Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > PiS zmienił front wobec Ukrainy. Politolog mówi o skrajnej hipokryzji
Wojciech Mulik
Wojciech Mulik 14.07.2026 08:26

PiS zmienił front wobec Ukrainy. Politolog mówi o skrajnej hipokryzji

PiS zmienił front wobec Ukrainy. Politolog mówi o skrajnej hipokryzji
fot. East News / Andrzej Iwanczuk

Spór o przekazanie Ukrainie pocisków do systemu Patriot uruchomił w Polsce polityczną licytację, w której rząd i opozycja próbują udowodnić, kto pomagał Kijowowi mniej. Zdaniem Adama Traczyka zarówno bezpieczeństwo Polski, jak i relacje z Ukrainą zostały podporządkowane walce na krajowej scenie politycznej. Politolog szczególnie ostro ocenił zmianę stanowiska Prawa i Sprawiedliwości. – To skrajna hipokryzja – powiedział w rozmowie z Gońcem.

Nowa narracja PiS w sprawie Ukrainy

Ministerstwo Obrony Narodowej ujawniło, że Polska przekazała Ukrainie również pociski do systemu Patriot. Całkowitą wartość donacji wojskowych oszacowano na około 16,45 mld zł, przy czym zdecydowana większość pomocy została przekazana w latach 2022–2023, a więc w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniał, że przekazane pociski stanowiły jedynie margines polskich zdolności i nie osłabiły bezpieczeństwa kraju.

Decyzja o odtajnieniu informacji nie zakończyła jednak sporu. Przeciwnie – wywołała kolejną falę wzajemnych oskarżeń między obecną większością a PiS. Były minister obrony Mariusz Błaszczak zarzucał rządowi narażenie polskiego bezpieczeństwa, podczas gdy przedstawiciele koalicji rządzącej przypominali, że to właśnie za czasów PiS Polska przekazała Ukrainie największą część uzbrojenia.

Adam Traczyk ocenił w rozmowie z Gońcem, że dyskusja o pomocy dla Ukrainy coraz mniej dotyczy realnego bezpieczeństwa, a coraz bardziej potrzeb polskiej polityki partyjnej.

– Praktycznie wszystko, co dzieje się wokół Ukrainy i naszej polityki wobec Ukrainy, jest całkowicie podporządkowane polityce wewnętrznej i pewnemu teatrowi odgrywanemu na krajowej scenie – powiedział dyrektor More in Common Polska.

Jego zdaniem właśnie temu celowi służyło zarówno odtajnienie informacji o polskich donacjach, jak i budowanie przez opozycję przekazu, według którego Polska miała pozbywać się najcenniejszego uzbrojenia.

 

„Wszystko podporządkowano polityce wewnętrznej”

Traczyk podkreślił, że przekazanie pocisków było elementem skoordynowanego działania państw NATO i – zgodnie z informacjami przedstawionymi przez MON – nie uszczupliło istotnie polskich zdolności obronnych.

– Nakręcanie histerii, że pozbywamy się naszego najcenniejszego uzbrojenia, żeby wspierać Ukrainę, jest absurdalne. Polskie bezpieczeństwo od tego nie ucierpi – ocenił.

Według politologa emocje wokół Ukrainy były stopniowo podgrzewane przez ostatnie miesiące i lata. Partie głównego nurtu coraz częściej przejmowały natomiast hasła środowisk radykalnie sceptycznych wobec dalszej pomocy dla Kijowa.

– Zbliżamy się do momentu, w którym zaczyna brakować rozsądku w naszej debacie politycznej – stwierdził.

Najostrzejsze słowa politolog skierował pod adresem Prawa i Sprawiedliwości. Przypomniał, że to rząd Mateusza Morawieckiego należał do najaktywniejszych zwolenników wspierania Ukrainy po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji.

Politycy PiS krytykowali wówczas zachodnie państwa za zbyt ostrożne działania, a Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki udali się do bombardowanego Kijowa w pierwszych tygodniach wojny. Obecnie ta sama partia atakuje rząd za przekazywanie Ukrainie uzbrojenia.

– Prawo i Sprawiedliwość w ostatnich miesiącach przeprowadza przedziwny eksperyment polityczny. Podważa wszystkie swoje najważniejsze zasługi i cały dorobek z okresu własnych rządów – mówił Traczyk.

Jego zdaniem podobną zmianę można było wcześniej zauważyć w podejściu PiS do transformacji energetycznej. Rozwój morskich farm wiatrowych oraz programu „Czyste Powietrze” rozpoczął się w dużej mierze za czasów Zjednoczonej Prawicy, choć obecnie politycy tej formacji mocno krytykują unijną politykę klimatyczną.

– W sprawie Ukrainy mamy dokładnie to samo – zaznaczył politolog.

Traczyk zwrócił również uwagę, że bardziej zachowawcza polityka wobec Kijowa była widoczna już podczas kampanii prezydenckiej Karola Nawrockiego. W jego ocenie oznaczała ona odejście od dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego, dla którego wspieranie niepodległej Ukrainy było jednym z najważniejszych elementów polityki zagranicznej.

Rząd również wpadł w pułapkę

Traczyk nie oszczędził także obozu rządzącego. Jego zdaniem przedstawiciele koalicji próbują jednocześnie przekonywać, że pomoc Ukrainie jest niezbędna dla polskiego bezpieczeństwa, oraz chwalić się tym, że przekazują jej mniej uzbrojenia niż poprzednicy.

W podobnym tonie wypowiadał się między innymi rzecznik rządu Adam Szłapka, który wyliczał, że rząd PiS przekazał Ukrainie znacznie więcej sprzętu niż obecna władza.

– Rząd zapędza się w ślepy zaułek. Z jednej strony akcentuje konieczność poparcia dla Ukrainy, a z drugiej deklaruje, że to poparcie jest dużo mniejsze. Jaki jest więc właściwy kurs: pomagać więcej czy jedynie wytykać hipokryzję przeciwnikom? – pytał Traczyk.

Politolog zaznaczył przy tym, że mniejsza skala obecnych donacji ma proste wytłumaczenie. Polska przekazała wcześniej Ukrainie znaczną część starszych czołgów, samolotów oraz amunicji i obecnie nie dysponuje już podobnymi nadwyżkami.

– Dajemy mniej, bo po prostu nie mamy już z czego dawać. Oczywiste jest również, że nie będziemy przekazywać najnowocześniejszego sprzętu, który dopiero został kupiony i nie dotarł jeszcze w pełni do Polski – tłumaczył.

W rozmowie pojawił się także temat narastającego sporu historycznego między Polską a Ukrainą. Traczyk przyznał, że Kijów ponosi dużą odpowiedzialność za pogorszenie nastrojów, szczególnie przez decyzje i wypowiedzi dotyczące UPA oraz pamięci o zbrodni wołyńskiej.

Zdaniem rozmówcy Gońca działania strony ukraińskiej były prowokacyjne i uderzały w polską wrażliwość historyczną. Jednocześnie polscy politycy nie potrafili rozpoznać politycznej gry prowadzonej przez Wołodymyra Zełenskiego.

– Zełenski rozpisał teatr polityczny, który miał służyć jego polityce wewnętrznej. Chciał sprowokować Polskę do odegrania roli czarnego charakteru. My z lubością tę rolę odegraliśmy. Zatańczyliśmy tak, jak nam zagrał – ocenił Traczyk.

Podkreślił, że nie oznacza to usprawiedliwiania ukraińskiego prezydenta. Jego zdaniem gesty władz Ukrainy były „skandaliczne i prowokacyjne”, ale reakcja polskiej klasy politycznej okazała się nadmiernie emocjonalna.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji