Kontrowersyjne słowa Donalda Trumpa o zamachach na WTC. Rodziny ofiar nie będą zadowolone
Donald Trump po raz kolejny postanowił przypomnieć światu o swoim absolutnie wyjątkowym zmyśle strategicznym, który najwyraźniej obejmuje również dar jasnowidzenia. Wygląda na to, że świat może spać spokojnie, gdy osoba z takimi wpływami posiada magiczne zdolności.
- Jego rzekome wizje oparte są na książce The America We Deserve z 2000 roku, która według weryfikatorów z agencji Associated Press nie zawierała żadnych proroctw dotyczących zniszczenia World Trade Center
- Słowa o przewidywaniu przyszłości padły w kontekście konfliktu z Iranem i trwającego wstrzymania ruchu morskiego w Cieśninie Ormuz
- Prezydent zarzucił państwom sojuszniczym wyrachowanie, argumentując, że w razie ataku na terytorium USA żadne z nich nie przyszłoby Ameryce z militarną pomocą
Waszyngtoński prorok i mit o 11 września
Donald Trump konsekwentnie buduje w mediach wizerunek genialnego stratega, ale jego najnowsze oświadczenie wykracza poza standardowe przypisywanie sobie zasług politycznych. W trakcie wystąpienia poświęconego wojnie z Iranem Trump nagle postanowił cofnąć się w czasie o ponad ćwierć wieku. Uznał to za doskonały moment, aby poinformować opinię publiczną, że globalny terroryzm i jego najtragiczniejsze skutki nie były dla niego żadnym zaskoczeniem.
Wypowiedź prezydenta była bezpośrednia i nie pozostawiała pola do metaforycznych interpretacji. Z jego ust padły dokładnie te słowa:
- Wiem, że będziemy ich chronić, jeśli kiedykolwiek zajdzie taka potrzeba (sojuszników). Ale gdybyśmy sami potrzebowali pomocy, nie byłoby ich przy nas. Wiedziałem o tym od dawna. Tak samo jak wiedziałem, że Cieśnina zostanie użyta jako broń. Przewidziałem to wszystko wiele lat temu. Przewidziałem zresztą wiele rzeczy. Osama bin Laden, zniszczenie World Trade Center — to także przewidziałem.
Niestety dla Donalda Trumpa, fakty historyczne są dość oporne na naginanie. Podstawą jego rewelacji jest wydana w 2000 roku książka pod tytułem The America We Deserve. Dziennikarze śledczy agencji Associated Press skrupulatnie zweryfikowali ten tekst, udowadniając, że nie ma w nim ani jednego zdania ostrzegającego przed zburzeniem nowojorskich wież. Publikacja wymienia nazwisko bin Ladena jedynie w kontekście jednego z wielu globalnych zagrożeń, a krótkie odniesienie do World Trade Center dotyczy wyłącznie zamachu bombowego z 1993 roku, czyli zamkniętego wydarzenia z przeszłości.
Blokada Cieśniny Ormuz jako tło dla wielkich wizji
Prorocze zapędy prezydenta nie wzięły się z próżni. Wypowiedziano je jako luźną dygresję podczas omawiania bieżących działań zbrojnych w Cieśninie Ormuz, która jest kluczowym szlakiem transportu ropy naftowej. Donald Trump publicznie oświadczył, że od dawna doskonale wiedział, iż ten konkretny odcinek wodny zostanie wykorzystany przez władze w Teheranie jako potężne narzędzie nacisku gospodarczego na rynki międzynarodowe.
Jak informuje redakcja dziennika The Guardian, w trakcie tej samej poniedziałkowej konferencji gospodarz Białego Domu raportował o postępach w neutralizacji irańskich sił morskich. Poinformował zgromadzonych dziennikarzy o zniszczeniu ponad trzydziestu irańskich okrętów przeznaczonych do stawiania min. Jednocześnie wprost przyznał się do potężnej luki w amerykańskich danych wywiadowczych, informując, że dowództwo w zasadzie nie ma żadnej pewności, czy jakakolwiek mina faktycznie została przez wroga zrzucona do wody.
W celu ustabilizowania bezpieczeństwa, wojska amerykańskie zmuszone są prowadzić nieustanne operacje patrolowe, jednak koszty tych działań są kolosalne. Z relacji korespondentów The Guardian wynika, że to właśnie te rosnące trudności operacyjne oraz uzasadniona obawa o uszkodzenie nowoczesnego sprzętu wojskowego stały się dla Trumpa bezpośrednim zapalnikiem do narzekania na brak wsparcia zagranicznego i płynnego przejścia do opowieści o własnej, absolutnej nieomylności strategicznej.
Niewdzięczni sojusznicy w optyce Białego Domu
Poniedziałkowe przemówienie stanowi również wyraźny powrót do jednej z głównych osi polityki zagranicznej obecnej administracji. Chodzi o nieskrywane przekonanie prezydenta, że traktaty o wzajemnej obronie służą wyłącznie wykorzystywaniu Stanów Zjednoczonych. Amerykański przywódca zasugerował, że Waszyngton zawsze chroni swoich partnerów z dobrej woli, ale absolutnie nie może liczyć na ich wzajemność w sytuacji bezpośredniego zagrożenia militarnego dla USA.
Ta widoczna frustracja wynika bezpośrednio z odmowy innych państw na apel o natychmiastowe wysłanie ich własnych flot do zabezpieczania wód wokół Iranu. Zgodnie z relacjami dziennika The Guardian, Donald Trump stwierdził bez ogródek, że zaledwie część krajów obiecała wysłać okręty, podczas gdy reszta dyplomatycznie odmówiła pomocy, ponieważ obawiała się utraty okrętów wartych gigantyczne sumy.
Poniżej główne filary retoryki izolacjonistycznej, które amerykański prezydent tak mocno zaakcentował w swoim najnowszym wystąpieniu:
- prezentowanie paktów wojskowych jako jednostronnych i nieuczciwych umów obciążających głównie amerykańskiego podatnika,
- zarzucanie europejskim oraz azjatyckim sojusznikom unikania odpowiedzialności i strachu przed konfrontacją militarną z Iranem na morzu,
- konsekwentne budowanie obrazu rzeczywistości, w której Donald Trump jako jedyny analityk przewiduje ataki terrorystyczne, podczas gdy sojusznicy funkcjonują w stanie permanentnej nieświadomości geopolitycznej.
Tego typu podejście nie ułatwia administracji budowania solidnych, międzynarodowych koalicji zbrojnych. Kiedy amerykański przywódca łączy realne, bieżące problemy logistyczne na Bliskim Wschodzie z udowodnionymi przez weryfikatorów fałszywymi twierdzeniami o przepowiedzeniu 11 września, cała oficjalna narracja traci na wiarygodności, stając się jedynie kolejnym, dość absurdalnym elementem politycznego spektaklu.
Źródło: Goniec.pl