Zełenski może stracić najwyższe polskie odznaczenie. BBN oczekuje tego od prezydenta Ukrainy
Szef BBN, Bartosz Grodecki ujawnił w rozmowie na antenie RMF FM, że Karol Nawrocki nie zmieni swojego stanowiska ws. odebrania Wołodymyrowi Zełeńskiemu Orderu Orła Białego. Wskazał, że ten bezprecendowy ruch strony ukraińskiej wymaga znaczącej odpowiedzi i gestu ze strony naszych wschodnich sąsiadów. Podkreślił również, jak powinien zachować się prezydent Ukrainy.
Braterska dłoń w cieniu pełnoskalowej inwazji. Nagłe spięcie na linii Polska -Ukraina
Mechanizm konfliktu wywołanego przez Kreml opierał się na błyskawicznym zdominowaniu terytorium sąsiada i zniszczeniu jego kluczowej infrastruktury. Kiedy pod koniec lutego 2022 pierwsze rakiety spadły na ukraińskie miasta, reakcja polskiego rządu i społeczeństwa była natychmiastowa. Polska granica została szeroko otwarta, a miliony uchodźców uciekających przed terrorem znalazły bezpieczne schronienie w polskich domach, otrzymując dostęp do opieki zdrowotnej, edukacji oraz rynku pracy.
Skala pomocy była zjawiskiem bez precedensu. Jak wynika z oficjalnych rejestrów, w szczytowym momencie kryzysu nadano ponad półtora miliona numerów PESEL obywatelom uciekającym przed zbrojną agresją. Wsparcie humanitarne stanowiło zaledwie wierzchołek góry lodowej w architekturze pomocy, jaką zaoferowała Warszawa.

Polska błyskawicznie przeobraziła się w główny hub logistyczny, przez który na wschód płynęły transporty żywności, medykamentów, a przede wszystkim ciężkiego sprzętu wojskowego. Lotnisko w Jasionce pod Rzeszowem stało się oknem na świat dla walczącej armii. Nasz kraj przekazał sąsiadowi setki czołgów, nowoczesne systemy artyleryjskie oraz amunicję, której wartość szacuje się na ponad kilkanaście miliardów złotych. To właśnie te dostawy w krytycznych tygodniach znacząco pomogły zatrzymać rosyjski walec, działając ramię w ramię z innymi decydującymi czynnikami, takimi jak błędy strategiczne najeźdźcy czy skuteczna obrona Kijowa, co dało czas na mobilizację rezerw. Kiedy armia ukraińska stawiała heroiczny opór, a Wołodymyr Zełenski stał się symbolem niezłomności, na linii Warszawa-Kijów zapanowała bezprecedensowa zgoda. Zaczęto mówić o historycznym przełomie i wykuwaniu się nowego sojuszu w tej części kontynentu. Dlaczego zatem solidne fundamenty nagle zaczęły drżeć?
Kontrowersyjny dekret ożywia demony trudnej przeszłości
Złudzenia o bezpowrotnym zatarciu dawnych sporów prysły w momencie, gdy z ukraińskiej stolicy napłynęły informacje o kontrowersyjnych decyzjach administracyjnych. Głowa państwa podpisała oficjalny dokument, na mocy którego jednej z elitarnych jednostek zbrojnych nadano historyczny patronat "Bohaterów UPA” (Ukraińskiej Powstańczej Armii). Ten bolesny ruch wywołał trzęsienie ziemi w polskiej przestrzeni publicznej. Dla naszych wschodnich sąsiadów formacja ta stanowi fundament budowania tożsamości narodowej i jest symbolem oporu przeciwko sowieckiej dominacji, zwłaszcza w obliczu obecnego zagrożenia. Jednak z perspektywy Warszawy gloryfikacja tych struktur to przekroczenie dyplomatycznej czerwonej linii i bezpośredni cios wymierzony w historyczną prawdę o ludobójstwie.

Relacje polityczne i społeczne między naszymi krajami od dziesięcioleci są obciążone tragicznym balastem rzezi wołyńskiej z 1943 roku. Według szacunków historyków z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło wówczas brutalnie około stu tysięcy Polaków. Krwawe czystki etniczne, na które niewątpliwie wpływ miała ideologia Stepana Bandery, choć stopień odpowiedzialności poszczególnych struktur i osób wciąż pozostaje przedmiotem dyskusji historyków, do dziś stanowią niezabliźnioną ranę, zwłaszcza wobec braku zgody Kijowa na przeprowadzenie powszechnych ekshumacji ofiar i zapewnienie im godnych pochówków.
Niezależni eksperci z zakresu spraw międzynarodowych otwarcie krytykują narrację przyjętą przez elity. Podkreślają dobitnie, że wynoszenie na piedestał zbrodniarzy w momencie trwania egzystencjalnej walki jest krokiem niezrozumiałym i ryzykownym. Moskiewska machina dezinformacyjna natychmiast wychwyciła ten błąd, z premedytacją podsycając nastroje antyukraińskie.
Szef BBN zabrał głos w sprawie. Zdradził decyzję prezydenta
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem w RMF FM odniósł się do napięcia wywołanego decyzją strony ukraińskiej o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy nawiązującej do UPA. Jak ocenił, taki ruch nie może pozostać bez odpowiedzi, ponieważ dotyka kwestii szczególnie istotnych dla polskiej pamięci historycznej oraz relacji polsko-ukraińskich.
Grodecki mówił, że decyzja dotycząca patronatu "Bohaterów UPA” została odebrana jako gest wymierzony w stronę Polski.
Ta decyzja jest policzkiem wymierzonym w naszym kierunku - powiedział.
W jego ocenie wybór takiego patronatu jest działaniem, które może negatywnie wpływać na stosunki między Warszawą a Kijowem. Podkreślił, że Ukraina ma innych bohaterów, których może upamiętniać, dlatego odwoływanie się do UPA uznał za "absolutnie zły kierunek”. W tym kontekście Grodecki potwierdził, że prezydent Karol Nawrocki podtrzymuje stanowisko w sprawie odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Z wypowiedzi szefa BBN wynika, że decyzja strony ukraińskiej została uznana przez Pałac Prezydencki za sprawę wymagającą reakcji politycznej i symbolicznej. Grodecki zaznaczył przy tym, że do przeprowadzenia takiego kroku potrzebna będzie kontrasygnata premiera Donalda Tuska.
Szef BBN wyraził nadzieję, że premier złoży wymagany podpis.
Mam nadzieję, że będzie. To kwestia naszej wrażliwości historycznej — powiedział w RMF FM. Jednocześnie ocenił, że brak kontrasygnaty oznaczałby "kłopotliwą sytuację”.
W jego wypowiedzi wyraźnie wybrzmiewało przekonanie, że sprawa nie dotyczy wyłącznie bieżącego sporu politycznego, lecz także sposobu, w jaki państwo polskie reaguje na symbole odnoszące się do trudnej historii. Grodecki wskazał również, że inicjatywa naprawienia sytuacji powinna wyjść ze strony ukraińskiej. Jego zdaniem oczekiwanym gestem byłoby przyznanie, że decyzja była błędem, oraz podjęcie działań pozwalających złagodzić napięcie. “Przepraszam, popełniłem błąd, naprawmy to jakoś” - tak, według szefa BBN, mogłaby wyglądać właściwa reakcja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
Przedstawiciel Biura Bezpieczeństwa Narodowego podkreślił, że wybór patronów dla ukraińskich jednostek wojskowych powinien uwzględniać relacje z Polską. W jego ocenie upamiętnianie UPA nie służy budowaniu dobrych stosunków między oboma państwami, lecz przeciwnie, może je osłabiać. Jak zaznaczył, Ukraina ma możliwość honorowania innych postaci i środowisk, które nie wywołują tak głębokich kontrowersji w Polsce.