Kowalski wniósł to na mównicę i uderzył w Tuska. Padły poważne zarzuty, na koniec zakpił z Czarzastego
Trwa 62. posiedzenie Sejmu. W początkowej fazie obrad, na mównicy sejmowej pojawił się kontrowersyjny Janusz Kowalski, który w swoim tradycyjnym stylu postanowił uderzyć w rząd, jak i samego Donalda Tuska. Poseł niezrzeszony wniósł na ambonę nietypowy rekwizyt, który zademonstrował przed całym Sejmem, ku uciesze opozycji. Pod adresem premiera padły poważne zarzuty, a chwilę później uwaga Janusza Kowalskiego skupiła się na marszałku Sejmu. Reakcja Włodzimierza Czarzastego na uszczypliwości mówi wszystko.
Trwa 62. posiedzenie Sejmu. Janusz Kowalski bez pardonu uderzył w Donalda Tuska
Piątkowy poranek 17 lipca stoi pod znakiem 62. posiedzenia Sejmu. Szczególną uwagę obserwatorów przykuło wystąpienie m.in. Adam Gomoły, który w ostry sposób uderzył w Przemysława Czarnka, nawiązując tym samym do osoby jego bezpośredniego przełożonego, Jarosława Kaczyńskiego.
Młody poseł Polski 2050 porównał czołowego polityka Prawa i Sprawiedliwości do Grzegorza Brauna. Wykorzystał również porównanie do kaczki, co może sugerować, bezpośredni przytyk w kierunku prezesa PiS.
A pan, panie pośle Czarnek, się tak zagalopował w tym udawaniu Grzegorza Brauna, że zapomniał o jednej podstawowej zasadzie. Nie wystarczy kwakać jak kaczka, pływać jak kaczka, trzeba jeszcze wyglądać jak kaczka. Dlatego mam dla pana prezent. Opaska piracka. Niech pan ją nosi z dumą i wypływa we wspólny polityczny rejs ze swoim sobowtórem. W Moskwie już na was czekają - zakończył swoje przemówienie.
Po chwili zszedł z mównicy i udał się w kierunku Czarnka i Kaczyńskiego. Jak się jednak okazało, nie było to aż tak łatwe zadanie, ponieważ bardzo szybko drogę zablokowali mu partyjni koledzy Czarnka — Mariusz Gosek, Piotr Gliński, Dariusz Matecki i Barbara Bartuś. Od razu zrobiło się gorąco, a do wzmożonej dyskusji włączył się sam lider PiS. Widać było, że jest zły z takiego obrotu spraw i zaczął dyskutować z młodym posłem Polski 2050.
Po chwili napięcia, do akcji wkroczył Włodzimierz Czarzasty, który postanowił opanować sytuację, przywołując obie strony “konfliktu” do porządku. Szczególną uwagę poświęcił Mariuszowi Goskowi, który miał przemawiać bezpośrednio po młodym polityku PL2050.
Ostre wystąpienie Janusza Kowalskiego. Nie szczędził ostrych słów pod adresem Tuska
Nieco później na mównicy sejmowej zjawił się Janusz Kowalski, który nie zamierzał bawić się w półśrodki, tylko od razu rozpoczął polityczne uderzenia w rywali. Tym razem jego uwaga skupiła się na Donaldzie Tusku. Poseł niezrzeszony na samym starcie wykorzystał nieobecność premiera i pokazał w Sejmie kontrowersyjną książkę Adama Borowskiego “Byle nie Tusk”.
Zarzucił premierowi wspieranie Rosji, a także nawiązując do wcześniejszego wystąpienia Adama Gomoły, który przywołał w nim postać Lecha Kaczyńskiego, nie szczędził gorzkich słów obozowi rządzącemu.
Nie macie prawa wymieniać imienia i nazwiska prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 1 września 2009 roku ostrzegał on przed Putinem, a wtedy Donald Tusk ściskał się z Putinem - grzmiał z mównicy.
Na sam koniec wystąpienia uderzył we Włodzimierza Czarzastego.
Panie Włodziu. O panie żadna książka oczywiście nie powstanie. Może ewentualnie broszura. Broszura pt. Studium czerwonego komunisty, hipokryty - wypalił Kowalski przed całym Sejmem.
Reakcja marszałka Sejmu na te szokujące słowa była natychmiastowa, aczkolwiek nieco zaskakująca. Czarzasty ponownie upomniał posła, że ten kolejny raz zapomniał o kultowym już w Sejmie sformułowaniu “Precz z komuną”. Po tych słowach, z ław sejmowych dało się usłyszeć śmiechy, które w idealnym sposób podsumowały wystąpienie Janusza Kowalskiego.

Wyjątkowe sceny w Sejmie. Owacja na stojąco tuż po głosowaniu
W trakcie piątkowych głosowań wchodzących w plan 62. posiedzenia, Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą ofiary ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1939–1947. Dokument poparli wszyscy obecni posłowie, a sekundy później sala nagrodziła ten wynik bardzo długą owacją na stojąco.
Zanim przyjęto dokument, należało rozstrzygnąć kwestię wszelkich poprawek zgłoszonych przez mniejszość sejmową. Wszystkie siedem wniosków zostało odrzuconych, za każdym razem podobnym stosunkiem głosów.
Przełom nastąpił przy głosowaniu nad całością projektu w brzmieniu z druku 2770, bez poprawek. Na sali było 441 posłów i wszyscy poparli dokument. Nikt nie był przeciw, nikt się nie wstrzymał.