Mec. Dubois o śmierci Dawida Kosteckiego. „Nie ufam państwu w tej sprawie”
Afera podkarpacka wraca z nową siłą po ustaleniach Gońca i Onetu dotyczących możliwej współpracy ukraińskich gangsterów z polskimi służbami. Mecenas Jacek Dubois, pełnomocnik rodziny Dawida Kosteckiego, w rozmowie z Goniec.pl mówi wprost, że państwo nie zrobiło wszystkiego, by wyjaśnić śmierć byłego boksera. Wskazuje na zatarte ślady, brak przeszukania celi, niewyjaśnione obrażenia i działania prokuratury, które — jego zdaniem — od początku odbiegały od standardów.
Afera podkarpacka i pytania o służby
Przez lata afera podkarpacka była opisywana głównie jako historia agencji towarzyskich, lokalnych układów, skorumpowanych funkcjonariuszy i prokuratorów. Najnowsze ustalenia Gońca i Onetu pokazują jednak szerszy, znacznie bardziej niepokojący obraz. Według tych informacji ukraińscy gangsterzy prowadzący agencje towarzyskie mogli być jednocześnie współpracownikami polskich służb.
Jeśli państwo korzystało z informacji ludzi prowadzących przestępczy biznes, kluczowe staje się pytanie: gdzie przebiegała granica między legalną pracą operacyjną a przymykaniem oczu na przestępstwa?
– Państwo może korzystać z informatorów, może robić zakupy kontrolowane, ale nie może w jakikolwiek sposób albo przymykać oczu na przestępstwo, albo tym bardziej tego przestępstwa wspierać – mówi w „Rozmowie Gońca” mec. Jacek Dubois.
Adwokat podkreśla, że nie zna pełnego stanu faktycznego wynikającego z najnowszych publikacji, ale z perspektywy prawnej sprawa jest oczywista: współpraca z informatorem nie daje służbom prawa do tolerowania działalności przestępczej.
– Jeżeli sytuacja była taka, że te informacje były kosztem przymykania oka na działalność przestępczą, a nawet umożliwienie tej działalności, to w tym momencie mamy do czynienia z przekroczeniem uprawnień albo wręcz pomocnictwem do działalności przestępczej – ocenia.
Tajemnica śmierci Dawida Kosteckiego. „Państwo nie zrobiło wszystkiego”
Dawid Kostecki, były bokser, miał zeznawać w sprawach dotyczących świata przestępczego. Jego śmierć w celi aresztu w 2019 r. od początku budziła ogromne emocje. Oficjalna wersja mówiła o samobójstwie. Rodzina Kosteckiego nigdy w nią nie uwierzyła.
– Oczywiście, że nie wierzy – mówi Dubois, pytany o stanowisko bliskich zmarłego.
Mecenas Jacek Dubois wraz z mecenasem Romanem Giertychem zostali pełnomocnikami rodziny Kosteckich. Ich zadaniem było doprowadzenie do wyjaśnienia okoliczności śmierci. Jak relacjonuje Dubois, spotkali się jednak z oporem prokuratury.
– Ta sprawa od początku odbiegała od jakiegokolwiek standardu, do którego ja byłem przyzwyczajony, więc ja tutaj na pewno nie ufam państwu w tej sprawie – mówi adwokat.
Jego zdaniem organy ścigania zbyt szybko przyjęły jedną wersję wydarzeń i nie zbadały alternatywnych scenariuszy.
Ślady na ciele i niewyjaśnione obrażenia
Dubois wskazuje na szereg elementów, które od początku budziły zastrzeżenia pełnomocników rodziny. Chodzi między innymi o pozycję, w jakiej znaleziono ciało, obrażenia na nadgarstkach, barkach i szyi, a także ślady, które — jak mówi — mogły przypominać użycie paralizatora.
– Tam było szereg niewyjaśnionych śladów. Były dwa takie ślady na szyi, które były przynajmniej ze zdjęć tożsame z użyciem paralizatora – mówi mecenas.
Jak dodaje, prokuratura miała tłumaczyć część tych śladów w sposób, który jego zdaniem nie odpowiadał logice ani doświadczeniu życiowemu.
– W czasie konferencji prasowej prokurator coś mówił o ukąszeniu komara, co odbiegało trochę od opierania się na zasadach logiki czy doświadczenia życiowego – ocenia.
Pełnomocnicy rodziny przedstawiali również hipotezę, według której obrażenia mogły powstać w wyniku przytrzymywania Kosteckiego.
Zdaniem mec. Dubois ślady na nadgarstkach, na barkach mogą być efektem przytrzymywania i ta pętla mogła być zaciśnięta w zupełnie innych okolicznościach, niż wynikało to z późniejszych rysunków związanych z odnalezieniem ciała.
Organy ścigania stają więc przed testem, który wykracza poza jedną sprawę. Chodzi o odpowiedź na pytanie, czy polskie państwo jest w stanie wyjaśnić śmierć człowieka, który mógł wiedzieć zbyt dużo.