W Prawie i Sprawiedliwości trwa spór wokół działalności stowarzyszeń tworzonych przez polityków ugrupowania. Po decyzji władz partii o zobowiązaniu działaczy do opuszczenia takich organizacji głos zabrał Jarosław Kaczyński. Prezes PiS odniósł się zarówno do możliwego rozłamu, jak i do inicjatywy Mateusza Morawieckiego, wskazując, dlaczego – jego zdaniem – partia nie może zaakceptować obecnej sytuacji.
Władze Prawa i Sprawiedliwości postawiły swoim politykom twarde ultimatum – mają siedem dni na opuszczenie stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną, w przeciwnym razie grozi im wykluczenie z partii. Po ogłoszeniu decyzji Jacek Sasin poinformował o zakończeniu działalności stowarzyszenia. Mateusz Morawiecki opublikował z kolei obszerny wpis, w którym przekonywał o sensie i znaczeniu swojej inicjatywy.
Prawo i Sprawiedliwość zaostrza wewnętrzne zasady funkcjonowania partii. Kierownictwo ugrupowania przyjęło uchwałę, zgodnie z którą członkowie PiS nie mogą należeć do stowarzyszeń, fundacji ani innych organizacji prowadzących działalność polityczną. Decyzja uderza m.in. w inicjatywy tworzone przez Mateusza Morawieckiego i Jacka Sasina. Politycy mają siedem dni na zastosowanie się do nowych zasad, w przeciwnym razie grozi im procedura wykluczenia z partii.
Spór o przekazanie Ukrainie pocisków do systemu Patriot uruchomił w Polsce polityczną licytację, w której rząd i opozycja próbują udowodnić, kto pomagał Kijowowi mniej. Zdaniem Adama Traczyka zarówno bezpieczeństwo Polski, jak i relacje z Ukrainą zostały podporządkowane walce na krajowej scenie politycznej. Politolog szczególnie ostro ocenił zmianę stanowiska Prawa i Sprawiedliwości. – To skrajna hipokryzja – powiedział w rozmowie z Gońcem.
Czy w Polsce można powoływać się na wpływy przy prezydenckich ułaskawieniach? Bertold Kittel, dziennikarz śledczy TVN24 i autor książki „Sutenerzy Trójmiasta 2. Ułaskawienie”, w rozmowie z Gońcem opowiada o historii, która — jego zdaniem — powinna zainteresować prokuraturę i służby. W tle pojawiają się Trójmiasto, półświatek, dawne znajomości Karola Nawrockiego i jedna z najbardziej nieprzejrzystych prerogatyw prezydenta.
Umorzenie sprawy tzw. dwóch wież Jarosława Kaczyńskiego miało być jednym z symboli rozliczeń po rządach Prawa i Sprawiedliwości. Tymczasem — jak mówiła w „Rozmowie Gońca” Karolina Opolska, dziennikarka TVP Info — zamiast politycznego trzęsienia ziemi jest „kapiszon”. W rozmowie z Wojciechem Mulikiem publicystka wskazała, że problem jest znacznie szerszy.
Podczas konwentu Prawa i Sprawiedliwości w Kłodzku Jarosław Kaczyński ostro skrytykował rząd Donalda Tuska, nawiązując do głośnych afer związanych z Koalicją Obywatelską. W pewnym momencie prezes PiS wbił premierowi przysłowiową „szpilkę”, a nagranie z jego wystąpienia szybko rozprzestrzeniło się w sieci. Reakcja zgromadzonej publiczności mówi wszystko.
Konwent Prawa i Sprawiedliwości w Kłodzku miał być przede wszystkim wydarzeniem poświęconym krytyce rządu Donalda Tuska i prezentacji zarzutów wobec obecnej władzy. W trakcie wystąpienia Jarosław Kaczyński nie tylko wracał do głośnych spraw z ostatnich miesięcy, ale też niespodziewanie zmienił ton, kierując pod adresem Przemysława Czarnka nietypowy komplement, który wywołał reakcję zgromadzonych.
