Dwie godziny poszukiwań i tragiczny finał. 18-latek utonął w stawie
Dolnośląskie służby ratunkowe potwierdziły śmierć 18-letniego mężczyzny, do której doszło w niedzielny wieczór we Wrocławiu. Młody człowiek zniknął pod wodą, gdy próbował przepłynąć jeden z tamtejszych stawów. Komunikat w tej sprawie wydało Dolnośląskie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Próba przepłynięcia stawu przy ulicy Królewieckiej
Do zdarzenia doszło 12 lipca przed godziną 19:00 na stawie przy ulicy Królewieckiej we Wrocławiu. Jak wynika z relacji świadków, 18-latek próbował przepłynąć na drugi brzeg, gdy nagle zniknął pod wodą. Zaraz po zgłoszeniu ruszyła akcja ratunkowa.
„O godz. 18:53 Dyspozytor WOPR otrzymał zgłoszenie ze Stanowiska Kierowania Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu oraz Centrum Powiadamiania Ratunkowego we Wrocławiu o osobie, która zaginęła w wodzie" − poinformowało Dolnośląskie WOPR.
Ratownicy natychmiast udali się w rejon wskazany przez świadków i rozpoczęli poszukiwania.
Dwie godziny poszukiwań
Działania na wrocławskim stawie trwały około dwóch godzin. Zaangażowano w nie znaczne siły, w tym Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Wodno-Nurkowego z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1. Ratownicy WOPR wspierali pracę nurków, a strażacy sięgnęli po specjalistyczny sprzęt do lokalizowania osób pod wodą, między innymi sonar dookólny oraz urządzenie AquaEye. Pozwoliło to dokładnie sprawdzić dno zbiornika we wskazanym miejscu.
„Po 2 godzinach od zgłoszenia mężczyzna został zlokalizowany i podjęty przez nurka PSP" − zrelacjonowało WOPR.
Po wydobyciu mężczyzny na brzeg służby natychmiast rozpoczęły reanimację.
„Strażacy wraz z ratownikami WOPR rozpoczęli RKO, natomiast przybyły na miejsce ZRM ze względu na brak rokowań odstąpił od podjęcia Medycznych Czynności Ratunkowych i stwierdził zgon 18-latka" – przekazało w komunikacie Dolnośląskie WOPR.
Śledztwo i apel ratowników o rozwagę
Sprawą zajmuje się teraz policja pod nadzorem prokuratora. Funkcjonariusze będą ustalać dokładny przebieg zdarzenia i wyjaśniać, co doprowadziło do tragedii.
To kolejny przypadek, gdy chwila nad wodą kończy się dramatem, a lato niestety co roku przynosi podobne zdarzenia. Ratownicy po raz kolejny apelują o rozwagę podczas letniego wypoczynku i korzystanie wyłącznie z wyznaczonych, strzeżonych kąpielisk, gdzie w razie potrzeby szybko można liczyć na pomoc.
Jak przypominają, kąpiel w miejscach do tego nieprzeznaczonych bywa bardzo niebezpieczna, bo w naturalnych zbiornikach głębokość i warunki pod wodą często trudno przewidzieć. Nagły skurcz, zimna woda czy zmęczenie potrafią zaskoczyć nawet dobrego pływaka. Przecenianie własnych możliwości i lekceważenie zasad to jedne z najczęstszych przyczyn utonięć.