Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Orędzie Donalda Trumpa. Uderzył w Pekin i media, zaapelował do Amerykanów
Krzysztof Idziak
Krzysztof Idziak 17.07.2026 07:54

Orędzie Donalda Trumpa. Uderzył w Pekin i media, zaapelował do Amerykanów

Orędzie Donalda Trumpa. Uderzył w Pekin i media, zaapelował do Amerykanów
Fot. SAUL LOEB / AFP / East News

Donald Trump wygłosił z Białego Domu orędzie do narodu, w którym oskarżył Chiny o wykradzenie danych 220 milionów wyborców i zarzucił własnym służbom zatajenie prawdy. Ogłosił odtajnienie dokumentów wywiadowczych i wezwał Kongres do przyjęcia ustawy zaostrzającej zasady głosowania. Jego twierdzenia są jednak sprzeczne z wcześniejszymi ustaleniami amerykańskiego wywiadu.

Zarzuty wobec Chin i „głębokiego państwa"

W czwartkowym, około półgodzinnym wystąpieniu z Białego Domu Trump oświadczył, że odtajnione dokumenty ujawniają „szokujące luki w infrastrukturze wyborczej". Pliki trafiły na stronę Białego Domu. Według prezydenta Chiny przeprowadziły „największe w historii naruszenie bezpieczeństwa danych wyborczych", wchodząc bezprawnie w posiadanie danych 220 milionów wyborców: nazwisk, adresów, numerów telefonów i preferencji partyjnych. 

„Utrata tych danych stanowi bezprecedensowy koszmar z punktu widzenia bezpieczeństwa wyborów" — mówił, dodając, że Pekin oddelegował do tego specjalną jednostkę.

Prezydent zaatakował też własne służby, zarzucając im celowe ukrywanie skali chińskich działań. 

„Amerykańskie agencje wywiadowcze zaczęły dowiadywać się o naruszeniu bezpieczeństwa rejestrów wyborców w 2020 roku, kiedy odkryły, że dane dziesiątek milionów wyborców w 18 stanach zostały kupione, skradzione lub zhakowane przez Chiny. Ale ci, którzy byli odpowiedzialni za to, by podnieść alarm, zamiast tego utrzymywali te informacje w tajemnicy" — powiedział. 

Zapowiedział, że poprosi dyrektora wywiadu narodowego, Departament Sprawiedliwości, FBI i CIA o zbadanie, dlaczego je ukryto, oraz o ewentualne zwolnienia i zarzuty karne.

Ustalenia sprzeczne z wersją prezydenta

Twierdzenia prezydenta stoją w sprzeczności z odtajnioną wcześniej oceną amerykańskiej wspólnoty wywiadowczej z 2021 roku. Stwierdzono w niej, że nie ma żadnych przesłanek, by jakikolwiek zagraniczny podmiot próbował zmienić techniczne aspekty procesu wyborczego w 2020 roku, w tym rejestracji wyborców, oddawania głosów, ich liczenia czy raportowania wyników. Raport głosił wprost, że Chiny nie prowadziły działań ingerencyjnych i nie ingerowały w infrastrukturę wyborczą, a jak zaznacza Reuters, z ocen wywiadu wynika, że nie ma dowodów, by Pekin zmienił wynik wyborów, w których Trump przegrał z Joe Bidenem.

Eksperci zwracają też uwagę, że dane z rejestrów wyborców w USA są w dużej mierze jawne. Można je pozyskać na wniosek o dostęp do informacji publicznej, kupić od poszczególnych stanów lub nabyć komercyjnie, także spoza kraju. Trump nie przedstawił dowodów, że Chiny zdobyły je nielegalnie. Stacja CNN zauważa z kolei, że choć dokumenty odtajniono dopiero teraz, w dużej mierze dotyczą zagrożeń znanych od lat.

Apel do Amerykanów i presja na Kongres

Prezydent powiązał sprawę z listopadowymi wyborami uzupełniającymi do Kongresu, w których Republikanie bronią większości. 

„Przed nami bardzo ważne wybory. Chcemy, aby były one uczciwe" — oświadczył.

Od słów o zagrożeniu przeszedł do konkretnego żądania wobec Kongresu, zwracając się bezpośrednio do widzów.

„Zwracam się z prośbą do wszystkich Amerykanów: sięgnijcie jutro po telefon, zadzwońcie do swoich przedstawicieli w Izbie Reprezentantów i Senacie oraz zażądajcie od nich niezwłocznego uchwalenia ustawy Save America Act" — apelował.

Projekt zakłada obowiązek potwierdzenia obywatelstwa przy rejestracji oraz wymóg okazywania dokumentu tożsamości ze zdjęciem. Trump ogłosił też wyniki przeglądu Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego, który miał zidentyfikować około 278 tysięcy osób bez obywatelstwa, i polecił resortowi powiadomić stany o konieczności ich usunięcia.

Kontekst jest polityczny. Sondaże wskazują, że Demokraci są faworytami do odbicia Izby Reprezentantów, a Trump wyrażał obawy przed śledztwami, jakie mogłyby go czekać, gdyby przejęli kontrolę nad którąś z izb Kongresu. Jak zauważył dziennikarz CNN Manu Raju, początek orędzia, w którym prezydent wyliczał dokonania gospodarcze i militarne swojej drugiej kadencji, „brzmiał jak przemówienie kampanijne".

Ostra riposta opozycji

Lider Demokratów w Senacie Chuck Schumer napisał na platformie X, że Trump „publikuje niezweryfikowane, pozbawione znaczenia dokumenty, aby podsycać własne urojenia dotyczące wyborów, które zdecydowanie przegrał, jednocześnie nadal ukrywając 3 miliony stron akt (Jeffreya) Epsteina". 

Oskarżenia odrzuciła też chińska dyplomacja

„Chiny nigdy nie ingerowały i nigdy nie będą ingerować w wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych" — oświadczył rzecznik ambasady Chin w Waszyngtonie Liu Chang. 

Reuters podkreśla, że ostre wypowiedzi Trumpa grożą zachwianiem relacji z Pekinem.

Prezydent skrytykował również stacje telewizyjne, które nie transmitowały jego wystąpienia. 

„Co jest rzadko spotykane, stacje fake news NBC i ABC zapowiedziały, że nie będą transmitować tego wystąpienia. Wiedziały, czego będzie dotyczyć, nie podoba im się ten temat" — mówił.

Zarzucił przy tym obu stacjom, że wraz z innymi redakcjami są częścią „spisku" mającego chronić „radykalną lewicę", a jego zdaniem „oszustwo tego rodzaju powinno skutkować odebraniem im koncesji". Pod koniec orędzia Trump odniósł się krótko do styczniowej operacji amerykańskich sił w Wenezueli oraz do wojny z Iranem, przekonując, że USA „odnoszą wielkie zwycięstwa w Iranie".

Orędzie Donalda Trumpa. Uderzył w Pekin i media, zaapelował do Amerykanów
Donald Trump | SAUL LOEB / AFP / East News
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji