Przełom w handlu z USA? Ambasador stawia twarde warunki i ostrzega: „Są inni nabywcy”
Relacje handlowe między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską, po serii deklaracji ze strony amerykańskiej administracji, weszły w fazę krytyczną. Waszyngton domaga się pełnej realizacji zapisów porozumienia energetycznego i celnego, grożąc powrotem do restrykcyjnych stawek celnych w przypadku podważenia wypracowanych wcześniej warunków. Te zmiany – jeśli dojdą do skutku – dotkną również Polskę.
- Porozumienie handlowe zakłada zakup przez Unię Europejską amerykańskiej energii o wartości 750 mld dolarów do 2028 roku.
- Ambasador USA przy UE Andrew Puzder ostrzegł, że próba zmiany warunków umowy przez Europę postawi całe porozumienie pod znakiem zapytania.
- Waszyngton deklaruje gotowość do przekierowania swoich towarów na inne rynki zbytu poza Europą.
Energetyczny filar umowy. 750 miliardów dolarów na szali
Kluczowym elementem obowiązującej architektury handlowej między Waszyngtonem a Brukselą jest zobowiązanie Unii Europejskiej do masowego zakupu amerykańskich surowców energetycznych.
Zgodnie z ustaleniami zawartymi w szkockim Turnberry w lipcu 2025 roku, Europa ma sprowadzić ze Stanów Zjednoczonych gaz skroplony (LNG), ropę naftową oraz technologie jądrowe o łącznej wartości 750 mld dolarów do 2028 roku.
Ten gigantyczny kontrakt jest dla strony amerykańskiej gwarantem stabilności wymiany i głównym argumentem za utrzymaniem preferencyjnych stawek celnych na europejskie towary. Same Stany Zjednoczone, traktują ten zapis jako nienaruszalny fundament współpracy.
Wszelkie sygnały płynące z instytucji unijnych, sugerujące możliwość renegocjacji tych kwot lub terminów, wywołują natychmiastową reakcję Białego Domu. Dla administracji USA sektor energetyczny stał się narzędziem polityki zagranicznej, a zapewnienie rynków zbytu dla rodzimego wydobycia jest priorytetem, który bezpośrednio wpływa na poziom ceł nakładanych na inne grupy produktów, w tym na europejską branżę motoryzacyjną.

Ambasador USA ostrzega. Koniec ustępstw wobec Brukseli
Stanowisko USA zostało dobitnie sformułowane przez ambasadora Stanów Zjednoczonych przy UE, Andrew Puzdera. Dyplomata wprost wskazał, że energetyczny aspekt umowy handlowej będzie zagrożony, jeśli Unia podejmie próbę zmiany któregokolwiek z pozostałych warunków porozumienia.
W ocenie Puzdera, odejście od ustalonych parametrów oznaczałoby powrót obu stron do punktu wyjścia, co w praktyce wiąże się z przywróceniem wysokich barier handlowych, które obowiązywały przed zawarciem obecnego paktu. Wypowiedź ambasadora, cytowana m.in. przez „Financial Times” nie pozostawia złudzeń co do determinacji Waszyngtonu.
Amerykanie oczekują od europejskich partnerów dyscypliny w realizacji harmonogramu zakupów i przestrzegania standardów rynkowych. Puzder podkreślił, że choć Stany Zjednoczone chcą prowadzić interesy z Europą, to warunki tej współpracy nie muszą być tak korzystne jak obecnie, jeżeli Bruksela zdecyduje się na konfrontację lub protekcjonizm wobec amerykańskich produktów rolnych.
Głosowanie w Parlamencie Europejskim. Kluczowy czwartek dla handlu
Sytuacja jest o tyle napięta, że Parlament Europejski ma zaplanowane na najbliższy czwartek głosowanie nad porozumieniem celnym, które wypracowali Donald Trump i Ursula von der Leyen. Umowa ta zakłada istotne ustępstwa ze strony europejskiej, w tym obniżenie ceł na wybrane produkty rolne sprowadzane z USA. Decyzja europarlamentarzystów będzie sygnałem dla Waszyngtonu, czy Unia jest gotowa na realne otwarcie swojego rynku w zamian za stabilność energetyczną.
Należy podkreślić, że proces przyjmowania dokumentu jest wieloetapowy:
- Parlament Europejski musi najpierw poprzeć porozumienie w głosowaniu,
- po ewentualnej zgodzie ruszą negocjacje międzyinstytucjonalne (PE, państwa członkowskie w Radzie UE oraz KE),
- ostateczny kształt porozumienia zostanie wypracowany w toku trilogu. Dopiero przejście całej tej ścieżki pozwoli na trwałe uniknięcie widma wojny celnej, która mogłaby sparaliżować transatlantycki przepływ towarów.
Jednym z najbardziej znaczących elementów obecnej retoryki Waszyngtonu jest stwierdzenie, że „są inni nabywcy”. Amerykańska administracja coraz częściej wskazuje, że ich produkty energetyczne i technologiczne znajdują coraz większy popyt w innych regionach świata. Sugestia ta ma uświadomić europejskim liderom, że Europa nie jest już jedynym i niezbędnym partnerem dla Stanów Zjednoczonych w zakresie eksportu surowców. Takie postawienie sprawy osłabia pozycję negocjacyjną Brukseli, która do tej pory liczyła na wzajemną zależność obu gospodarek.
Jakie konsekwencje poniesie Polska? Bilans zysków i strat
Porozumienie handlowe USA–UE zawarte w Turnberry w 2025 roku oraz twarde ultimatum ambasadora Andrew Puzdera stawiają Polskę w trudnej sytuacji energetycznej i gospodarczej. Jako jeden z największych importerów amerykańskiego LNG w Europie, Polska poniesie największe konsekwencje ewentualnego utrzymania lub zaostrzenia tych zobowiązań.
- Wyższe koszty energii. Droższe amerykańskie LNG przełoży się na wzrost cen gazu, a co za tym idzie – wyższe rachunki za ogrzewanie i droższą energię elektryczną dla gospodarstw domowych oraz firm.
- Nowe uzależnienie. Polska zastąpiła zależność od rosyjskiego gazu uzależnieniem od dostaw z USA, co w razie sporu politycznego lub wzrostu cen w Ameryce może stworzyć nowe ryzyko dla bezpieczeństwa energetycznego.
- Uderzenie w konkurencyjność przemysłu. Energochłonne sektory (chemia, nawozy, hutnictwo, produkcja żywności) stracą na konkurencyjności wobec krajów, które kupują tańszy gaz.
- Korzyści geopolityczne i atomowe. W zamian Polska zyskuje ochronę przed wysokimi cłami amerykańskimi na swój eksport oraz amerykańskie wsparcie dla programu jądrowego (Westinghouse).
- Pozycja hubu regionalnego. Rozbudowana infrastruktura LNG w Świnoujściu i Gdańsku może uczynić z Polski ważny punkt dystrybucji gazu dla krajów ościennych, co daje dodatkowe wpływy geopolityczne.
Polska zyskuje większą niezależność od Rosji i ochronę eksportu, ale płaci za to wyraźnie wyższą ceną za energię oraz rosnącym uzależnieniem od amerykańskich dostaw. W dłuższej perspektywie kluczowe będzie, jak szybko uda się zmniejszyć zapotrzebowanie na gaz poprzez rozwój OZE, magazynów energii i efektywności energetycznej.
Alternatywne rynki zbytu. Amerykańska strategia „innych nabywców”
Zagrożenie utratą „korzystnego” dostępu do LNG jest dla Unii Europejskiej argumentem krytycznym, biorąc pod uwagę proces odchodzenia od dostaw ze wschodu. Jeżeli Europa nie zaakceptuje amerykańskich warunków, ryzykuje trwałe przesunięcie amerykańskich strumieni towarowych w inne regiony świata.
Taki ruch oznaczałby nie tylko wyższe ceny energii dla europejskiego przemysłu, ale również utratę uprzywilejowanego dostępu do technologii cywilnych i ropy naftowej. Dynamika tych zmian wymusza na UE szybką adaptację do nowej rzeczywistości geopolitycznej, w której dotychczasowe umowy nie są gwarantowane bez konkretnych zakupów po stronie unijnej.
źródło: DG TRADE