Sejm wybrał Rzecznika Praw Obywatelskich. "Za" 233 posłów
Sejm podjął decyzję w sprawie nowego Rzecznika Praw Obywatelskich. O stanowisko ubiegało się dwoje kandydatów: mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram zgłoszona przez Koalicję Obywatelską i Lewicę oraz Adam Borowski z rekomendacji PiS. Rozstrzygnięcie musi jeszcze zatwierdzić Senat.
Wynik piątkowego głosowania
Rzeczniczką Praw Obywatelskich została Sylwia Gregorczyk-Abram. Podczas 62. posiedzenia Sejmu do powołania rzecznika potrzebna była bezwzględna większość, która przy 433 głosujących wyniosła 217 głosów. Gregorczyk-Abram poparło 233 posłów, Borowski uzyskał 177, a przeciwko obojgu kandydatom opowiedziało się 23 parlamentarzystów.
„Sejm bezwzględną większością głosów powołał na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich panią Sylwię Gregorczyk-Abram" — ogłosił marszałek Włodzimierz Czarzasty.
Uchwała trafi teraz do Senatu, który ma 30 dni na wyrażenie zgody lub odrzucenie kandydatury.
Wybór poprzedziła środowa opinia sejmowej komisji sprawiedliwości, która poparła Gregorczyk-Abram stosunkiem 18 do 9, a kandydaturę Borowskiego zaopiniowała negatywnie (10 za, 18 przeciw).
Kim jest nowa rzeczniczka?
Sylwia Gregorczyk-Abram to adwokatka i absolwentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim, od ponad dwudziestu lat zaangażowana w obronę praworządności. Współtworzyła inicjatywę „Wolne Sądy" oraz Komitet Obrony Sprawiedliwości, zasiada też w zarządzie Stowarzyszenia imienia profesora Zbigniewa Hołdy. Reprezentowała obywateli przed sądami krajowymi i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, między innymi w sprawach o zakaz dystrybucji naklejek „strefa wolna od LGBT".
Od 2025 roku przewodniczyła działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości komisji do spraw wyjaśnienia mechanizmów represji wobec organizacji społeczeństwa obywatelskiego i działaczy w latach 2015–2023.
Po decyzji Sejmu zadeklarowała pełną bezstronność.
„Jestem adwokatką, która wielokrotnie reprezentowała w swojej karierze osoby o odmiennych poglądach politycznych, osoby, które w inne rzeczy wierzyły. Nigdy nie przysłoniło mi tego, co jest najważniejsze, czyli obrony ich praw i wolności" — mówiła.
Jej kandydatura budziła jednak sprzeciw opozycji. Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł nazwał ją „osobą skompromitowaną i skrajnie upolitycznioną".
Kontrkandydat z opozycyjną przeszłością
PiS zgłosił Adama Borowskiego, działacza opozycji demokratycznej w PRL. Od początku lat osiemdziesiątych był związany z „Solidarnością", za co wielokrotnie go represjonowano, a nawet skazano na karę więzienia. Po wprowadzeniu stanu wojennego relegowano go ze studiów historycznych na Uniwersytecie Warszawskim.
Po 1989 roku zajął się działalnością wydawniczą i społeczną, a w 2006 roku prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Był założycielem Komitetu Polska-Czeczenia, w latach 2008–2010 społecznym doradcą RPO do spraw uchodźców czeczeńskich, a obecnie kieruje warszawskim klubem „Gazety Polskiej".
Podczas wtorkowego publicznego wysłuchania w Sejmie Borowski przyznawał, że arytmetyka sejmowa jest dla niego niekorzystna, ale czuł obowiązek kandydowania.
„Postanowiłem kandydować, bo moja ojczyzna bezprawiem stoi" — mówił.
Odnosząc się do braku wykształcenia prawniczego, przypominał, że przepisy tego nie wymagają.
„Nie trzeba mieć Kodeksu karnego w głowie. Wystarczy, że głowa jest w Kodeksie karnym" — stwierdził, dodając, że doświadczenie zdobywał w więzieniach PRL.
Głosowaie poprzedziła burzliwa dyskusja. Poseł Kowalski wniósł na mównicę książkę autorstwa Borowskiego, pt. “Byle nie Tusk”.
Co dalej z procedurą?
Wybór wiąże się z upływem kadencji profesora Marcina Wiącka, który objął urząd w 2021 roku. Jego pięcioletnia kadencja kończy się 23 lipca, więc parlament musi sprawnie domknąć procedurę, by uniknąć wakatu.
Zgodnie z artykułem 209 Konstytucji rzecznika powołuje Sejm za zgodą Senatu. Jeśli izba wyższa zatwierdzi kandydaturę w ciągu 30 dni, Gregorczyk-Abram rozpocznie kadencję po złożeniu ślubowania. W przeciwnym razie procedurę trzeba będzie powtórzyć od początku.
