Kulisy pilnego spotkania w KO. Wiadomo, co Tusk mówił o Kaczyńskim za zamkniętymi drzwiami
Podczas zamkniętego spotkania klubu Koalicji Obywatelskiej premier zapowiedział zmianę strategii. Jak wynika z relacji Onetu i PAP, Donald Tusk ogłosił koniec dotychczasowej osi sporu i wskazał nowego głównego przeciwnika. Narada w warszawskim hotelu Mercure Grand trwała blisko trzy godziny. Wiadomo, co miał powiedzieć o Kaczyńskim. Padły zaskakujące słowa.
Tusk wprost o Kaczyńskim. Na spotkaniu KO padły zdumiewające słowa
Według Onetu premier ogłosił koniec ery, w której głównym punktem odniesienia dla KO była partia Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem Tuska na prawicy doszło do „mijanki", a Konfederacja Sławomira Mentzena i Korona Grzegorza Brauna mają razem większe poparcie niż PiS. Premier ocenił, że to trwała tendencja, a notowania ugrupowania Kaczyńskiego będą się dalej kurczyć. Potwierdza to sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski, według którego samodzielny start partii Brauna dałby jej 10,2% głosów.
Nowym wyzwaniem dla KO ma być więc rywalizacja z formacjami radykalnymi, którym — jak przekonywał Tusk — sprzyja prezydent i które są dla niego dziś ważniejsze niż PiS. Podczas rozmów pojawił się też wątek antyukraińskiej narracji, coraz częściej obecnej po stronie obu Konfederacji.
Cios w podbrzusze
Sporo miejsca zajęła afera w Szpitalu Południowym, którą Tusk miał określić jako „cios w podbrzusze" dla Koalicji Obywatelskiej. Sprawa uderza w KO potrójnie: rzecz dzieje się w Warszawie rządzonej przez tę partię, władze szpitala współtworzyli jej lokalni politycy, a główny bohater afery, 28-letni lekarz bez specjalizacji Dawid Kacprzyk, też działa w KO. Zdaniem premiera winien jest system, który pozwalał Kacprzykowi zarabiać 1,6 mln zł rocznie na umowach z kilkoma szpitalami. Wątek prezydenta Warszawy w ogóle nie padł.
Poseł Witold Zembaczyński zaznaczał po naradzie, że afera nie była głównym tematem.
„To nie był klub służący temu, aby patrzeć w przeszłość, to był klub na przyszłość" — podkreślił.
Do sprawy odniosła się też wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer.
„To, co się stało w Szpitalu Południowym i to, co dzieje się w bardzo wielu szpitalach, nas oburza. Na pewno to, co proponuje pani Jolanta Sobierańska-Grenda, to są dobre propozycje, będziemy je realizować" — zapewniła.
Napięcia koalicyjne i brak rewolucji w programie
Premier ocenił też lojalność partnerów. Pochwalił Polskie Stronnictwo Ludowe i nie krył zadowolenia, że Lewica na stałe utrzymuje wyniki powyżej progu wyborczego. Inaczej ocenił Polskę 2050, bo liderkę tego ugrupowania Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz uznał za nielojalną, ale zasugerował, że nie usunie jej z rządu. Jej dymisja mogłaby bowiem oznaczać wyjście z koalicji kilku lub kilkunastu posłów, a w konsekwencji utratę większości w Sejmie. Tusk dał do zrozumienia, że nie zamierza ryzykować przyspieszonych wyborów, bo taki ruch mógłby skończyć się porażką.
Pojawił się również wątek rozliczeń. Według rozmówców PAP premier apelował, by posłowie nie dali sobie narzucić narracji, że koalicja nie rozlicza rządów PiS. Przekonywał, że nigdy dotąd tylu ministrom nie groziły zarzuty prokuratorskie. Rewolucji programowej jednak nie zapowiedział. Wspominał o kwocie wolnej od podatku, którą można by skokowo podnieść przed wyborami, ale od razu zastrzegł, że prezydent może to zawetować.
Mobilizacja przed rokiem wyborczym
W części organizacyjnej Tusk zagrzewał posłów do aktywności w okręgach, bo jego zdaniem są za mało widoczni w terenie. Mówił też, że dostaje imienne raporty o ich zbyt małej aktywności w mediach społecznościowych. Uczestnicy zgodnie podsumowywali jednak naradę jako motywacyjną.
„Wszyscy bali się, że nas skrytykuje, ale tak nie było. Powiedziałbym, że bardziej zagrzewał nas do działania. To była mobilizacja, spotkanie motywacyjne, tak bym to opisał" – relacjonował „Gazecie Wyborczej" jeden z polityków KO.
Podobnie mówili politycy, którzy zdecydowali się wyjść do dziennikarzy.
„Tego typu spotkania mają charakter motywacyjny i tym razem też tak było" — potwierdzała Lubnauer.
W podobnym tonie wypowiadał się minister sportu Jakub Rutnicki, który mówił o pełnej mobilizacji przed nadchodzącą kampanią.
„Przed nami bardzo ważny rok wyborczy, dużo bardzo dobrych rozmów, przede wszystkim mobilizujemy się i to jest najważniejsze" — dodał.
Sam premier zapowiedział, że ruszy w Polskę promować działania rządu i osobiście poprowadzi KO do wyborów. Po naradzie opuścił hotel tylnym wyjściem, unikając dziennikarzy.
