Dziennikarz ujawnił, co usłyszał od Donalda Trumpa. Szacunek do Karola III miał uratować Kanadę
Donald Trump ponownie znalazł się w centrum międzynarodowej dyskusji po doniesieniach o jego rozważaniach dotyczących rozszerzania terytorium Stanów Zjednoczonych. Choć wcześniej mówiło się głównie Grenlandii jako strategicznym obszarze, nowe informacje pokazują, że jego ambicje się na tym nie skończyły.
- Ambicje terytorialne i presja wobec sojuszników
- Trump rozważał aneksję kolejnego państwa. Kulisy zaskakującej decyzji
- Reakcje i znaczenie polityczne ujawnionych planów
Ambicje terytorialne i presja wobec sojuszników
Donald Trump w trakcie swojej dotychczasowej prezydentury sygnalizował, że jego podejście do polityki zagranicznej może wykraczać poza standardowe ramy dyplomacji. Najbardziej znanym przykładem była Grenlandia – autonomiczne terytorium zależne od Danii, które według byłego prezydenta miało ogromne znaczenie strategiczne.
Trump wielokrotnie podkreślał, że Stany Zjednoczone “potrzebują” tego obszaru ze względów bezpieczeństwa, wskazując na rosnącą aktywność Rosji i Chin w regionie Arktyki. Jak podawały media, nie wykluczał różnych scenariuszy działania, a jego wypowiedzi sugerowały gotowość do podejmowania niestandardowych kroków. W jednym z komentarzy zaznaczał, że USA ”mogą zrobić wszystko” w tej sprawie
Takie deklaracje wpisywały się w szerszą strategię polityczną Trumpa, opartą na wywieraniu presji na partnerów międzynarodowych. Dotyczyło to zarówno państw NATO, jak i innych regionów świata, gdzie Stany Zjednoczone chciały umacniać swoje wpływy. Eksperci zwracali uwagę, że tego typu retoryka podważa dotychczasowe standardy współpracy międzynarodowej i zwiększa napięcia między sojusznikami.
W kontekście Grenlandii pojawiały się także sugestie anektowania terytorium. To dodatkowo potęgowało obawy europejskich partnerów USA, którzy obawiali się destabilizacji regionu oraz naruszenia suwerenności państw. Jak okazało się w ostatnim czasie Grenlandia nie była jednym terytorium, którego aneksje rozważał Trump.
Trump rozważał aneksję kolejnego państwa. Kulisy zaskakującej decyzji
Jak wynika z ustaleń opisanych przez brytyjskiego dziennikarza Roberta Hardmana, Donald Trump rozważał również aneksję Kanady. Informacje te pojawiły się w książce poświęconej królowej Elżbiecie II i rzucają nowe światło na kulisy myślenia byłego prezydenta USA.
Hardman wskazuje, że Trump miał snuć plany przejęcia terenów Kanady położonych na północ od granicy ze Stanami Zjednoczonymi. W rozmowie z dziennikarzem, przeprowadzonej w grudniu ubiegłego roku, polityk wspomniał także o chęci anektowania Grenlandii, co pokazuje, że podobne koncepcje pojawiały się równolegle.
Odpowiedziałem, że prawdopodobnie zniszczyłoby to NATO i, skoro już o tym mówimy, zapytałem, czy mógłby zostawić Kanadę w spokoju
–przyznał Hardman
W odpowiedzi Trump miał dopytywać o status głowy państwa Kanady. Gdy usłyszał, że funkcję tę nadal pełni król Karol III, miał stwierdzić, że Kanada ma "okropnych polityków”.
Kluczową rolę w porzuceniu tych planów miała odegrać sympatia Trumpa do brytyjskiego monarchy. Jak podkreśla Hardman, szacunek wobec króla Karola III sprawił, że amerykański prezydent zrezygnował z koncepcji aneksji.
To było najbliższe temu, co usłyszałem – (co można było traktować) jako uznanie, że tak długo, jak Kanada ma króla, pan Trump nie dokona uzurpacji (jego praw)
– napisał dziennikarz
W tle pojawia się także kontekst historyczny – Kanada była "wiernym sojusznikiem USA, walecznym partnerem w D-Day”, co dodatkowo podkreślało kontrowersyjność tych rozważań.

Reakcje i znaczenie polityczne ujawnionych planów
Doniesienia o potencjalnej aneksji Kanady wywołały szerokie poruszenie, podobnie jak wcześniejsze wypowiedzi dotyczące Grenlandii. Choć trudno mówić o formalnych planach politycznych, same rozważania tego typu są odbierane jako sygnał zmiany podejścia do relacji międzynarodowych.
W Kanadzie szczególną wagę przywiązuje się do kwestii suwerenności. Po wyborach parlamentarnych w 2025 roku premier Mark Carney zwrócił się do króla Karola III o osobiste odczytanie mowy tronowej, co miało podkreślić niezależność państwa. Jak wskazywano, była to także symboliczna odpowiedź na pojawiające się spekulacje dotyczące przyszłości kraju.
W swoim wystąpieniu monarcha podkreślił, że zawsze miał "najwyższy podziw dla jedynej w swoim rodzaju kanadyjskiej tożsamości, uznanej na całym świecie z uwagi na jej dzielność i poświęcenie w obronie narodowych wartości, a także dla różnorodności i uprzejmości Kanadyjczyków”.
Nawet jeśli rozważania Trumpa miały charakter nieformalny, pokazują one sposób myślenia o polityce zagranicznej, w którym granice i suwerenność państw mogą być traktowane bardziej instrumentalnie. Tego typu narracja może wpływać na relacje transatlantyckie oraz stabilność sojuszy, w tym NATO.