Nietypowy rekwizyt pojawił się w niedzielnych programach informacyjnych z udziałem polityków Prawa i Sprawiedliwości. Zarówno Dorota Arciszewska-Mielewczyk, jak i Patryk Jaki przynieśli do studiów długie rulony. Był to element zapowiedzi konwencji PiS w Kłodzku, podczas której ugrupowanie przedstawia narrację dotyczącą działań obecnego rządu.
Sprawa wokół działalności lekarza Dawida Kacprzyka i wydarzeń związanych ze Szpitalem Południowym w Warszawie wciąż wywołuje ogromne emocje. Tym razem konflikt przenosi się na drogę sądową. Jak podaje “Fakt” po głośnej publikacji posła PiS Mariusza Krystiana obrońca lekarza zapowiedział złożenie aktu oskarżenia oraz pozwu. Do sprawy odniosły się już również władze Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodnicząca sejmowej Komisji Etyki.
Janina Goss, od lat związana z Prawem i Sprawiedliwością oraz uznawana za bliską współpracowniczkę Jarosława Kaczyńskiego, nie jest już członkiem partii. Jej wykreślenie nastąpiło w trakcie zmian prowadzonych w łódzkich strukturach PiS. Kierownictwo lokalnych struktur wyjaśniło, co stało za tą decyzją.
Sprawa lekarza-milionera oraz uprzywilejowane traktowanie polityków Koalicji Obywatelskiej w Szpitalu Południowym w Warszawie wywołała szeroką reakcję opinii publicznej. Jednym z najmocniejszych głosów była wypowiedź byłej minister zdrowia Katarzyny Sójki, która z sejmowej mównicy ostro skrytykowała działania obozu rządzącego. Uwagę przykuło też zachowanie części polityków PiS wobec posłanki tuż po jej wystąpieniu. Nagranie lotem błyskawicy obiegło media społecznościowe. Jak oceniacie ich zachowanie?
Podczas piątkowego posiedzenia Sejmu doszło do nietypowej sytuacji. Polityk Polski 2050 Sławomir Ćwik sprowokował posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy zareagowali na jego słowa głośnymi okrzykami. Część sali plenarnej momentalnie podniosła się z miejsc. W centrum zainteresowania znalazł się Jarosław Kaczyński. W związku z zaistniałą sytuacją, do akcji wkroczył Włodzimierz Czarzasty, który błyskawicznie poprosił o jedno.
Awantura wokół Roberta Bąkiewicza wróciła w Sejmie z dużą siłą. Posłowie spierali się o wtorkowe wydarzenia w Berlinie i interwencję niemieckiej policji. Po słowach Sławomira Ćwika z ław PiS poderwał się Jarosław Kaczyński.
Robert Bąkiewicz pojechał do Berlina z krzyżem, transparentami i kamerami, a jego wystąpienie zakończyło się interwencją niemieckiej policji. Senator Koalicji Obywatelskiej Marek Borowski nie ma wątpliwości, że była to świadomie przygotowana prowokacja. W rozmowie z Goniec.pl nazywa Bąkiewicza „chuliganem politycznym”.
Kobieta podejrzana o udział w nieprawidłowościach związanych z systemem Pegasus po zmianie władzy nie tylko pozostała w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, ale miała zostać dyrektorką pionu prawnego i uchodzić za osobę numer dwa w służbie. Andrzej Rozenek w rozmowie z Goniec.pl pyta, dlaczego nie została odsunięta, skoro — według oficjalnych komunikatów — jej działalność miała zostać wykryta podczas audytu już w 2024 roku.
W miejscowości Smulsko (woj. wielkopolskie) w niedzielne popołudnie doszło do wypadku drogowego, w którym poszkodowana została kobieta. Jednym z uczestników zdarzenia był poseł i kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek, który w rozmowie z „Faktem” opisał przebieg kolizji. Polityk odniósł się również do zachowania sprawcy, oceniając je jako „bardzo grzeczne i honorowe”.
Burzliwa debata w Sejmie dotycząca unijnego programu SAFE szybko nabrała politycznej temperatury. Podczas wystąpienia wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza z sali plenarnej rozlegały się okrzyki ze strony posłów prawicy, na które szef MON odpowiedział ciętą ripostą. Później polityk ostro skrytykował PiS, Konfederację oraz prezydenta elekta Karola Nawrockiego.
