Siły rosyjskie ostrzelały cysternę z kwasem azotowym, w okolicach miasta Rubiżne znajdującego się w obwodzie ługańskim. O tym niebezpiecznym incydencie poinformował w sobotnie popołudnie szef władz tamtejszego regionu, Serhij Hajdaj. Lokalne władze przekazały jasny komunikat. Do szokującego zdarzenia doszło w sobotę po południu na terenie obwodu ługańskiego we wschodniej części Ukrainy. Rosjanie ostrzelali cysternę z kwasem azotowym w okolicach miasta Rubiżne. - Znowu atak chemiczny. W okolicach Rubiżnego orki (Rosjanie) znowu trafiły w cysternę z kwasem azotowym - poinformował za pośrednictwem platformy Facebook, Siergiej Hajdaj.
Zygmunt Chajzer od początku wojny pomagał Ukraińcom, którzy uciekali do Polski. Wśród nich znalazła się rodzina pani Luby, która na co dzień pracuje dla Filipa Chajzera. Starszy prezenter wrzucił na Instagrama post w tym kontekście, który wywołał jednak burzę. Fani nie mogli pojąć tego, co napisał. W dużą pomoc dla rodzin z Ukrainy jest zaangażowany również Filip Chajzer, który pokazywał, w jakich warunkach muszą przebywać tymczasowo osoby uciekające z ogarniętego wojną kraju - dzieci, dorośli i zwierzęta w wielkich halach i czekający na znalezienie domu lub powrót do Ukrainy.
Portal Spiegel donosi, że niemiecka Federalna Służba Wywiadu (BND) przechwyciła wiadomości radiowe rosyjskich żołnierzy. Na nagraniach wojskowi przyznają się do mordowania ludności cywilnej w Buczy i mówią "najpierw przesłuchaj żołnierzy, a potem ich zastrzel". Przekazy radiowe stoją w sprzeczności ze stanowiskiem Kremla, który zaznaczył, że Rosja nie odpowiada za masakrę.Bucza wyzwoliła się spod rosyjskiej okupacji 31 marca. Po wycofaniu się wrogich wojsk na jaw wyszły brutalne akty agresji. Ukraińska armia już ustaliła, kto jest odpowiedzialny za masowe zabójstwa ludności cywilnej.
Niecodzienna forma podziękowania dla Andrzeja Dudy za pomoc w Ukrainie. Na Twitterze Ukrinform, ukraińskiej państwowej agencji informacyjnej, pojawiły się we wtorek trzy portrety. Przedstawiono na nich polityków, którzy wyróżniają się na tle innych europejskich przywódców, jednak wizerunki całej trójki były stylizowane na średniowiecze, a sami bohaterowie ubrani byli w... zbroje.We wtorek Andrzej Duda mógł zdziwić się, widząc swoją podobiznę w średniowiecznej zbroi. Nie był to jednak żart z prezydenta Polski a nietypowy sposób na to, by podziękować mu za zaangażowanie w pomoc Ukrainie na arenie międzynarodowej.Ukrinform wstawił trzy zdjęcia i podpisał je "Справжні друзі України", czyli "prawdziwi przyjaciele Ukrainy". Andrzej Duda jest jednym z trzech polityków, którzy zostali docenieni przez państwową agencję prasową Ukrainy.
Skalę ludobójstwa dokonanego przez rosyjską armię w Buczy trudno zrozumieć i jeszcze trudniej się z nią pogodzić. Po tym, jak Rosjanie wycofali się z okolic Kijowa, mieszkańcy miasteczka, którzy przetrwali rzeź, próbują pojąć horror, z jakim przyszło im się zmierzyć.Brytyjski dziennik "The Guardian" dotarł do ocalałych z masakry w Buczy. Ludność tego niewielkiego miasteczka w Ukrainie mierzy się z traumą i nie wie, czy uda jej się na nowo poukładać swoje życie. Wspomnienia, którymi podzielono się z dziennikarzami są szokujące i pokazują prawdziwy obraz bestialstwa Rosjan.
Doniesienia o masakrze w znajdującym się po Kijowem mieście Bucza wstrząsnęły całym światem. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba w rozmowie z mediami podkreślił, że odkryte zbrodnie wojenne w Buczy to prawdopodobnie "wierzchołek góry lodowej".24 lutego 2022 roku rosyjskie wojska wkroczyły do Ukrainy i od tego dnia prowadzą nieustanny ostrzał na terenie naszego wschodniego sąsiada. Armia Władimira Putina odpowiada za śmierć nie tylko wielu ukraińskich żołnierzy, ale także tysięcy cywilów, w tym również dzieci.
Nie żyje ukraiński dziennikarz i fotoreporter Maksym Łewin, który współpracował m.in. z agencjami Reuters i Associated Press oraz BBC. O śmierci mężczyzny poinformował w sobotę szef biura prezydenta Ukrainy, Andrij Jermak.Maksym Łewin miał zostać zabity 13 marca 2022 roku przez żołnierzy rosyjskich w obwodzie kijowskim. Ciało dziennikarza znaleziono dopiero 1 kwietnia br. niedaleko wsi Huta Meżyhirska.- Zginął zawodowy fotograf i dziennikarz Maks Łewin. Zaginął 13 marca w strefie działań bojowych w obwodzie kijowskim. 1 kwietnia jego ciało znaleziono niedaleko wsi Huta Meżyhirska. Jest mi bardzo smutno, współczuję jego żonie i dzieciom - przekazał Andrej Jermak za pomocą komunikatora Telegram.
Wołodymyr Zełenski ogłosił dymisję dwóch generałów służb specjalnych Ukrainy, którzy - jak przekazał - "nie zdecydowali się, gdzie jest ich ojczyzna". Według prezydenta Ukrainy stopniowo wszyscy zdrajcy będą ukarani, a zdegradowanych wojskowych nazwał "antybohaterami".Zełenski o zmianach w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy i degradacji dwóch generałów powiedział w nagraniu opublikowanym za pośrednictwem mediów społecznościowych.- Dzisiaj zapadła kolejna decyzja w sprawie antybohaterów. Teraz nie mam czasu zajmować się wszystkimi zdrajcami, ale stopniowo wszyscy będą ukarani. Ci wysocy rangą żołnierze, którym nie wolno było wybierać, gdzie jest ich ojczyzna, którzy złamali wojskową przysięgę wierności narodowi ukraińskiemu złożoną w celu ochrony naszego państwa, jego wolności, niepodległości, z pewnością zostaną pozbawieni wyższych stopni wojskowych - powiedział Wołodymyr Zełenski.Jak informuje "Onet.pl", zdegradowani generałowie to funkcjonariusze SBU - były szef departamentu wewnętrznego bezpieczeństwa Andrij Naumow i były szef SBU w regionie Chersonia Serhij Kriworuczko.- Andriej Naumow został w zeszłym roku zwolniony ze swojego stanowiska. Według doniesień ukraińskiej prasy, wyjechał z kraju na kilka godzin przed wybuchem wojny. O Sierhiju Kriworuczce trudno znaleźć wiarygodne informacje. Jest podejrzany o współudział w "poddaniu się" Chersonia z niewielkim lub żadnym oporem - czytamy na portalu.W porannym programie "Onet Rano", deputowany Rady Najwyższej Ukrainy Mykoła Kniażycki zasugerował, że sprawa dymisji jednego z generałów ma mieć związek z mostami łączącymi Krym z Ukrainą. Przeprawy były zaminowane, a jednak nie zostały zniszczone, przez co rosyjskie wojska mogły wejść do Ukrainy.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Krzysztof Jackowski opowiedział o swojej wizji na kwiecień 2022. Pojawić mają się nowe problemyTajemnicze bransoletki na rękach Andrzeja Dudy. Wiemy, co oznaczająWiktory 2021: Wielka wpadka organizatorów. Niepełnosprawna blogerka odebrała nagrodę pod scenąŹródło: goniec.pl, onet.pl
Rosjanie używają do kamuflażu swoich czołgów oraz pojazdów opancerzonych gałęzi, siana, a nawet dywanów. Według ekspertów od spraw wojskowości, oznacza to, że siły Władimira Putina są kompletnie nieprzygotowane do prowadzanie działań zbrojnych na okupowanym terytorium. W internecie pojawiło się mnóstwo zdjęć oraz nagrań przedstawiających rosyjskie czołgi, które były zakamuflowane za pomocą siana, gałęzi, a nawet dywanów. Sprawę nieudolności armii Władimira Putina nagłośnił amerykański dziennik „Washington Post”. Według analityków, takie zachowanie sił rosyjskich świadczy o ich desperacji, a także braku przygotowania do prowadzenia działań zbrojnych na terenie obcego kraju.- To widok, który trąci desperacją - zaznaczył Mike Jason, emerytowany oficer wojsk USA, który służył w Iraku i Afganistanie. Dodał również, że działania Rosjan są kompletnie nieskuteczne.- Tkaniny mogą pomóc w ukryciu, ale mają ograniczone zastosowanie w czasach dronów i zdjęć satelitarnych, sprawiając, że kamuflaż ma na celu głównie oszukanie ludzkich oczu - podkreślił Jason.#Ukraine: After Ukrainian strikes hit Russian positions, a 152mm 2S3 Akatsiya was left behind (very neatly hidden), along with 3x destroyed trucks. pic.twitter.com/bMBHrxv5DL— 🇺🇦 Ukraine Weapons Tracker (@UAWeapons) March 22, 2022
Ambasador Rosji w Warszawie Siergiej Andriejew poinformował w rozmowie z Rossija 24, że Rosja zablokowała konta polskiej ambasady w Moskwie. Decyzja miała zostać podyktowana chęcią odwetu. TVN24 skontaktował się w tej sprawie z instytucją.- Zainicjowała to strona polska i od niej zależy, czy jest zainteresowana tym, żeby ambasada rosyjska w Polsce i nieuchronnie polska w Moskwie zaprzestają działalności - przekazał dziennikarzom Siergiej Andriejew.
- Polska mogłaby znaleźć się w gronie państw, które byłyby gwarantami bezpieczeństwa Ukrainy w ramach przyszłego porozumienia z Rosją - podkreślił w czasie oficjalnego briefingu tuż po wtorkowych rozmowach w Stambule, ukraiński negocjator Dawyd Arachamija.Według słynnej agencji Reuters, Polska, Izrael, Kanada i Turcja mogłyby być gwarantami przyszłego bezpieczeństwa Ukrainy w ramach potencjalnego porozumienia z Federacją Rosyjską.Szef ukraińskiej delegacji, Dawyd Arachamija podkreślił, że Ukraina chce gwarancji bezpieczeństwa od krajów sygnatariuszy. W założeniu mają być one zdecydowanie bardziej rygorystyczne niż sam artykuł 5 NATO.- Nalegamy, aby była to umowa podpisana przez wszystkich gwarantów bezpieczeństwa, które będą ratyfikowane (przez parlamenty tych krajów), aby nie powtórzyć błędu popełnionego w memorandum budapeszteńskim, gdy gwarancje bezpieczeństwa okazały się tylko kartką papieru - zaznaczył Arachamija.
Szef ukraińskiego wywiadu, Kiril Budanow poinformował, że jego kraj ma swoje źródła na Kremlu. Zaznaczył jednak, że Ukraina zdecydowanie bardziej potrzebuje samolotów, niż danych wywiadowczych. Rozmowę z ukraińskim wojskowym opublikował uznany amerykański portal militarny Coffee or Die.Rosyjska inwazja na terytorium Ukrainy trwa już 34 dzień. Przez ten czas, siły Władimira Putina nie odniosły znaczących postępów, a wręcz przeciwnie, doznają regularnych strat. Jak się okazało, taki stan rzeczy nie jest szczególnie zaskakujący dla szefa ukraińskiego wywiadu, Kirila Budanowa.Wojskowy podkreślił, że Ukraina otrzymuje sporą liczbę informacji o zamiarach Rosji ze źródeł wywiadowczych, a część z nich ma pochodzić z samego Kremla. To właśnie dzięki nim, siły ukraińskie są w stanie w skuteczny sposób odbierać ataki Federacji Rosyjskiej.Budanow poinformował, że Ukraińcom udało się przeniknąć do wielu instytucji rosyjskich władz. Odnotowali oni również widoczny postęp w wywiadzie elektronicznym, który jest kluczowy z perspektywy nowych realiów.O skuteczności ukraińskiego wywiadu ma świadczyć zniszczenie rosyjskiego okrętu desantowego w Bierdiańsku. Jak wiadomo, do ataku przystąpiono wtedy, gdy do jednostki podjeżdżały samochody z paliwem i amunicją.
Znana grupa hakerów NB65 poinformowała, o przeprowadzeniu zmasowanego ataku na Wszechrosyjską Państwową Kompanię Telewizyjną i Radiową. Jak się okazało, wykradziono ponad 870 gigabajtów informacji. Już ponad miesiąc trwa rosyjska ofensywa na terytorium Ukrainy. Jak wiadomo, walki trwają nie tylko na terenach miast, czy niebie, ale również w internecie. Jak się okazuje, wojnę reżimowi Putina wypowiedzieli również hakerzy, którzy wielokrotnie przejmowali poufne informacje.O kolejnym bezprecedensowym ataku poinformowali przedstawiciele grupy NB65, która dokonała ataku na Wszechrosyjską Państwową Kompanie Telewizyjną i Radiową.Członkowie Network Battalion 65' przejęli ponad 870 gigabajtów informacji od Wszechrosyjskiej Państwowej Kompanii Telewizyjnej i Radiowej (WGTRK). Hakerzy poinformowali, że wszystkie dane zostaną przez nich upublicznione.⚡️Hacker group NB65 claims it hacked All-Russia State Television and Radio Broadcasting Company.— The Kyiv Independent (@KyivIndependent) March 28, 2022 Według ukraińskich mediów, do ataku miało dojść w niedzielę 27 marca. Warto zaznaczyć, że głównymi kanałami należącymi do WGTRK są Russia-1, Russia 24 i RTR Planeta. Hakerzy zapowiedzieli, że ich ataki będą prowadzone dopóki Władimir Putin nie zakończy swojej inwazji na terytorium niepodległego państwa.
Ukraiński wokalista Andrij Chływniuk opublikował w sieci zdjęcia obrażeń twarzy, które odniósł kilka dni temu w walkach pod Kijowem. Frontman zespołu BoomBox zwrócił się do swoich rosyjskich fanów.Po wybuchu wojny w swoim kraju Andrij Chływniuk zamienił mikrofon na karabin i stanął do walki z rosyjskim najeźdźcą. Artysta od kilku tygodni publikuje w mediach społecznościowych zdjęcia w mundurze i z bronią w ręku oraz zachęca współobywateli do stawiania oporu wojskom Władimira Putina.
Ostatni atak na miasto Barwinkowe, gdzie zginęło pięć osób, może sugerować, że Rosja zmienia taktykę i zaczyna uderzać w mniejsze miejscowości. Do tej pory celem rosyjskich wojsk były metropolie takie jak Mariupol, Charków czy Kijów. Zmiana podejścia nie oznacza, że Rosjanie zaniecha ataków prowokacyjnych. Zaledwie wczoraj, w trakcie wizyty prezydenta USA Joe Bidena, Rosjanie ostrzelali Lwów, który znajduje się 70 km od granicy z Polską. Jeden z naszych reporterów był świadkiem tego ataku.
Zapaśniczka Angelina Łysak pochodzi z Ukrainy, jednak od 2021 roku reprezentuje Polskę. Sportsmenka ujawniła, co spotkało ją niedawno na prestiżowych zawodach w Stambule. Członkowie rosyjskiego sztabu szkoleniowego zachowywali się skandalicznie.Babcia Angeliny Łysak pochodzi z Polski, dlatego 24-letnia ukraińska zapaśniczka obecnie startuje w biało-czerwonych barwach. Na swoim koncie zawodniczka ma m.in. brązowy i srebrny medal Mistrzostw Europy. Choć wciąż jest aktywna sportowo, to doniesienia o wojnie w Ukrainie znacząco wpłynęły na jej samopoczucie i formę.- Mam przed sobą bardzo ważny start, dlatego usiłuję mniej śledzić te wojenne wiadomości. Trudno jednak to wszystko zupełnie wyrzucić z głowy i udawać, że to się nie dzieje - wyznała młoda zapaśniczka w rozmowie z "Onetem".
W piątek tuż po godzinie 14:00 prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden rozpoczął wizytę w Polsce. W ciągu dnia odwiedził amerykańskich żołnierzy stacjonujących w naszym kraju, a także uczestniczył w spotkaniu z Andrzejem Dudą. Polski prezydent w ciepłych słowach podziękował amerykańskiemu przywódcy. Przez awaryjne lądowanie na warszawskim Okęciu, prezydent Andrzej Duda nie zdołał przywitać Joe Bidena na rzeszowskim lotnisku Jasionka. Prezydent Stanów Zjednoczonych odbędzie w naszym kraju dwudniową wizytę, której tematyka skupiać się będzie w głównej mierze na sytuacji tuż za naszą wschodnią granicą.Do oficjalnego spotkania obu przywódców doszło przy okazji tzw. okrągłego stołu, w którym udział wzięli przedstawiciele różnych organizacji humanitarnych. Andrzej Duda wyraził swoje zadowolenie z obecności amerykańskiego przywódcy na polskiej ziemi. Dodał, że jego obecność świadczy o sile sojuszu Północnoatlantyckiego. Dodatkowo to ogromny znak wsparcia i jedności euroatlantyckiej, a także wyraz troski o bezpieczeństwo Polski. Joe Biden podkreślił, że na terenie naszego kraju znajdują się świetnie wyszkoleni żołnierze, którzy będą bronić bezpieczeństwa zarówno Polski, jak i innych sojuszników NATO.- Wysłaliśmy tu naszych najlepszych ludzi, w tym ambasadora USA w Polsce Marka Brzezińskiego. Najważniejszą rzeczą, którą możemy zrobić, to utrzymać demokrację zjednoczoną - powiedział Joe Biden.Joe Biden podkreślił, że w tym momencie prowadzone są działania mające na celu zatrzymania zniszczenia na terenie Ukrainy, które bardzo szybko postępuje.- Postępuje z rąk człowieka, którego określiłem mianem zbrodniarza wojennego. Myślę, że spełnia wszystkie przesłanki tej definicji - podkreślił prezydent USA.Podziękował również wszystkim organizacjom oraz osobom, które żywo zaangażowały się w pomoc potrzebującym Ukraińcom.- To, co robi społeczność humanitarna, ma olbrzymie znaczenie. Jestem w Polsce, aby zobaczyć na własne oczy ten kryzys humanitarny. Pomagacie milionom ludzi, musimy zwiększać nasze wysiłki i koordynować naszą pomoc z rządem ukraińskim. Oni wiedzą, co jest im potrzebne - mówił Biden w kierunku przedstawicieli organizacji pozarządowych.
Ukraiński minister spraw zagranicznych, Dmytro Kułeba przekazał, że białoruskie wojska nie chcą walczyć na terenie Ukrainy, a także nie są gotowe na zbrojną operację. Polityk podkreślił również, że atak na jego kraj może mieć dla Białorusi tragiczne konsekwencje, ponieważ jej siły zbrojne zostaną zniszczone równie bezwzględnie, jak wojska rosyjskie.Szef MSZ Ukrainy Dmytro Kułeba poinformował w środę za pomocą swojego Telegrama, że białoruskie wojsko nie chce brać udziału w rosyjskich działaniach na terenie Ukrainy. Polityk podkreślił, że Kijów posiada istotne informacje, iż siły Aleksandra Łukaszenki nie są przygotowane, by w skuteczny sposób prowadzić działania zbrojne. Kułeba wystosował również ostrzeżenie do władzy w Mińsku. Poinformował, że zbrojna agresja na terytorium jego kraju może mieć fatalne konsekwencje.
Od początku inwazji Rosji na Ukrainę pojawiały się informacje o gwałtach wojennych. Gwałty wojenne zwykle towarzyszą wojnie. Wczoraj Prokuratorka Generalna Ukrainy potwierdziła, że złapano pierwszego podejrzanego o zgwałcenie kobiety w obwodzie kijowskim. Miał zabić mężczyznę, a następnie wielokrotnie zgwałcić jego żonę ze swoim kolegą. Miał też grozić jej małemu dziecku, które z nią było.
W niedzielę 20 marca stacja TVN zorganizowała charytatywny koncert "Razem z Ukrainą". Na scenie łódzkiej Atlas Areny pojawili się między innymi Vito Bambino i Stanisław Soyka, którzy wspólnie wykonali utwór "Tolerancja". Internauci skrytykowali nie sam występ, ale ubiór młodszego wykonawcy.Na scenie koncertu zorganizowanego na rzecz Ukrainy, która od 24 lutego broni się przed rosyjską agresją, pojawiło się wiele gwiazd. Widzowie TVN mogli zobaczyć takich wykonawców, jak Kayah, Daria Zawiałow, Krzysztof Zalewski, Igo, Natalia Szroeder, Anita Lipnicka, Natalia Przybysz, Kuba Badach, Maciej Musiałowski, Tomasz Ziętek, Natalia Kukulska, a także wspomniani już Stanisław Soyka i Vito Bambino.
Ambasador Chin w Stanach Zjednoczonych podkreślił, że jego kraj popiera pokój i sprzeciwiają się wojnie na terenie Ukrainy. Dyplomata poinformował również, że doniesienia o tym, jakoby Chiny wysyłały pomoc wojskową Federacji Rosyjskiej, są dezinformacją. W niedzielę ambasador Chin w Stanach Zjednoczonych Qin Gang na antenie telewizji CBS ustosunkował się do zarzutów, jakoby jego kraj wysyłał pomoc wojskową dla Władimira Putina. Podkreślił również, że Chiny popierają pokój i nie chcą dalszej eskalacji konfliktu.Qin Gang zapewnił również, że piątkowa rozmowa prezydentów Chin i USA, Xi Jinpinga oraz Joe Bidena, była „szczera, głęboka i konstruktywna”. - Nienawidzimy, gdy sytuacja na Ukrainie dochodzi do takiego stanu i wzywamy do zawieszenia broni - mówił.
Hakerzy ze słynnej grupy Anonymous przekazali informacje, że to oni stali za zakłóceniem transmisji piątkowego wystąpienia prezydenta Rosji Władimira Putina. Jej członkowie twierdzą, że to oni doprowadzili do przeciążenia serwera, przez co występ rosyjskiego dyktatora został przerwany. Podkreślili również, że będą mieć bardzo ważną wiadomość dla wszystkich Rosjan.W miniony piątek 16 marca na moskiewskim stadionie Łużniki doszło do specjalnego wystąpienia Władimira Putina, które miało miejsce z okazji ósmej rocznicy aneksji Krymu przez Rosję. W pewnym momencie transmisja z wydarzenia została przerwana, przez co przekaz rosyjskiego przywódcy nie dotarł do milionów Rosjan zasiadających przed telewizorami. Według oficjalnych informacji podanych przez Kreml, na stadionie miało znajdować się aż 200 tysięcy osób, a samo wydarzenie było transmitowane przez państwowe media.W czasie transmisji doszło jednak do niespodziewanego incydentu. Przemówienie Putina zostało przerwane. Jak się okazało, za atakiem stała słynna grupa hakerska Anonymous. Jej przedstawiciele przekazali, że doprowadzili do przeciążenia serwera, przez co zamiast wystąpienia prezydenta Rosji, w telewizji pokazywano występ muzyczny.
