Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Zwrot akcji ws. polityki USA względem NATO. Były strateg MSZ zdradza drugie dno wycieku z Pentagonu
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 24.04.2026 15:47

Zwrot akcji ws. polityki USA względem NATO. Były strateg MSZ zdradza drugie dno wycieku z Pentagonu

Zwrot akcji ws. polityki USA względem NATO. Były strateg MSZ zdradza drugie dno wycieku z Pentagonu
Zwrot akcji ws. polityki USA względem NATO, fot.EastNews

Amerykańska agencja prasowa Reuters ujawniła treść wewnętrznego e-maila Pentagonu, w którym rozważa się nałożenie bezprecedensowych restrykcji na kraje NATO odmawiające pełnego wsparcia logistycznego dla USA w trwającym konflikcie z Iranem. Opcje wymierzenia ciosu w sojuszników obejmują nawet odcięcie Hiszpanii od struktur Sojuszu Północnoatlantyckim. O ocenę wagi i długoterminowych konsekwencji tych doniesień poprosiliśmy badacza stosunków międzynarodowych, profesora Jacka Reginię-Zacharskiego.

  • Zaskakujący wyciek z Departamentu Obrony wprost stawia pod znakiem zapytania operacyjną spójność i przyszłe relacje wewnątrz NATO
  • Wśród dyskutowanych na najwyższych szczeblach opcji pojawia się drastyczna weryfikacja poparcia dla brytyjskich roszczeń do Falklandów oraz blokowanie niepokornych państw na kluczowych stanowiskach
  • Jak diagnozuje profesor Jacek Reginia-Zacharski, pismo to należy analizować jako celowe narzędzie zarządzania strachem, które skutecznie przesuwa granice debaty za pomocą zjawiska określanego mianem okna Overtona

Przeciek z Pentagonu w cieniu wojny z Iranem

Zgodnie z najnowszymi informacjami opublikowanymi przez dziennikarzy agencji Reuters, wyżsi rangą urzędnicy Departamentu Obrony USA aktywnie dyskutują nad sposobami sankcjonowania państw NATO, które podczas obecnego konfliktu na linii Waszyngton-Teheran nie zagwarantowały Amerykanom pełnego zaplecza operacyjnego. Główną osią sporu między sojusznikami pozostaje blokowanie dostępu do baz wojskowych oraz stanowcza odmowa przyznania praw do przelotów nad terytoriami Europy, co autorzy wiadomości traktują jako uderzenie w fundamentalne zasady Paktu.

Na podstawie zabezpieczonej komunikacji wewnętrznej wiadomo, że rozważany jest konkretny zbiór dyplomatycznych i strukturalnych represji. Jak relacjonuje Reuters, zarysowane w e-mailu scenariusze obejmują bezpośrednio:

  • całkowite zawieszenie udziału Hiszpanii w strukturach NATO,
  • rewizję wieloletniego amerykańskiego wsparcia dyplomatycznego dla strategicznych roszczeń Wielkiej Brytanii do Wysp Falklandzkich,
  • odgórne blokowanie tak zwanym trudnym państwom członkowskim dróg awansu na najbardziej prestiżowe i decyzyjne stanowiska w kwaterze głównej.

Wyjątkowo uderzeniowym elementem wiadomości jest wymierzenie ciosu w rząd w Madrycie, który bezkompromisowo odmawia udostępnienia kluczowych instalacji w Rocie i Morón. Pracownicy Pentagonu otwarcie kalkulują, że próba formalnego wyrzucenia lub zamrożenia statusu Hiszpanii z perspektywy taktycznej przyniosłaby ograniczony wpływ militarny, za to wygenerowałaby potężny efekt psychologiczny i symboliczny, który miałby błyskawicznie utemperować roszczeniowe podejście innych europejskich partnerów.

Od strony prawnej zrealizowanie takiej wizji natrafia jednak na potężne przeszkody traktatowe. Dziennikarze śledczy z unijnego serwisu Euractiv sprawdzili wykonalność tez z e-maila i ostatecznie potwierdzili, że w wiążących zapisach Traktatu Waszyngtońskiego po prostu nie istnieje prawna procedura do jednostronnego zawieszenia państwa członkowskiego. Mimo to oficjalne czynniki amerykańskie nie deeskalują napięcia – rzecznik prasowy Pentagonu Kingsley Wilson odmówił wprawdzie bezpośredniego skomentowania przecieku, ale dobitnie zapowiedział, że administracja zagwarantuje prezydentowi narzędzia gwarantujące, iż sojusznicy zaczną wywiązywać się ze swoich obowiązków i ostatecznie pozbędą się wizerunku papierowego tygrysa.

Motywy wycieku a realne procesy decyzyjne w USA

Aby miarodajnie ocenić realne intencje waszyngtońskiej administracji w tej sprawie, niezbędne jest zrozumienie reguł obowiązujących w tamtejszym obiegu komunikacyjnym. O komentarz poprosiliśmy profesora Jacka Reginię-Zacharskiego, historyka, politologa z Uniwersytetu Łódzkiego i zarazem byłego dyrektora Departamentu Strategii Polityki Zagranicznej MSZ. Były dyplomata podkreśla, że kluczem do weryfikacji takich doniesień jest zidentyfikowanie samego inicjatora przecieku prasowego.

– Zakładam – chociaż przy dzisiejszej administracji amerykańskiej musiałbym być ostrożny z takimi stwierdzeniami – że jeżeli coś wycieka z Pentagonu, to pierwsze pytanie, które powinno się nasunąć, brzmi: dlaczego to wyciekło i kto postanowił o tym, że to wyciecze?

Uzasadnione obiekcje co do tego, czy mail reprezentuje sztywną linię Białego Domu, pogłębia dotychczasowy brak jego legitymizacji przez decyzyjny establishment. O ile sam dokument bez wątpienia krąży wewnątrz departamentów wojskowych, dopóki żaden przedstawiciel amerykańskiej egzekutywy nie podpisze się pod nim swoim nazwiskiem, cała afera pozostaje w sferze testowania wariantów, na co wyraźnie kładzie nacisk wykładowca z Uniwersytetu Łódzkiego.

– Dzisiaj takiej pewności nie mam, natomiast sam fakt naszej rozmowy świadczy o tym, że to wywołuje już pewien efekt polityczny. Pojawia się jakaś dyskusja w kwestii, która na tym etapie – i to będzie bardzo delikatnie powiedziane – jest właściwie mało istotna. Jeżeli miałoby to się rozwinąć, powiedzmy, w jakieś stanowiska czy propozycje płynące z Departamentu Obrony, czy od samego prezydenta, czy z ust Marco Rubio, czy Vance'a.

Zarządzanie przestrzenią informacyjną i okno Overtona

Choć legislacyjne odsunięcie państwa od sojuszu obronnego ocenia się jako manewr technicznie ślepy, to bezpośrednia legislacja prawdopodobnie wcale nie jest w tym wypadku stawką. Prawdziwym, skalkulowanym celem takich operacji jest wymuszenie presji dyplomatycznej na środowisku międzynarodowym, co znajduje pełne potwierdzenie w komentarzu profesora Regini-Zacharskiego.

– W związku z czym tak naprawdę nie bardzo wiemy, jaka jest ranga takiego pomysłu czy koncepcji, kto to zrobił i czy sprawa będzie miała dalszy bieg. Ale przez wrzucenie tego do debaty czy do przestrzeni informacyjnej już osiąga się pewne efekty. Niestety, żyjemy w świecie, w którym jednym z głównych mechanizmów jest okno Overtona. Czyli poprzez wrzucenie czegoś jako takiej luźnej dywagacji, pojawia się w infosferze poszerzenie tego okna możliwości i to, co było wcześniej nie do pomyślenia, staje się już przedmiotem namysłu, a później być może wchodzi w zakres analizowanych scenariuszy.

Sztuczne wprowadzanie tak ekstremalnych koncepcji do obiegu medialnego gwarantuje, że narracje uchodzące do wczoraj za absolutne polityczne tabu, zaczynają być chłodno wyceniane w gabinetach w Europie. To właśnie tą metodą administracja Donalda Trumpa błyskawicznie zapewnia sobie nowe pole manewru informacyjnego, skutecznie poszerzając zakres dopuszczalnego nacisku na sojuszników, nie ryzykując przy tym formalnych konsekwencji prawnych.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji