szuka żony", czy też "Sanatorium Miłości" w ostatnich tygodniach nie ma jednak dobrej prasy, a rodzime media śledzą niemal każdy jej ruch. Nie tak dawno w sieci pojawił się niepochlebny artykuł, w którym pisano, że gwiazdorzyła na prezentacji jesiennej ramówki TVP. Celebrytka postanowiła przerwać milczenie i wydała ważne oświadczenie. Marta Manowska nie kryła emocji, które szargały nią w związku z nieprawdziwą i krzywdzącą informacją na jej temat, którą opublikował jeden z portali plotkarskich. Gwiazda "Rolnik szuka żony" nie pozostała bierna i w mocny sposób odpowiedziała na wszelkie zarzuty.Marta Manowska to bez wątpienia jedna z najjaśniejszych gwiazd Telewizji Polskiej. Dziennikarka uczestniczyła ostatnio w prezentacji jesiennej oferty programowej stacji. Na ramówce TVP jesień 2022 promowała ona 9. edycję programu "Rolnik szuka żony".Jak się okazało, jej zachowanie nie spodobało się serwisom plotkarskim, które szybko podjęły temat i zaatakowały ulubienicę Jacka Kurskiego.
Lara Gessler w bardzo nietypowy sposób uczciła pierwszą rocznicę śmierci swojego ojca, Piotra Gesslera. Gwiazda zdecydowała się opublikować na Instagramie wyjątkowy post, w którym szczerze przekazała, że gdy jej ojciec odszedł z tego świata, zaczęła robić coś, przed czym wzbraniała się przez lata. Dodatkowo podzieliła się ze swoimi fanami wyjątkowym przepisem na sernik. Nieco ponad rok temu polskie media obiegła niezwykle smutna wiadomość o śmierci Piotra Gesslera, drugiego męża uwielbianej Magdy Gessler, a także ojciec jej córki, Lary Gessler. Znany restaurator zmarł w nocy z 26 na 27 sierpnia, a oficjalną przyczyną jego śmierci były powikłania pooperacyjne.Rok po śmierci, jego córka zdecydowała się uczcić pamięć ojca w wyjątkowy sposób. Lara Gessler zamieściła w sieci wzruszający wpis, a także podzieliła się z nami wyjątkowym przepisem na sernik.- Dziś mija rok, odkąd Ciebie nie ma. Mojego Taty i najlepszego przyjaciela lwiej części mojego życia” – napisała Lara Gessler. – „Nie pakaj maleńka” tak byś mi powiedział. Wiec zbieram całą swoją dzielność i myślę o Twoim życiu, nie o śmierci. O tym, co tu zostawiłeś. Mnie zawsze pokazywałeś dobro i życzliwość do ludzi, kimkolwiek by nie byli. Za to wszyscy Cię kochali i szanowali, bo nigdy nie oceniałeś. Chcę, żeby ten dzień był dniem pamięci o Tobie, nie smutku - napisała Lara Gessler za pośrednictwem swojego Instagrama.Młoda gwiazda polskiego show-biznesu postanowiła wziąć się do pracy i upiec sernik z przepisy cenionego restauratora.
Świat sportu obiegły druzgocące wiadomości. W niedzielne przedpołudnie 28 sierpnia po długiej walce z chorobą zmarła Agnieszka Zyskowska - znana i ceniona sędzia siatkówki. Informacje o jej śmierci przekazała jej koleżanka po fachu Paulina Boś. "Walczyła do samego końca" - brzmi fragment oficjalnego komunikatu. Niedziela 28 sierpnia zapisze się w historii polskiej siatkówki czarnymi zgłoskami. Niestety, ale po bardzo długiej i wyczerpującej walce z chorobą odeszła ceniona sędzia siatkówki, Agnieszka Zyskowska. - Dziś po 11 nasze serca rozpadły się na milion kawałeczków. Z wielkim bólem w sercu chcemy przekazać, że odeszła nasza Agnieszka - napisała w swoich mediach społecznościowych, Paulina Boś, sędzia siatkówki z Częstochowy.Niestety, ale Agnieszka Zyskowska zmarła po długiej walce z nowotworem przewodów żółciowych wewnątrzwątrobowych. Diagnozę dotyczącą choroby usłyszała w lutym ubiegłego roku. Sędzia przeszła trzy chemioterapie, a ostatni z cykli zakończył się w czerwcu. Opcją powrotu do zdrowia był zabieg przeprowadzany na zachodzie Europy. W tym celu jej znajomi utworzyli zbiórkę pieniędzy, które miały zostać przeznaczone na jej leczenie. Została zatytułowana w osobliwy sposób "Walka o zwycięstwo w tie-breaku".
Robert Lewandowski to niekwestionowana legenda polskiej piłki nożnej. Kapitan naszej reprezentacji kilka tygodni temu stał się bohaterem głośnego transferu do FC Barcelony, której kibice pokochali go od pierwszego dnia pobytu w ich ukochanym klubie. Napastnik zyskał ich zaufanie nie tylko świetną etyką pracy oraz skuteczną grą, ale przede wszystkim magicznym pierwiastkiem, który wniósł do gry "Dumy Katalonii". Tym razem uwagę sympatyków przykuł pokaz niewiarygodnej techniki, którą zaprezentował na jednym z treningów. Kibice oniemieli z wrażenia.Robert Lewandowski to bez cienia wątpliwości, jeden z najwybitniejszych sportowców. Jego umiejętności budzą powszechny podziw, nie tylko w naszym kraju, ale również poza jego granicami.Taki stan rzeczy w dobitny sposób odzwierciedla zachowanie fanów Barcelony, którzy za wszelką cenę chcieli, by wybitny zawodnik stał się częścią ich projektu. Sympatycy "Blaugrany" pokochali go od momentu, gdy po raz pierwszy pojawił się na murawie Camp Nou, dając temu wyraz głośnym dopingiem i niewiarygodną frekwencją.Tym razem ich podziw wzbudziła świetna technika polskiego piłkarza, którą zaprezentował w czasie jednego z treningów. Kapitan reprezentacji Polski wspólnie z utalentowanym pomocnikiem Pedrim, zrobili prawdziwe show. Ich zabawa z piłką stała się prawdziwym hitem w sieci.Materiał wideo jasno i wyraźnie wskazuje, że Lewandowski bardzo szybko znalazł wspólny język z zawodnikami Barcelony, dostosowując się nie tylko do tamtejszych warunków, ale również konkretnego stylu gry. Wyraźnie widać, gra sprawia mu wielką przyjemność, a on sam ma ochotę rozwijać się z każdym miesiącem spędzonym na półwyspie Iberyjskim. - W Barcelonie czuję się kochany - mówił kapitan reprezentacji Polski.
Krzysztof Jackowski już od wielu lat jest obecny w polskich social mediach, dzieląc się z rodakami swoimi "wyjątkowymi" wizjami. Jasnowidz z Człuchowa zachwyca nie tyle skutecznością swoich nierzadko niepokojących wizji, co nieokiełznanymi meandrami swojej wyobraźni. Tym razem wizjoner zdradził, co może czekać Polaków w najbliższym czasie. Ostrzegł, że „coś złego” ma spotkać nie tylko nasz kraj, Europę, ale cały świat. Czy warto mu wierzyć?
Barbara Kurdej Szatan to jedna z największych gwiazd polskiego show-biznesu. Ekscentryczna celebrytka już od dłuższego czasu znajduje się w centrum zainteresowania rodzimych mediów, które analizują niemal każdą jej wypowiedź. Aktorka wzięła udział w Campusie Polska zorganizowanym w Olsztynie. W jego trakcie wypowiedziała się na temat hejtu, który spotkał ją za wpis o Straży Granicznej. Pytanie zadane przez dziennikarza Goniec.pl wytrąciło ją z równowagi. Jej reakcja była zaskakująca. Barbara Kurdej Szatan to ceniona aktorka, która od wielu lat znajduje się w świecie polskiego show-biznesu. W ostatnim czasie celebrytka nie ma zbyt dobrej prasy. Jest to pokłosie jej aktywności w mediach społecznościowych, które oburzyły niemal całą opinię publiczną. Potężne kłopoty Barbary Kurdej-Szatan zaczęły się, w chwili, gdy zamieściła w mediach społecznościowych kontrowersyjny wpis wymierzony w funkcjonariuszy Straży Granicznej.- Ku...! Co tam się dzieje! To jest ku... straż graniczna? Straż? To są maszyny bez serca, bez mózgu, bez niczego. Maszyny ślepo wykonujące rozkazy! Jak tak można! Boli mnie serce, boli mnie cała klatka piersiowa trzęsę się i ryczę! Mordercy! - brzmiała treść wpisu, który w mgnieniu oka wywołał niemały skandal w polskim internecie.Pomimo faktu, że przeprosiła za swój wpis, ten ściągnął na nią prokuraturę (oskarżenie o znieważenie funkcjonariuszy), a także definitywnie przekreślił dalszą współpracę z TVP. Gwiazda straciła pracę w serialu "M jak miłość", jak również w innych projektach stacji prowadzonej przez Jacka Kurskiego. Celebrytka przestała również występować w reklamach sieci Play, które pozwoliły jej wypłynąć na szerokie wody. O tym, że spotkała się z hejtem, opowiedziała w ramach Campusu Polska, organizowanego przez prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego. Aktorka odniosła się do feralnego wpisu, uderzając w prawicowe media. - Media prawicowe piszą, że ja robię z sobie ofiarę – powiedziała. - Nie robię z siebie ofiary. Ja tylko opowiadam i stwierdzam fakty o tym, co działo się po moim wpisie. Po tym, co spotkało prezydenta Adamowicza, bałam się o swoją rodzinę i o siebie. To jest fakt. Musiało minąć kilka miesięcy, zanim znów nabrałam zaufania do ludzi - zaznaczyła Kurdej-Szatan.- Informacja o tym, co napisałam, a były prowadzone na ten temat badania, dotarła do 80 procent Polaków. Przy czym była to zmanipulowana, niepełna informacja. Podawały ją "Wiadomości", "Teleexpress", a nawet był alert telefonii komórkowej - dodała gwiazda.
Smutne informacje obiegły światowe media. Nie żyje Hana Zagorova, wybitna czeska wokalistka, która przez wiele lat zachwycała publiczność niewiarygodnie pięknym głosem. Bliska przyjaciółka Maryli Rodowicz zasłynęła przerwanym występem w Sopocie. Polacy pokochali ją bez pamięci, a owacjom nie było końca! Realizatorzy telewizyjni byli zmuszeni przerwać transmisję.Hana Zagorova bez cienia wątpliwości była jedną z największych gwiazd czeskiej sceny muzycznej. Przez wiele lat zachwycała publiczność wyrazistym głosem, mając pokaźną grupę fanów również w naszym kraju. Bliska przyjaciółka Maryli Rodowicz zasłynęła podczas występu na Festiwalu w Sopocie, kiedy to organizatorzy byli zmuszeni przerwać wydarzenie. Informacje o śmierci Hany Zagorovej przekazały czeskie media. Znana i ceniona artystka odeszła w piątek 26 sierpnia w wieku 75 lat. Smutną wiadomość jako pierwsza przekazała redakcja CNN Prima News.Tragiczne wieści potwierdził również mąż piosenkarki, który nie mógł powstrzymać emocji w czasie rozmowy z portalem extra.cz. - Przepraszam, to takie świeże - przekazał pogrążony w smutku i zalany łzami Stefan Margita.Załamany mężczyzna zwrócił się również do swoich fanów, informując o śmierci swojej ukochanej żony. Zamieszczony wpis wyciska morze łez. - Hana, moja jedyna miłości! Dziękuję Ci za trzydzieści pięknych lat w miłości. Do 11-stej. Nigdy nie zapomnę j godziny. Strach, kompletna beznadzieja, że straciłem cię na zawsze. Już cię nie ma i nie będzie. Powrót do pustego mieszkania mnie dobija. Przeglądam twoje rzeczy i każdy krok przypomina mi o tobie tutaj. Kocham cię zawsze i zawsze będę. Twój Stefan - napisał w swoich mediach społecznościowych.
Anna Lewandowska nie pozostawiła suchej nitki na polskich mediach. Żona legendarnego napastnika udzieliła głośnego wywiadu magazynowi "Forbes", w którym w otwarty sposób uderzyła w rodzime dziennikarstwo. W jej opinii w Hiszpanii dzieje się lepiej, a małżonkowie nie muszą skupiać się na negatywach. Robert Lewandowski bez cienia wątpliwości stał się bohaterem jednego z najgłośniejszych transferów bieżącego okienka transferowego, jak i ostatnich kilku lat. Kapitan reprezentacji Polski przez wiele lat występował na niemieckiej ziemi, zdobywając gole i trofea zarówno w barwach Borussi Dortmund, jak i Bayernu Monachium. W tym roku zdecydował się na zmiany i finalnie zmienił swoje otoczenie. Wybór padł na słoneczną Barcelonę, gdzie na Camp Nou będzie ubierał koszulkę tamtejszej "Dumy Katalonii". Taki ruch poparła żona Roberta Lewandowskiego, Anna, która na każdym kroku podkreśla, że przenosiny do Hiszpanii to świetne rozwiązanie dla całej rodziny.Bez cienia wątpliwości, Anna Lewandowska to współczesna polska kobieta sukcesu. Celebrytka już od wielu lat jest obecna w polskim świecie show-biznesu, stając się niekwestionowaną ikoną zdrowego odżywiania i sportowego trybu życia.Gwiazda wypowiedziała się na temat przenosin swojego męża na Camp Nou. Lewandowska w rozmowie z magazynem "Forbes" przyznała, że tamtejsze media są o wiele mniej krytyczne od polskich.
Jakub Rzeźniczak i Magdalena Stępień, miesiąc temu przeżywali trudne chwile powiązane ze śmiercią swojego ukochanego synka Oliwiera. Piłkarz Wisły Płock zdobył się na chwilę szczerości i w emocjonalny sposób wypowiedział się na temat tragedii. Jego słowa wyciskają morze łez. Śmierć małego Oliwiera rozdarła setki serc. Wielu fanów do końca wierzyło, że małemu bohaterowi uda się ostatecznie wygrać z chorobą. Niestety, ale los miał inne plany. Informacja o śmierci synka Magdaleny Stępień i Jakuba Rzeźniczaka, która pojawiła się w mediach już miesiąc temu, wstrząsnęła światem polskiego show-biznesu. Choć chłopiec był ciężko chory, nikt nie przypuszczał, że przegra walkę z nowotworem wątroby.- Czujemy niewyobrażalny ból, ale i ogromną wdzięczność, za każdy dzień jego życia. Było tych dni dokładnie 376 - napisała na swoim Instagramie zrozpaczona Magdalena Stępień.Znana modelka aktualnie nie pojawia się w social mediach, przeżywając żałobę po odejściu synka w ciszy i w skupieniu.
Tragiczne sceny na jednej z dróg województwa podkarpackiego. Jedna osoba zginęła, a jedna została ranna po zderzeniu auta osobowego i ciężarówki, do którego doszło w Głogowie Małopolskim. Okoliczności tego potwornego incydentu będą ustalane przez lokalne służby. Ciało ofiary zostało zabezpieczone do badań sekcyjnych. O tym, że chwila nieuwagi może prowadzić do niebezpiecznych incydentów, wiadomo nie od dziś. W dobitny sposób świadczy o tym incydent, który miał miejsce na jednej z podkarpackich tras. W czwartek około godz. 15.45 służby ratunkowe otrzymały niepokojące zgłoszenie o groźnym wypadku z udziałem dwóch pojazdów, który miał miejsce na jednym z odcinków drogi krajowej nr 9 w Głogowie Małopolskim.Na miejscu bardzo szybko zaroiło się od służb, które niezwłocznie przystąpiły do niezbędnych działań. Według wstępnych ustaleń lokalnych policjantów, kierujący samochodem osobowym marki BMW, jadący w kierunku Kolbuszowej, z nieznanych przyczyn na łuku drogi zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie zderzył się z jadącym w kierunku Rzeszowa ciężarowym mercedesem.
Koszmarny wypadek na terenie województwa małopolskiego. 73-letni traktorzysta zginął w porażających okolicznościach w czasie wykonywania prac polowych. Prowadzony przez niego traktor zjechał ze skarpy, po czym przygniótł bezradnego kierowcę. Niestety, ale życia poszkodowanego nie udało się uratować. Rolnik zginął na miejscu. Sceny rodem z koszmaru rozegrały się w czwartek 25 sierpnia w podtarnowskiej miejscowości, Jodłówka Tuchowska. W godzinach wieczornych funkcjonariusze tarnowskiej drogówki zostali wezwani do wypadku drogowego z udziałem traktora rolniczego. Na miejscu byli już ratownicy medyczni oraz jednostki okolicznych OSP i PSP z siedzibą w Siedliskach.Gdy przybyli na miejsce, ich oczom ukazał się przerażający widok. Okazało się, że 73-letni traktorzysta został przygnieciony przez maszynę. Niestety, ale mężczyzna nie miał najmniejszych szans na przeżycie. Lekarz, który przybył na miejsce, stwierdził jego zgon.
Fatalny incydent w samym centrum Warszawy. Na placu Trzech Krzyży doszło do groźnego wypadku z udziałem samochodu osobowego. Kierowca stracił panowanie nad pojazdem, po czym staranował słupki. O sile uderzenia mogą świadczyć poważne uszkodzenia pojazdu. Porażający incydent drogowy miał miejsce w poniedziałek 22 sierpnia na placu Trzech Krzyży w Warszawie. Tuż po godzinie 18.00 stołeczne służby zostały poinformowane o wypadku z udziałem samochodu osobowego. Kierujący osobowym Oplem stracił panowanie nad pojazdem, po czym z wielką siłą wjechał w przydrożne słupki. Jego samochód został mocno uszkodzony, o czym świadczą zniszczone części znajdujące się w pobliżu. Goniec.plWiadomo, że za kierownicą zasiadał młody mężczyzna. Ściął on swoim autem kilka słupków oraz znak drogowy.Poważny wypadek na pl. Trzech Krzyży w Warszawie‼️Młody mężczyzna ściął samochodem marki opel kilka słupków i znak drogowy. Ogromne utrudnienia dla kierowców, w pobliżu nie działa sygnalizacja świetlna | @GoniecWarszawa #Warszawa #wypadek pic.twitter.com/S7NFuXABbQ— Goniec.pl - Wiadomości 🇵🇱🇺🇦 (@GoniecPL) August 22, 2022 Goniec.plW okolicy zdarzenia występują poważne utrudnienia dla kierowców. Niestety, ale nie działa sygnalizacja świetlna. Goniec.plGoniec.plNa miejscu bardzo szybko przybyły wszystkie służby. Stołeczna policja wciąż ustala szczegóły tego zdarzenia. O dalszych ustaleniach będziemy informowali na bieżąco. Artykuły polecane przez Goniec.pl:300 plus: nie wszyscy złożyli jeszcze wniosek o wypłatę pieniędzy. Warto zrobić to do końca sierpniaKolejny dzień z burzami i gradem. IMGW wydał ostrzeżenia, możliwe podtopieniaBranża utylizacyjna potrzebna jak nigdy. To oni walczą ze skutkami skażenia Odry Źródło: Goniec.pl