Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Podejrzana ws. Pegasusa została osobą numer dwa w CBA. Andrzej Rozenek: „Jak to możliwe?”
Wojciech Mulik
Wojciech Mulik 18.06.2026 11:00

Podejrzana ws. Pegasusa została osobą numer dwa w CBA. Andrzej Rozenek: „Jak to możliwe?”

Podejrzana ws. Pegasusa została osobą numer dwa w CBA. Andrzej Rozenek: „Jak to możliwe?”
fot. Goniec

Kobieta podejrzana o udział w nieprawidłowościach związanych z systemem Pegasus po zmianie władzy nie tylko pozostała w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, ale miała zostać dyrektorką pionu prawnego i uchodzić za osobę numer dwa w służbie. Andrzej Rozenek w rozmowie z Goniec.pl pyta, dlaczego nie została odsunięta, skoro — według oficjalnych komunikatów — jej działalność miała zostać wykryta podczas audytu już w 2024 roku.

Podejrzana w sprawie Pegasusa na szczycie CBA

Angela P. usłyszała zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień, poświadczenia nieprawdy oraz wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Według medialnych ustaleń po zmianie władzy została dyrektorką pionu prawnego Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W samej służbie miała być postrzegana jako jedna z najważniejszych osób.

Andrzej Rozenek w rozmowie z Wojciechem Mulikiem zwraca uwagę na zasadniczą sprzeczność między informacjami przekazywanymi przez państwowe instytucje a dalszą karierą urzędniczki.

– Pierwszym wytłumaczeniem, być może nawet logicznym, choć bardzo niepokojącym, byłoby to, że po prostu ktoś ją przeoczył. Tylko temu wytłumaczeniu samo CBA i minister koordynator skutecznie zaprzeczyli – mówił w „Rozmowie Gońca”.


Jak podkreślił, przedstawiciele służb informowali, że w 2024 roku w CBA przeprowadzono pełny audyt. To na podstawie zgromadzonych wówczas materiałów prokuratura miała później postawić zarzuty.

– Z tego wynika, że już od 2024 roku wiedziano, iż ta osoba jest poważnie zamieszana w aferę Pegasusa. Na tyle poważnie, że służba zdecydowała się poinformować prokuraturę – zauważył Rozenek.

Andrzej Rozenek: „Jak to się stało, że jej nie zwolniono?”

Zdaniem rozmówcy Gońca najważniejsze pytanie dotyczy tego, co działo się między zakończeniem audytu a postawieniem zarzutów.

– Jak to się stało, że od 2024 roku do zeszłego tygodnia tej pani nie zwolniono? I czy to możliwe, że jeszcze ją w tym czasie awansowano? Na bardzo wysokie stanowisko dyrektora biura prawnego CBA, czyli — jak mówią niektórzy — osoby numer dwa w służbie – pytał.

Rozenek wskazał, że dotychczasowe komunikaty ministra koordynatora służb specjalnych oraz kierownictwa CBA nie wyjaśniają tej sprzeczności.

Z jednej strony zarzuty przedstawiane są jako efekt konsekwentnej pracy państwa i audytu przeprowadzonego po zmianie władzy. Z drugiej — według informacji przywołanych podczas rozmowy — prokuratorskie źródła miały twierdzić, że przypadek Angeli P. nie został opisany w wynikach audytu, a śledczy odkryli go samodzielnie.

– Albo ktoś tę osobę przeoczył, albo od dwóch lat wiedziano o jej roli i mimo tego pozostawiono ją na stanowisku. Tak czy inaczej sytuacja jest niewyjaśniona i wymaga pilnej odpowiedzi – ocenił Rozenek.

Jak dodał, obywatele mają prawo oczekiwać, że osoby podejrzewane o udział w tak poważnych nieprawidłowościach nie będą przez kolejne lata zajmowały wysokich stanowisk i pobierały wynagrodzenia ze środków publicznych.

Komisja ds. Pegasusa powinna zacząć od nowa?

Sprawa może mieć znaczenie nie tylko dla sytuacji wewnątrz CBA. Z informacji przekazywanych podczas rozmowy wynika, że pion prawny Biura uczestniczył również w przygotowywaniu materiałów przekazywanych sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa.

Powstaje więc pytanie, czy dokumentacja trafiająca do posłów była kompletna. Szczególnie jeżeli za jej przekazywanie lub weryfikowanie odpowiadała osoba, która sama mogła być zainteresowana ograniczeniem wiedzy komisji.

– Nikt nie chce być katem samego siebie. Nikt nie będzie przekazywał dokumentów, które później mogłyby zostać wykorzystane przeciwko niemu. W zakresie jej pracy przy Pegasusie istniał poważny konflikt interesów – powiedział Rozenek.

Jego zdaniem komisja śledcza powinna ponownie przeanalizować ten wątek i jeszcze raz zażądać pełnej dokumentacji.

– Dokumenty przez nią przekazane trzeba sprawdzić jeszcze raz. To jest powód, żeby komisja ponownie rozpatrzyła sprawę i jeszcze raz wystąpiła o wszystkie materiały – stwierdził.

Ilu ludzi inwigilowano Pegasusem?

Rozenek zwrócił także uwagę, że mimo trwającego od wielu miesięcy śledztwa nadal nie znamy pełnej liczby osób inwigilowanych za pomocą Pegasusa ani nazwisk wszystkich tych, wobec których system mógł być wykorzystywany bez uzasadnienia.

– Do dzisiaj nie wiemy, ile osób zostało potraktowanych Pegasusem. Nie mówię o ludziach ściganych za poważne przestępstwa, tylko o osobach niewinnych – zaznaczył.

Brak pełnej informacji może mieć również znaczenie dla bezpieczeństwa państwa. Pegasus pozwalał uzyskać dostęp do najbardziej wrażliwych danych znajdujących się na telefonie: wiadomości, zdjęć, nagrań, kontaktów i dokumentów.

– Te osoby być może są dzisiaj w wielkim zagrożeniu. Być może są szantażowane albo będą szantażowane. Mogą dziś zajmować bardzo ważne stanowiska państwowe – ostrzegł rozmówca Gońca.

Rozenek przypomniał również, że część danych pozyskiwanych za pomocą systemu mogła trafiać na infrastrukturę znajdującą się poza Polską.

– Nie można zakładać, że te informacje nie zostały przejrzane, przesłuchane albo obejrzane. A skoro tak, mogą zostać wykorzystane – powiedział.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji