Polska - Nigeria: zwrot pod koniec pierwszej połowy. Kacper Potulski zdobył bramkę
Nigeria jako pierwsza objęła prowadzenie w meczu towarzyskim z Polską po golu Terema Moffiego w 25. minucie spotkania w Warszawie. Trafienie padło po akcji zakończonej asystą Mosesa Simona, a wcześniej sędziowie analizowali sytuację pod kątem spalonego. Tuż przed końcem pierwszej połowy padła jednak bramka dla Polski.
Polska po ostatnich niepowodzeniach i nowy test w Warszawie
Biało-Czerwoni wchodzą w to spotkanie z wyraźnym bagażem ostatnich wyników, które wciąż budzą sporo emocji wokół kadry. W marcu Polska przegrała ze Szwecją 2:3 w finale baraży o awans na mundial, co zamknęło jej drogę na turniej. Kilka dni temu zespół Jana Urbana poniósł kolejną porażkę, ulegając Ukrainie 0:2 w meczu towarzyskim, co tylko podgrzało dyskusję o formie drużyny.

Czerwcowe zgrupowanie nie daje więc wielu powodów do spokoju, a każdy kolejny mecz traktowany jest jako test możliwości i zgrywania składu. Spotkanie z Nigerią, choć towarzyskie, wpisuje się w ten sam schemat weryfikacji. Trener nie eksperymentuje mocno i stawia na dość mocne zestawienie, pokazując, że chce odpowiedzi tu i teraz.
Skład Polski i osłabiona Nigeria w Warszawie
Rywalem Polaków jest Nigeria, która również nie zakwalifikowała się na mistrzostwa świata, co sprawia, że oba zespoły mają podobny punkt wyjścia. Afrykańska drużyna przyjechała do Warszawy bez swoich największych gwiazd, takich jak Ademola Lookman czy Victor Osimhen, co wyraźnie wpływa na jej potencjał ofensywny.

Jan Urban mimo tego nie zamierzał odpuszczać i wystawił najsilniejsze dostępne zestawienie. Od pierwszych minut na boisku pojawili się między innymi Robert Lewandowski, który po raz 101. pełni rolę kapitana, oraz Piotr Zieliński odpowiedzialny za organizację gry w środku pola.
W składzie znalazło się też miejsce dla 18-letniego Kacpra Potulskiego, co jest jednym z ciekawszych ruchów personalnych tego meczu i pokazuje próbę wprowadzenia młodej energii do kadry.
Pierwsza bramka podczas meczu i analiza VAR
W 23. minucie spotkania doszło do pierwszego trafienia, które jednak od razu wzbudziło duże wątpliwości. Terem Moffi skierował piłkę do siatki, ale sędzia natychmiast podniósł chorągiewkę, sygnalizując pozycję spaloną.
Chwilę później rozpoczęła się analiza VAR, która wstrzymała radość zawodników. W 24. minucie wciąż czekano na ostateczną decyzję, a sytuacja była dokładnie sprawdzana przez arbitra wideo.
Ostatecznie w 25. minucie gol został uznany – Moses Simon nie znajdował się na spalonym i to on zanotował asystę przy trafieniu, a piłkę do siatki skierował klubowy kolega Polaka z FC Porto, Terem Moffi.
Przed przerwą wynik wyrównał Kacper Potulski, który zdobył bramkę dla Polski w doliczonym czasie.