Dziewięć zastępów straży pożarnej walczyło z pożarem domu w nocy z niedzieli na poniedziałek w Widaczu (woj. podkarpackie). Kiedy strażacy opanowali płomienie, dokonali makabrycznego odkrycia. W pogorzelisku znaleźli ciało 80-latka.Około drugiej w nocy z 24 na 25 października podkarpacka straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze. W ogniu stanął drewniany dom w Widaczu.- Zgłaszający poinformował, że budynek zamieszkuje dwoje starszych ludzi - przekazał Damian Łojek z Komendy Powiatowej PSP w Strzyżowie.
Ogromny pożar plebanii w Sanktuarium Matki Bożej w Studzienicznej w Podlaskiem. Spaleniu uległ cały budynek. Z ogniem walczyło ponad 60 strażaków, jedna osoba trafiła do szpitala.Ogień pojawił się na poddaszu plebanii Sanktuarium Matki Bożej w Studzienicznej (woj. podlaskie) około godziny 2 w nocy w niedzielę i szybko rozprzestrzeniał się na pozostałe pomieszczenia. Do akcji ruszyło ponad 60 strażaków z 19 zastępów straży pożarnej i ochotniczych straży pożarnych.
Wczoraj do godz. 20.30 Państwowa Straż Pożarna interweniowała niemal dziesięć tysięcy razy. W związku z czwartkową wichurą śmierć poniosły cztery osoby, a trzynaście zostało rannych. To jednak nie koniec zagrożenia. Specjaliści ostrzegają przed kolejną zatoką niżową, która napływa nad nasz kraj.Zielona plama niemal nad całą Polską - tak sytuacja pogodowa nad Polską plasuje się w serwisie windy.com. Zielone obszary przedstawione na portalu oznaczają, że w Polsce będzie dziś znacznie chłodniej niż wczoraj i wietrznie na dodatek.– Można powiedzieć, że będzie to powtórka czwartku, na szczęście o słabszym natężeniu – przekazał Kamil Walczak z IMGW, cytowany przez serwis natemat.pl.
W szkole podstawowej w Sadlinkach (woj. pomorskie) zarządzono ewakuację. Ze zgłoszenia, które otrzymała straż pożarna, wynikało, że przyczyną złego samopoczucia niektórych uczniów mógł być ulatniający się gaz. Służby zdementowały te informacje, ale cztery osoby zostały przetransportowane do szpitala.Do podstawówki skierowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR), który ostatecznie okazał się zbędny. Trwa wyjaśnianie okoliczności tego zdarzenia.
Sosnowiec: pożar w bloku przy ul. Głowackiego. Dym zauważono przy mieszkaniu na trzecim piętrze. Znaleziono w nim ciało 66-latka. Znane są już przyczyny pojawienia się ognia. Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach (WCZK) przekazało informacje na temat nocnego pożaru w bloku w Sosnowcu. Straż pożarna zaalarmowana została przed godziną 3 nad ranem z soboty na niedzielę.
W pożarze, który wybuchł na południu Tajwanu, zginęło co najmniej 46 osób. Niestety niewykluczone, że liczba ofiar śmiertelnych wzrośnie, ponieważ nadal trwa dramatyczna akcja, w którą zaangażowano kilkuset ratowników. W miejscowości Kaohsiung 13-piętrowy wieżowiec stanął w płomieniach. Część mieszkańców zostało uwięzionych w budynku.Horror mieszkańców Tajwanu rozpoczął się w czwartek 14 października nad ranem. Z komunikatu przekazanego przez Centralna Agencję Informacyjną Tajwanu (CNA) w miejscowości Kaohsiung o godzinie 2:54 czasu lokalnego (14:54 czasu wschodniego) wybuchł pożar. Lokalne władze potwierdziły, że zginęło co najmniej 46 osób.Do wybuchu pożaru doszło w południowej części Tajwanu. W dzielnicy Yancheng miasta Kaohsiung zapłonął 13-piętrowy wieżowiec. Zgodnie z informacjami przekazanego przez rzecznika miejskiego biura straży pożarnej stacji CNN na miejsce wysłano ponad 377 ratowników. Początkowo komendant służb poinformował o siedmiu ofiarach śmiertelnych, jednak ta liczba szybko zaczęła rosnąć. W budynku uwięzionych zostało wielu mieszkańców.