Ukraiński Sztab Generalny przekazał informacje o śmierci kolejnego dowódcy wojsk rosyjskich. Minionej doby w ostrzale zginął generał porucznik Andriej Mordwiczow, dowódca 8. Armii Ogólnowojskowej Południowego Okręgu Wojskowego Rosji.– W wyniku ostrzału wroga przeprowadzonego przez Siły Zbrojne Ukrainy zginął dowódca 8. Armii Ogólnowojskowej Południowego Okręgu Wojskowego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, generał porucznik Andriej Mordwiczow – podał Ukraiński Sztab Generalny za pomocą mediów społecznościowych w sobotni poranek.
Wołodymyr Zełenski w nocy z piątku na sobotę po raz kolejny zwrócił się do rodaków. Prezydent Ukrainy wezwał do rozmów pokojowych z Rosją, a także nawiązał do prokremlowskiego wiecu poparcia dla wojny w Ukrainie, który odbył się na stadionie Łużniki w Moskwie.W czasie kolejnej wieczornej odezwy do rodaków prezydent Zełenski przemawiał z jednej z ulic w Kijowie. Nagranie wystąpienia opublikowano m.in. na instagramowym profilu włodarza Ukrainy.– Dobry wieczór wszystkim. Zazwyczaj w takie dni mówimy: przyszła wiosna. A dzisiaj mówimy: wojna przyszła – przywitał się gorzko Wołodymyr Zełenski.
Według brytyjskiego MON-u rosyjska inwazja na terytorium Ukrainy słabnie w głównej mierze przez poważne problemy logistyczne. Skutecznie utrudniają one dostawy najpotrzebniejszych towarów, co w znaczący sposób odbija się na jakości dalszej ofensywy. Jak się okazuje, jednym z głównych problemów Rosjan w czasie ofensywy na Ukrainę są luki logistyczne. W znaczący sposób osłabiły one siłę uderzeniową okupantów, sprawiając, że siły ukraińskie mogą skutecznie kontratakować i rozbijać rosyjskie odziały.- Niechęć do manewrowania w terenie, brak kontroli nad przestrzenią powietrzną i ograniczone zdolności przerzutu uniemożliwiają Rosji skuteczne zaopatrywanie wysuniętych oddziałów nawet w podstawowe towary, takie jak żywność i paliwo. Nieustanne ukraińskie kontrataki zmuszają Rosję do przekierowania dużej liczby wojsk do obrony własnych linii zaopatrzenia. Poważnie ogranicza to potencjał ofensywny Rosji - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej. Latest Defence Intelligence update on the situation in Ukraine - 17 March 2022 Find out more about the UK government's response: https://t.co/a5algmAMCg🇺🇦 #StandWithUkraine 🇺🇦 pic.twitter.com/mZIb3wyBG4— Ministry of Defence 🇬🇧 (@DefenceHQ) March 17, 2022 Dane pozyskane przez amerykański wywiad wskazują, że w ciągu trzech tygodni działań na terenie Ukrainy zginęło ponad 7000 rosyjskich żołnierzy. Podane statystyki są bezlitosne dla Władimira Putina, który decydując się na zbrojną agresję, nie przypuszczał, że odniesie aż tak dotkliwe straty.
Wołodymyr Zełenski po raz kolejny wystosował pilny apel do osób walczących po stronie Rosji. Prezydent Ukrainy zwrócił się również do wszystkich zainteresowanych udziałem w dalszej inwazji na jego kraj. Podczas nocnego przemówienia padły bardzo mocne słowa. - Nie potrzebujemy brać tysięcy jeńców, nie potrzebujemy 13 tys. zwłok rosyjskich żołnierzy. Nie chcieliśmy tej wojny, my chcemy tylko pokoju - poinformował Wołodymyr Zełenski. Przywódca naszych wschodnich sąsiadów podkreślił, że jego kraj za wszelką cenę stara się znaleźć pokojowe wyjście z tej ciężkiej sytuacji. Ukraińscy żołnierze jednocześnie "odpowiadają na każdy atak, na każde uderzenie okupanta".- Wielcy ludzie wielkiej Ukrainy. Zakończył się 22. dzień naszej walki z jedną z największych armii świata, którą zmniejszamy każdego dnia. Mamy informacje, że Rosja przyciąga ludzi z innych krajów, chcą oszukać jak największą liczbę młodych i zaciągnąć ich do służby wojskowej. My wiemy, że im to nie pomoże - rozpoczął swoje wystąpienie Zełenski.
Wielka Brytania ulokuje na terytorium Polski swój najnowocześniejszy system przeciwlotniczy Sky Sabre, a także wyśle 100 żołnierzy. Wszystko po to, by zagwarantować bezpieczeństwo polskiej strefy powietrznej - poinformował brytyjski sekretarz obrony, Ben Wallace. Wielka Brytania z niepokojem obserwuje rozwój sytuacji tuż za wschodnią granicą Sojuszu Północnoatlantyckiego. W związku z tym postanowiła zwiększyć potencjał militarny okolicznych państw, w tym Polski.W czwartek 17 marca szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Mariusz Błaszczak spotkał się w Warszawie z sekretarzem obrony Wielkiej Brytani Benem Wallace'm. Głównym tematem rozmów była napięta sytuacja na Ukrainie, a także bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO. Na wspólnej konferencji prasowej polski minister podkreślał, że nasz kraj może liczyć na Wielką Brytanię oraz jej nieocenioną pomoc.- Przede wszystkim chciałem podziękować za wizytę, za te kontakty bardzo bliskie, bardzo ścisłe kontakty między Polską a Wielką Brytanią, Zjednoczonym Królestwem. Dzięki tym kontaktom nasze relacje są bardzo bliskie, dzięki tym kontaktom Polska i NATO są bezpieczne - poinformował minister obrony.
Od kilku dni pracy w polskich redakcjach szuka ukraiński dziennikarz sympatyzujący z reżimem Władimira Putina, Wiaczesław Kowtun. Stały bywalec rosyjskich programów propagandowych trafił do Polski, gdzie ma nadzieję na angaż. Reporterzy przestrzegają przed jego zatrudnieniem. Sprawę nagłaśnia portal "WirtualneMedia".Wraz z wybuchem konfliktu na terenie Ukrainy, wiele osób postanowiło poszukać bezpiecznego schronienia tuż za jej granicami. Zdecydowana większość na cel swojej podróży obrała nasz kraj. Nie jest tajemnicą, że w Polsce znajdzie się miejsce dla każdego, kto ucieka przed skutkami bestialskich działań Moskwy. Jak się okazuje, niektórzy chcą wykorzystać otwartość w złej wierze. Warto zaznaczyć, że inwazja wojsk rosyjskich wywołała prawdziwy exodus ludności cywilnej z terenów Ukrainy. Wśród uciekinierów znajdują się również dziennikarze. To właśnie z myślą o nich Izba Wydawców Pracy uruchomiła specjalną akcję pomocową.Spore grono osób działa na własną rękę, chcąc otrzymać pracę w polskiej prasie. Wielu z nich rozsyła swoje CV do różnych firm, mając nadzieję na zatrudnienie. Jak się okazuje, pracy w ten sposób poszukuje pewien kontrowersyjny dziennikarz, jawnie sympatyzujący z Władimirem Putinem. To właśnie przed nim od środy przestrzega polski internet.Mowa o Wiaczesławie Kowtunie, ukraińskim reporterze, który od wielu lat był powiązany z rosyjską propagandą. Świadczy o fakt, że był ekspertem w należącej do Gazpromu telewizji NTV.