Krótkie spięcie i emocjonalna wymiana zdań w programie „Kawa na ławę” w TVN24. Dyskusja o ustawie dotyczącej statusu osoby najbliższej oraz prawach par jednopłciowych szybko przerodziła się w gorącą debatę między politykami Lewicy, PiS i Konfederacji. W pewnym momencie prowadzący Konrad Piasecki musiał interweniować.
Dziennikarze „Faktu” przekazali informacje, że na Lotnisku Chopina w Warszawie miała miejsce interwencja służb wobec posła PiS Marcina Porzucka. Komentarz w tej sprawie próbowały uzyskać również inne media, jednak polityk nie udzielił odpowiedzi na część pytań.
Drugi dzień 58. posiedzenia Sejmu od samego rana przebiegał w wyjątkowo gorącej atmosferze. Po wcześniejszych ostrych wymianach zdań między politykami PiS i przedstawicielami rządu emocje ponownie wybuchły podczas dyskusji o przyszłości polskiego rolnictwa i unijnych funduszach. Największe poruszenie wywołały jednak słowa ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego, który zwrócił się bezpośrednio do posłów opozycji.
Drugi dzień 58. posiedzenia Sejmu rozpoczął się w wyjątkowo gorącej atmosferze. Już podczas bloku pytań w sprawach bieżących doszło do ostrej wymiany zdań między politykami PiS a przedstawicielami rządu. Posłanka Wioletta Kulpa skierowała mocne zarzuty pod adresem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz ministra Marcina Kierwińskiego. Kulminacyjnym momentem jej wystąpienia był moment gdy padły słowa o dymisji.
Gorąca atmosfera przed i w trakcie obrad Sejmiku Województwa Podlaskiego w Białymstoku. We wtorek, 26 maja, przed Urzędem Marszałkowskim zgromadzili się mieszkańcy, działacze PiS, Konfederacji oraz przedstawiciele organizacji społecznych protestujący przeciwko paktowi migracyjnemu. Doszło do przepychanek z ochroną, a później również do emocjonalnych scen na sali obrad. W pewnym momencie z galerii zaczęły wybrzmiewać okrzyki.
Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko Małgorzacie W. Sprawa ma związek ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Radna PiS przekonuje jednak, że działania prokuratury mają charakter polityczny i stanowią element „prześladowania opozycji”.
Zbigniew Ziobro od kilku dni przebywa w Nowym Jorku i w najbliższym czasie ma rozpocząć serię spotkań w różnych miastach Stanów Zjednoczonych — wynika z ustaleń "Rzeczpospolitej”. W tle pojawiają się spekulacje dotyczące możliwej ekstradycji, politycznych planów PiS oraz kulis wyjazdu byłego ministra sprawiedliwości z Europy.
Choć Mateusz Morawiecki przekonuje, że stowarzyszenie Rozwój Plus ma wspierać Prawo i Sprawiedliwość, wokół inicjatywy od tygodni pojawiają się spekulacje o możliwym nowym ugrupowaniu byłego premiera. Instytut Badań Pollster sprawdził dla “SuperExpressu”, czy Polacy i sami wyborcy PiS chcieliby powstania partii Mateusza Morawieckiego. Wyniki sondażu mogą zaskoczyć nawet polityków obozu prawicy.
Jacek Ozdoba ujawnił w Radiu ZET kulisy rozmów prowadzonych w PiS wokół sprawy Zbigniewa Ziobry. Europoseł stwierdził, że Jarosław Kaczyński miał apelować do polityków partii o konkretne zachowanie ws. Zbigniewa Ziobro.
Gorąca atmosfera w telewizyjnym studiu to chleb powszedni dla decydentów, jednak rzadko zdarza się, by gość opuścił program na żywo. Podczas debaty na antenie TVP emocje całkowicie wzięły górę nad merytoryczną dyskusją o głośnej interwencji służb. Brak porozumienia doprowadził do bezprecedensowego zerwania politycznego dialogu. Posłanka PiS nie wytrzymała i opuściła studio. Reakcja prowadzącego mówi wszystko.