Wziął benzynę i wylał ją na drzwi swojej matki mieszkającej w bloku. Później je podpalił. Sytuacja była tak poważna, że zdecydowano o konieczności ewakuacji 30 osób. 19-latek z Piły trafił w ręce policji. Okoliczności jego zatrzymania są zaskakujące, gdyż funkcjonariusze znaleźli go w szpitalu, gdzie zgłosił się po pomoc. Młody mężczyzna już teraz usłyszał zarzuty.19-latek podłożył ogień pod drzwi swojej matki nocą, kiedy większość mieszkańców bloku wielorodzinnego na pilskim Zamościu już spało. Na miejscu bardzo szybko pojawili się strażacy, którzy ugasili płomienie. - W trakcie działań z budynku zostało ewakuowanych 30 osób - przekazał st. sierż. Wojciech Zeszot z Komendy Powiatowej Policji w Pile.Bardzo szybko ustalono, kto jest odpowiedzialny za podpalenie jednych z drzwi w bloku. Poszukiwany 19-latek ucierpiał w wyniku podłożonego przez siebie ognia i szukał pomocy w pilskim szpitalu.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Dramatycznie wyglądająca scena rozegrała się przed jednostką straży pożarnej w Gdańsku Oliwie. Do strażaków podbiegła wyraźnie roztrzęsiona kobieta, trzymająca w ramionach krztuszące się niemowlę. Życie dziecka uratowała wyjątkowo szybka reakcja mundurowych.Gdyby nie przytomność umysłu matki zaledwie 11-tygodniowego Stasia, który nagle zaczął się krztusić, koszmarne sceny, które miały miejsce w Gdańsku, zapewne przerodziłyby się w tragedię.W rozmowie z TVN24.pl kobieta przyznała, że choć pamiętała procedury ratowania niemowląt, jej działania nie przynosiły rezultatu. Z chłopcem na rękach pobiegła zatem do najbliższej jednostki straży pożarnej.
W czwartek doszło do groźnie wyglądającego pożaru autobusu w centrum Tomaszowa Lubelskiego. Pojazd, którym podróżowało 31 osób, momentalnie zapłonął. Na szczęście nikomu nic się nie stało. W sieci natychmiast pojawiło się nagranie z tego dramatycznego zdarzenia.Do zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek w centrum Tomaszowa Lubelskiego (woj. lubelskie) około godz. 23.35. Autobus jadący na trasie Słupsk-Tarnopol przewoził 29 pasażerów z Ukrainy oraz dwóch kierowców. Na ulicy Zamojskiej pojazd nagle stanął w płomieniach, tworząc śmiertelnie zagrożenie dla podróżujących nim osób.
Nocny pożar w bloku w Międzyrzeczu. Z ogniem walczyło osiem zastępów straży pożarnej, ewakuowano 20 osób. Jest też ofiara śmiertelna. To 67-letnia kobieta. Wyjaśnianiem przyczyn tragedii zajmą się policja i prokuratura.Do zdarzenia doszło w nocy ze środy na czwartek. Pożar pojawił się najpierw w mieszkaniu na pierwszym piętrze czterokondygnacyjnego bloku przy ul. Piastowskiej w Międzyrzeczu (woj. lubuskie).– Zostaliśmy dość późno o nim poinformowani, a dokładnie zgłoszenie otrzymaliśmy o 1.45. Pożar na pewno wybuchł dużo wcześniej - mówił dowódca JRG Międzyrzecz Jerzy Ratkiewicz.
71-letnia kobieta z Wałbrzycha zmarła, chociaż chwilę wcześniej szukała ratunku u swojej sąsiadki. Ratownicy nie mogli dostać się do potrzebującej kobiety. Zamknięte drzwi utrudniły akcję i konieczne było wezwanie straży pożarnej. - Dostanie się, ratowników i policjantów, do lokalu starszej pani zostało przeprowadzone przez strażaków przez balkon - przekazał w rozmowie z nami Robert Strojny z wałbrzyskiej straży pożarnej.Do zdarzenia doszło we wtorek w godzinach wieczornych przy ul. Fortecznej w Wałbrzychu. Kobieta odebrała telefon od swojej 71-letniej sąsiadki, która mówi jej, że źle się czuje. Próby dostania się do jej mieszkania nie przynosiły skutków.Kobieta wezwała na miejsce pogotowie ratunkowe, licząc, że ratownicy dostaną się do środka. Medycy musieli wezwać wsparcie. - Działań straży pożarnej nie było za wiele. Skupiliśmy się na pomocy pogotowiu i policji w dostaniu się do lokalu mieszkalnego - przekazał w rozmowie z nami asp. Robert Strojny.
W nocy z wtorku na środę (5 na 6 października) doszło do tragicznego wypadku w Tychach. Zdarzenie miało miejsce podczas pościgu policyjnego. Wskutek odniesionych obrażeń zginął pasażer uciekającego kierowcy. Mężczyzna siedzący za kierownicą był poszukiwań dwoma nakazami doprowadzenia do aresztu śledczego oraz miał zakaz prowadzenia pojazdów.Zanim doszło do wypadku w Tychach w województwie śląskim policjanci podjęli próbę zatrzymania do kontroli drogowej samochodu osobowego marki Seat. Kierowca jednak na widok radiowozu z włączonymi sygnałami świetlnymi oraz dźwiękowymi zaczął przyspieszać. Mundurowi powiadomili o całej sytuacji dyżurnego jednostki i przystąpili do pościgu.Do wypadku doszło na wysokości terenów leśnych, na trasie w kierunku wsi Kobiór. Kierowca uciekał Aleją Bielską. W pewnym momencie uciekający stracił panowanie nad samochodem i wypadł z drogi. Pojazd z dużym impetem uderzył w przydrożne drzewo. Policja przekazała, że w środku znajdowało się dwóch mężczyzn.
W Małej Piaśnicy (woj. pomorskie) nieopodal Wejherowa doszło do zderzenia autobusu, ciężarówki oraz samochodu dostawczego. - Dwie osoby odwiezione do szpitala, kierowca autobusu i 19-letnia pasażerka - przekazała w rozmowie z goniec.pl asp. sztab. Anetta Potrykus z wejherowskiej policji.- Przed godziną 15 doszło do zdarzenia drogowego na drodze wojewódzkiej między Wejherowem a Krokową w miejscowości Miała Piaśnica - potwierdza w rozmowie z nami st. kpt. Mirosław Kuraś, Oficer prasowy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Wejherowie.Wypadek trzech pojazdów, w tym autobusu na PomorzuŹródło: Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie- W zdarzeniu udział brały trzy pojazdy: auto ciężarowe, autobus linii PKS i auto dostawcze - dodaje rzecznik wejherowskiej straży pożarnej. Droga jest obecnie całkowicie zablokowana.
Tureckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zadeklarowało pomoc w walce z nielegalną migracją do Polski. Mevlut Cavusoglu spotkał się w poniedziałek 4 października z ministrem Zbigniewem Rauem. Padły również słowa uznania dla polskich strażaków.- Chcemy wznieść nasze stosunki polityczne, gospodarcze i wojskowe na jeszcze wyższy poziom - zadeklarował po spotkaniu z tureckim przedstawicielem Ministerstwa Spraw Zagranicznych Zbigniew Rau.Min. @RauZbigniew po spotkaniu z min. SZ 🇹🇷 @MevlutCavusoglu o współpracy dwustronnej pomiędzy 🇵🇱-🇹🇷 ⬇️ pic.twitter.com/QHjQjmK6yi— Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP 🇵🇱 (@MSZ_RP) October 4, 2021 Oficjalny komunikat na temat rozmów polskiego i tureckiego dyplomaty wskazuje, iż rozmawiali oni na tematy: współpracy bilateralnej, relacji międzynarodowych oraz bezpieczeństwa.Okazuje się, że Mevlut Cavusoglu złożył obietnicę dotyczącą pomocy w kwestii nielegalnej migracji obywateli krajów arabskich. Szczegóły współpracy miały zostać zacieśnione.
Poszukiwania nurków w Sobótce. Straż pożarna poinformowała o odnalezieniu dwóch ciał. Wciąż poszukiwana jest jeszcze jedna osoba.Ze względu na trudne warunki, poszukiwania zostały wczoraj przerwanie. Dziś do mediów dotarły bardzo przykre informacje.
Trwają poszukiwania trzech osób, które w niedzielę nurkowały w zalanej kopalni w Sobótce na Dolnym Śląsku. Mimo niemal całodziennej akcji ratowniczej, nie udało się ich odnaleźć. W poniedziałek straż wznowiła prace. Nikt nie wie, co mogło być przyczyną zaginięcia. Miejsce, w którym do niego doszło, jest dobrze znane miłośnikom nurkowania jaskiniowego. Zaginieni nurkowie na Dolnym Śląsku Do zdarzenia doszło w niedzielę przed godziną 14. Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o zaginięciu nurków w zalanej kopalni Maria Concordia w Sobótce. Łącznie w eksploracji brało udział sześć osób. Na powierzchnię wypłynęły cztery z nich. Jeden z nurków postanowił ponownie wpłynąć do kopalni, by przekazać pozostałym butlę z tlenem. Ostatecznie również i on zaginął. Pozostała część artykułu pod materiałem wideoNurkowanie w Marii Concordii rozpoczyna się po zjeździe platformą 40 m w głąb ziemi. Następnie eksploratorzy zanurzają się na głębokość 15 m i przepływają przez boczny korytarz. To najprawdopodobniej tam utknęli zaginieni. Wrocławska straż pożarna wezwała na pomoc specjalistów z Gdańska, którzy mieli już do czynienia z tego rodzaju akcjami ratunkowymi. Poszukiwania trwały do godz. 1 w nocy. Akcja trwaZ powodu utrudnienia widoczności, prace zostały przerwane. Wznowienie nastąpiło już w poniedziałek po godz. 7. Jak przekazał w rozmowie z Goniec.pl obecny na miejscu Tomasz Szwajnos z wrocławskiej straży pożarnej, trwają działania przygotowawcze. - W tym momencie kompletowany jest sprzęt dla nurków, którzy zejdą na dół, wpłyną do wody żeby ocenić warunki, jakie występują na dole. Przede wszystkim jaka jest przejrzystość wody, czy można bezpiecznie dalej nurkować w celu poszukiwania osób, które tam się znajdują - powiedział. Tuż po tym, jak specjaliści wypłyną na powierzchnię i zdadzą raport, podjęte zostaną decyzje o dalszych działaniach. Jak zapewnił nas przedstawiciel straży pożarnej z Wrocławia, osoby biorące udział w akcji mają ogromne doświadczenie w nurkowaniu jaskiniowym. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Tadeusz Sznuk: "Jestem elegancki, mam dobrą opiekę"Nie żyje Franciszek SurmińskiCieszyn. Zaginęła 14-letnia AmeliaJeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: rmf24.pl, goniec.pl
Po godzinie 1:00 w niedzielę 3 października bieżącego roku podkarpaccy strażacy otrzymali informację o pożarze w jednym z domów jednorodzinnych w Tarnowcu. W płomieniach życie stracił 53-letni mężczyzna, który osierocił dwoje dzieci - 10-letnią córkę i 21-letniego syna.Jak przekazał rzecznik prasowy podkarpackiej straży pożarnej brygadier Marcin Betleja, w chwili wybuchu pożaru w budynku przebywało jeszcze pięć innych osób, które zdołały opuścić dom przed przyjazdem ratowników.
Ogromny pożar zakładu produkcyjnego w miejscowości Krojanty. Z ogniem walczy ponad 30 zastępów straży pożarnej. Spłonęły już dwie hale produkcyjne, dwie osoby zostały ranne. Trwa dogaszanie zgliszczy.Pożar wybuchł w zakładzie produkującym łodzie w Krojantach w powiecie chojnickim tuż przed godziną 12. Swoim zasięgiem szybko objął powierzchnię o wielkości 2 tys. mkw. Po otrzymaniu zgłoszenia przez straż pożarną na miejsce rozdysponowano 31 zastępów.
Tragiczny pożar w dwupiętrowym budynku w Margoninie. Na miejsce wezwano straż pożarną, policję i pogotowie ratunkowe oraz energetyczne. Trwa dogaszanie ognia. Niestety jest też ofiara śmiertelna.Pożar wybuchł w budynku przy ulicy Bocznej w Margoninie (woj. wielkopolskie). O godzinie 12:40 do wielkopolskiej straży pożarnej wpłynęło zawiadomienie o zdarzeniu. Zgłaszający przekazał informację, że wewnątrz płonącego mieszkania może znajdować się jedna osoba. Na miejsce natychmiast rozdysponowano służby.
We wtorkowy poranek służby ratunkowe w Zakopanem odebrała zgłoszenie o pożarze budynków mieszkalno-gospodarczych w Białym Dunajcu. Na miejscu z płomieniami walczy już ponad 20 zastępów okolicznej straży pożarnej. Ogień pojawił się w budynkach na osiedlu Gile w Białym Dunajcu w Małopolsce tuż przed godziną 6:00. Na razie nie ma informacji o osobach poszkodowanych, choć wiadomo, że płomienie zajęły również budynek mieszkalny.
W województwie warmińsko-mazurskim doszło do tragicznego wypadku. W piątek 24 września przydrożne drzewo spadło na samochód w pobliżu miejscowości Lutry. Niestety mężczyzny kierującego pojazdem nie udało się uratować. W wyniku zderzenia z konarem kierowca auta poniósł śmierć na miejscu. W całej Polsce pojawiają się utrudnienia związane z wichurami.Do wypadku doszło na drodze powiatowej między Wysoką Dąbrową a Lutrami w powiecie olsztyńskim. Po otrzymaniu zawiadomienia o zdarzeniu na miejsce wysłano pogotowie ratunkowe, policję oraz straż pożarną. Niestety na miejscu zginął 59-letni kierowca samochodu.Świadek wypadku natychmiast próbował udzielić pomocy poszkodowanemu. Mężczyzny, który prowadził skodę, nie udało się uratować. O zdarzeniu poinformował media oficer prasowy olsztyńskiej policji.– Na miejsce skierowano służby: karetkę pogotowia, straż pożarną i policję. Niestety, mimo natychmiastowej pomocy świadka, 59-letni kierowca skody poniósł śmierć – przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową oficer prasowy policji w Olsztynie Rafał Prokopczyk.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Ogromny pożar w Świdnicy na Dolnym Śląsku. Żywioł strawił dach i poddasze kamienicy przy ul. Rynek 25. Konieczna była ewakuacja wszystkich mieszkańców. W akcji brało udział 18 zastępów straży pożarnej.Informacja o pożarze dotarła do służb w sobotni wieczór około godziny 21:25. Okazało się, że płonie tzw. Pałac Hochbergów. O zdarzeniu jako pierwszy napisał na Facebooku Urząd Miejski w Świdnicy.
Ogromny pożar nielegalnego składowiska odpadów w Sobolewie na Dolnym Śląsku. Na miejscu pracuje 20 zastępów straży pożarnej. Żywioł nie jest opanowany, akcja potrwać może nawet kilkanaście godzin.Informację o pożarze strażacy otrzymali chwilę po godzinie 6:00. Jak się okazało, płonie nielegalne składowisko odpadów w miejscowości Sobolew niedaleko Jawora. Ogień zajął powierzchnię około połowy hektara.
Bydgoska policja potwierdziła zarzuty postawione strażakowi, który w środę 8 września wciągnął do pojazdu dwóch nieletnich chłopców i naruszył ich nietykalność cielesną. Funkcjonariusz publiczny dopuścił się tego czynu, ponieważ dzieci miały pożyczyć i nie oddać hulajnogi, która należała do jego syna.Z ustaleń Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy wynika, że w środę o godzinie 20:00 35-letni strażak zabrał do samochodu dwóch chłopców w wieku 10 i 8 lat i naruszył ich nietykalność cielesną. Do zdarzenia doszło przy ulicy Gajowej w Bydgoszczy. Mężczyzna został zawieszony w czynnościach.Jak przekazała bydgoska policja, po upływie kilku minut chłopcy wysiedli z pojazdu przy ulicy Marii Skłodowskiej-Curie. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła mama jednego z pokrzywdzonych. W przypadku 8-latka mówi się o naruszeniu nietykalności cielesnej, natomiast u 10-latka doszło do uszkodzenia ciała.
W poniedziałek 13 września straż pożarna została wezwana do pożaru, który wybuchł w miejscowości pod Warszawą. W płomieniach stanął dom pracowniczy w Piasecznie. Strażacy walczyli z żywiołem przez kilka godzin. Niestety jednej z osób nie udało się uratować. Ogień rozprzestrzenił się na dach i poddasze budowli.Straż pożarna otrzymała zawiadomienie o pożarze w Piasecznie około godziny 21:00. Do zdarzenia doszło w domu pracowniczym, który znajduje się przy ulicy Jodłowej. Na miejsce wysłano aż 12 zastępów straży pożarnej. Służby ugasiły ogień dopiero po czterech godzinach.Zanim strażacy pojawili się pod wskazanym adresem, pożar zdążył się mocno rozprzestrzenić. Płomienie zajęły poddasze oraz dach budynku. Jak przekazał nadkomisarz Jarosław Sawicki z zespołu prasowego policji w Piasecznie, „był to prywatny dom pracowniczy, mający wiele pomieszczeń mieszkalnych”. Niestety zginęła jedna osoba.
W poniedziałek 13 września po południu na obrzeżach Zielonej Góry doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Bus transportu medycznego zderzył się z autobusem PKS-u. Wskutek odniesionych obrażeń zginęła jedna osoba - 21-letni kierowca busa. Aż 26 pasażerów zostało rannych. Łącznie naliczono ponad 50 osób poszkodowanych. Trwa śledztwo w tej sprawie, które nadzoruje prokuratura.Do wypadku doszło przed godziną 16:00. Na 57. kilometrze drogi krajowej nr 32 bus transportu medycznego, który jechał w stronę Zielonej Góry, zderzył się z jadącym w kierunku Krosna Odrzańskiego autobusem PKS-u. Łącznie podczas tego zdarzenia odnotowano 53 poszkodowanych.Na miejsce wypadku wysłano siedem karetek pogotowia oraz 13 zastępów straży pożarnej. Skierowano również cztery śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Na odcinku drogi krajowej nr 32 pojawili się też funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze. Nie udało się uratować kierowcy busa transportu medycznego, który jechał sam.
W nocy z niedzieli na poniedziałek (12 na 13 września) w jednym z warszawskich sklepów wybuchł pożar. W ogniu stanął popularny dyskont Netto. Na miejscu wysłano kilkanaście zastępów straży pożarnej. Trwała duża akcja gaśnicza. Do mediów społecznych trafiło mnóstwo zdjęć i nagrań. Nadal nie wiadomo, jaka jest przyczyna pożaru.Aż ponad 15 zastępów straży pożarnej wysłano na osiedle Radość na warszawskim Wawrze. Znajdujący się przy ulicy Wisełki dyskont stanął w ogniu. Pożar wybuchł w niedzielę 12 września przed godziną 23:00. Akcja funkcjonariuszy trwała kilka godzin i przebiegała tuż obok linii kolejowej.Pożar objął popularny sklep Netto. Zgodnie z przekazanymi informacjami gdy straż pożarna pojawiła się na miejscu zgłoszenia, ogień objął już znaczną część budynku. Na szczęście nie odnotowano osób poszkodowanych. Nadal nie wiadomo jednak, jaka była przyczyna pojawienia się płomieni.
W niedzielę 5 września przed południem straż pożarna pojawiła się w jednym z budynków mieszkalnych w Nowej Dębie. 11-letnia dziewczyna, która straciła przytomność podczas kąpieli, zatruła się tlenkiem węgla. Nastolatka wraz z rodziną została przetransportowana do szpitala. Służby ewakuowały 14 mieszkańców.Policja, pogotowie ratunkowe oraz straż pożarna otrzymały zawiadomienie o 10:30. W jednym z mieszkań w bloku w Nowej Dębie służby znalazły nieprzytomną 11-latkę. Dziewczyna zasłabła i upadła na ziemię podczas kąpieli. Służby znalazły w łazience piecyk gazowy.Po tym, jak nastolatka z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla została przewieziona do szpitala w Stalowej Woli, straż pożarna zaczęła sprawdzać stan mieszkania. Do placówki medycznej skierowano także rodziców dziewczyny oraz ich 5-letniego syna, którzy zostali objęci obserwacją.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo