Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Czy w Polsce można kupić ułaskawienie? Bertold Kittel o aferze wokół Karola Nawrockiego
Wojciech Mulik
Wojciech Mulik 07.07.2026 19:34

Czy w Polsce można kupić ułaskawienie? Bertold Kittel o aferze wokół Karola Nawrockiego

Czy w Polsce można kupić ułaskawienie? Bertold Kittel o aferze wokół Karola Nawrockiego
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Czy w Polsce można powoływać się na wpływy przy prezydenckich ułaskawieniach? Bertold Kittel, dziennikarz śledczy TVN24 i autor książki „Sutenerzy Trójmiasta 2. Ułaskawienie”, w rozmowie z Gońcem opowiada o historii, która — jego zdaniem — powinna zainteresować prokuraturę i służby. W tle pojawiają się Trójmiasto, półświatek, dawne znajomości Karola Nawrockiego i jedna z najbardziej nieprzejrzystych prerogatyw prezydenta.

Trójmiasto, półświatek i pytanie o prezydenta Karola Nawrockiego

To nie jest opowieść wyłącznie o przestępczości. I nie jest to też tylko historia o Trójmieście. Z rozmowy Wojciecha Mulika z Bertoldem Kittlem wyłania się znacznie szerszy obraz: świat, w którym przez dekady przenikały się biznes, polityka, środowiska kibicowskie, dawny seksbiznes i ludzie z półświatka.

Kittel, autor książki „Sutenerzy Trójmiasta 2. Ułaskawienie”, przekonuje, że bez cofnięcia się do powojennego Gdańska trudno zrozumieć współczesne relacje i lokalne układy. Jak mówił w Gońcu, Trójmiasto było miejscem szczególnym: port, marynarze z dewizami, lokale rozrywkowe, cinkciarze, prostytucja i ludzie, którzy szybko zrozumieli, że na styku legalnego i nielegalnego świata można zbudować potężne wpływy.

— To jest świat, który się przenika ze światem elit, ze światem polityki, ze światem biznesu — mówił Kittel.

Właśnie dlatego — zdaniem dziennikarza — pojedyncze nazwiska czy pseudonimy nie wystarczą. Za nimi stoi historia środowisk, które przez lata oswajały opinię publiczną z obecnością ludzi działających na granicy prawa. Kittel zwracał uwagę, że w Trójmieście o osobach mających przestępczą przeszłość można było czasem słyszeć od „zaufanych obywateli”, że to „dobrzy ludzie”. Nawet jeśli, jak podkreślał, stosowali przemoc i łamali prawo.
 

Wątek Karola Nawrockiego. „Trudno uwierzyć”

W rozmowie pojawił się też temat Karola Nawrockiego i jego trójmiejskich znajomości. Kittel mówił o ludziach z dalszej lub bliższej orbity kontaktów Nawrockiego, którzy mieli powiązania ze światem przestępczym. Wśród nich wymieniani byli m.in. Olgierd L., Grzegorz H. oraz „Wielki Bu”.

Najważniejszy wątek dotyczył jednak Olgierda L. Kittel przypominał, że Nawrocki miał twierdzić, iż nie kojarzy tej osoby. Dziennikarz uznał takie tłumaczenie za mało wiarygodne, wskazując, że Nawrocki — pisząc pod pseudonimem Tadeusz Batyr — zajmował się historią trójmiejskiego półświatka, pisał o Nikosiu i Zacharze, a więc musiał znać kontekst lokalnych grup przestępczych.

— Trudno uwierzyć w to, że historyk odpuścił sobie takie ustalenia — mówił Kittel. — To jego tłumaczenie można sobie chyba włożyć między bajki.

To mocna ocena, ale w rozmowie Kittel nie przedstawiał jej jako pobocznej anegdoty. Przeciwnie: właśnie na przykładzie tych relacji pokazywał, jak trudne i niebezpieczne może być wejście ludzi z trójmiejskiego półświatka w orbitę polityki i władzy.

Najważniejszy fragment rozmowy dotyczył jednak sprawy opisanej w książce Kittla. Chodzi o historię osoby z trójmiejskiego kręgu znajomości, która — według dziennikarza — miała powoływać się na wpływy sięgające Pałacu Prezydenckiego i procedury ułaskawieniowej.

Kittel nie chciał w rozmowie ujawniać wszystkich szczegółów. Odsyłał do książki, ale jednocześnie mówił wprost, że sprawa powinna zostać przeanalizowana przez organy państwa.

— Zachęcam prokuraturę, żeby przeczytała na ten temat — powiedział. — To jest bardzo ciekawa rzecz do analizy przez prokuratorów lub przez policję, w jaki sposób można de facto próbować zarabiać na powoływaniu się na wpływy.

Dziennikarz podkreślał, że nie przesądza, czy osoba powołująca się na wpływy mówiła prawdę. I właśnie w tym widzi problem. Reporter może ustalać fakty, rozmawiać ze źródłami, czytać akta i dokumenty, ale nie ma narzędzi, którymi dysponują służby: nie może sprawdzić telefonów, korespondencji ani zamkniętych kanałów komunikacji.

— Czy ktoś, kto coś oferuje, kto się powołuje, mówi prawdę, czy nie? Czy powołuje się na rzeczywiste wpływy, czy nie? — pytał Kittel.

 

„Nie wiemy, kto jest ułaskawiany i na jakiej zasadzie”

Kittel szczególnie mocno mówił o samej procedurze ułaskawień. Podkreślał, że prawo łaski jest konstytucyjną prerogatywą prezydenta, a więc jednym z najsilniejszych instrumentów władzy w państwie. Problem w tym, że — jak oceniał — procedura jest nieprzejrzysta, a prezydent nie musi tłumaczyć opinii publicznej powodów swojej decyzji.

— Nie wiemy tak naprawdę, kto jest ułaskawiany, na jakiej zasadzie — mówił dziennikarz.

Według Kittla właśnie ta niejawność tworzy ryzyko. Jeżeli społeczeństwo nie zna motywów ułaskawień, a procedura rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami, pojawia się przestrzeń dla osób, które mogą powoływać się na wpływy albo sugerować, że są w stanie „załatwić” prezydencką łaskę.

— Tym bardziej powinniśmy jako społeczeństwo strzec tego, aby nie było możliwe powoływanie się na wpływy — podkreślał.

Kittel przypominał też wcześniejsze sprawy z czasów prezydentury Andrzeja Dudy, w tym ułaskawienie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Zaznaczał, że prerogatywa prezydenta ma ogromną wagę, a brak możliwości zajrzenia za kulisy takich decyzji jest dla niego jako dziennikarza niepokojący.

— Prezydent nie musi się ani z niczego tłumaczyć, ani ogłaszać tych decyzji de facto — mówił Kittel.

Kapelan, kibice i niepokojące kontakty

W rozmowie pojawił się również ksiądz Jarosław Wąsowicz, określany jako kapelan kibiców i kapelan Karola Nawrockiego. Kittel mówił, że duchowny zajmuje „bardzo szczególną pozycję”, a jego kontakty — w ocenie dziennikarza — niebezpiecznie zahaczają o środowisko przestępcze.

Dziennikarz wspominał zdjęcia i sytuacje pokazujące duchownego w towarzystwie osób z trójmiejskiego półświatka. Mówił m.in. o Olgierdzie L. oraz Grzegorzu H., którego opisywał jako osobę związaną ze środowiskiem neonazistowskim i sutenerskim.

Kittel relacjonował, że dotarł do zdjęć duchownego z imprezy urodzinowej, na której miał obejmować się z Grzegorzem H. Opisywał go jako człowieka, który budził strach wśród świadków i kobiet występujących w materiałach prokuratury.

— To jest niezwykle niepokojące, że gdzieś mamy taką relatywizację ludzi i działalności, którą oni prowadzą — mówił Kittel.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji