Karolina Opolska mocno o rozliczeniach PiS. "Państwo silne wobec słabych"
Umorzenie sprawy tzw. dwóch wież Jarosława Kaczyńskiego miało być jednym z symboli rozliczeń po rządach Prawa i Sprawiedliwości. Tymczasem — jak mówiła w „Rozmowie Gońca” Karolina Opolska, dziennikarka TVP Info — zamiast politycznego trzęsienia ziemi jest „kapiszon”. W rozmowie z Wojciechem Mulikiem publicystka wskazała, że problem jest znacznie szerszy.
„Dwie wieże” miały być symbolem?
Sprawa tzw. dwóch wież od lat funkcjonowała w polskiej polityce jako jeden z najgłośniejszych przykładów, które miały zostać rozliczone po odsunięciu PiS od władzy. Chodziło o plan budowy dwóch biurowców przy ul. Srebrnej w Warszawie oraz roszczenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, który twierdził, że zainwestował w projekt znaczące środki.
Karolina Opolska nie ukrywała, że polityczny efekt tej sprawy jest dziś dla obozu rządzącego fatalny.
— Na końcu mamy kapiszon — stwierdziła w „Rozmowie Gońca”.
Dziennikarka przypomniała, że już od pewnego czasu można było spodziewać się umorzenia, bo pojawiały się sygnały o niewystarczającym materiale dowodowym. Zwróciła jednak uwagę, że dla wielu osób decyzja prokuratury może być zaskakująca, zwłaszcza w kontekście nagrań opublikowanych przed laty przez „Gazetę Wyborczą”.
— To był jeden z takich symboli, tych spraw do rozliczenia. „Dwie wieże” weszły do debaty publicznej. Wszyscy mniej więcej wiedzą, o co chodzi — mówiła Opolska.
Jej zdaniem polityczny problem polega na tym, że jedna z najbardziej rozpoznawalnych spraw obciążających PiS nie zakończyła się spektakularnym finałem. Wręcz przeciwnie — stała się przykładem tego, jak wielkie oczekiwania rozbijają się o rzeczywistość prokuratorskich decyzji.
Prokuratura umarza sprawę Kaczyńskiego
Opolska zwróciła uwagę na jeszcze jeden paradoks. Prawo i Sprawiedliwość od miesięcy przekonuje, że prokuratura po zmianie władzy została podporządkowana rządowi Donalda Tuska. W narracji PiS pojawiali się najpierw „bodnarowcy”, później — jak ironizowała dziennikarka — „neo-Bodnarowco-Żurkowcy”. Tymczasem ta sama prokuratura podjęła decyzję, która politycznie jest dla rządu bardzo niewygodna.
— PiS przekonuje nas, że wymiar sprawiedliwości działa na zlecenie rządu, jest na pasku rządu Donalda Tuska. A jednak nagle się okazuje, że ta upolityczniona, nielegalna prokuratura podejmuje decyzje zupełnie nie na rękę rządowi — mówiła.
Według Opolskiej reakcje polityków PiS pokazują mechanizm, który dobrze opisuje ich stosunek do wymiaru sprawiedliwości.
— Wniosek jest taki, że prokuratura i w ogóle wymiar sprawiedliwości jest upolityczniony wtedy, kiedy podejmuje decyzje, które są nie na rękę Prawu i Sprawiedliwości. A jak są na rękę Prawu i Sprawiedliwości, to już wtedy upolityczniony być przestaje — oceniła.
„Rozliczenia nie postępują w takim tempie, jakiego oczekiwał elektorat”
W rozmowie padło pytanie, czy sprawa „dwóch wież” nie stawia całych rozliczeń rządów PiS w złym świetle. Opolska przyznała, że tempo tych działań jest rozczarowujące dla części wyborców koalicji rządzącej.
— Rozliczenia na pewno nie postępują w takim tempie, w jakim przynajmniej część elektoratu chciałaby to widzieć — powiedziała.
Jako przykład wskazała sprawę Zbigniewa Ziobry. Były minister sprawiedliwości był jednym z najważniejszych symboli zapowiadanych rozliczeń. Tymczasem — jak mówiła Opolska — w praktyce nie poniósł dotąd realnych konsekwencji.
— Zbigniew Ziobro siedzi w Stanach Zjednoczonych, jest komentatorem jednej z telewizji sprzyjających Prawu i Sprawiedliwości i z dość dużą satysfakcją opowiada o tym, jak to nie są w stanie go służby Tuska schwytać — stwierdziła.
Dziennikarka zaznaczyła, że sama sytuacja ucieczki nie jest dla Ziobry komfortowa, ale politycznie nie zmienia to zasadniczego faktu: najważniejsi ludzie dawnej władzy nadal nie zostali skutecznie rozliczeni.