Goniec.pl > Wiadomości > Zbliża się ukraińska kontrofensywa. Czy to atak ostatniej szansy?
Karol Gąsienica
Karol Gąsienica 29.04.2023 22:21

Zbliża się ukraińska kontrofensywa. Czy to atak ostatniej szansy?

Ukraina, walki pod Bahmutem
ARIS MESSINIS/AFP/East News

O ukraińskiej kontrofensywie mówi się już od kilku miesięcy i, jak się wydaje, zbliża się ona wielkimi krokami. Nadchodzące wydarzenia mogą mieć kluczowe znaczenie dla trwającej wojny, a dla Ukrainy może być to atak ostatniej szansy. Jak daleko mogą zajść Ukraińcy? Czy uda im się odbić Krym? Były polski komandos, mjr Arkadiusz Kups nie ma w tej sprawie wątpliwości. 

Kiedy i gdzie rozpocznie się ukraińska kontrofensywa?

Na początku kwietnia szef Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow mówił, że jedynie pięć osób wie, kiedy i gdzie rozpocznie się ukraiński atak. Wszyscy zdają sobie jednak sprawę z tego, że prędzej czy później do kontrofensywy musi dojść. Na ten moment wydaje się, że zbliża się ona wielkimi krokami.

Dostawy zachodniego sprzętu, w których znajdują się m.in. czołgi, pojazdy opancerzone, systemy artyleryjskie czy myśliwce, mają pomóc Ukraińcom wypchnąć Rosjan z okupowanych przez nich terytoriów. Fakt, że ukraińska armia przygotowuje się do kontrofensywy od wielu miesięcy nie stanowi tajemnicy. Niewiadomą pozostaje jednak to, czy Ukraińcy są aktualnie wystarczająco przygotowani do przełamania rosyjskiej linii obrony.

Linia frontu jest obecnie bardzo długa i biegnie przez obwody ługański, doniecki, zaporoski oraz chersoński, przy czym na południu front wyznaczony jest przez rzekę Dniepr. Dla Ukraińców kluczowym zadaniem jest teraz to, aby osiągnąć efekt zaskoczenia i na którymś odcinku frontu przerwać go i przedostać się na tyły Rosjan. Jak przekonuje w rozmowie z portalem Goniec.pl były polski komandos, mjr Arkadiusz Kups, Ukraina nie może sobie teraz pozwolić na to, by zaatakować frontalnie i przełamać całą linię obrony Rosjan. Jedyną szansą będzie dla nich przerwanie linii frontu i okrążenie agresorów. - Ukraina nie jest na tyle silna, żeby uderzyć na kilku kierunkach naraz, ona będzie musiała przegrupować swoje wojska. [...] Myślę, że Ukraina, jeżeli uderzy, to uderzy na jednym kierunku, doskonale go wcześniej maskując - mówi polski wojskowy i dodaje, że pomimo dostaw zachodniego sprzętu, to porównując potencjał militarny obu państw, dalej jest to "walka Dawida z Goliatem".

Według majora Kupsa maj będzie "miesiącem przełomowym", jeśli chodzi o działania ukraińskiej armii, a najbardziej prawdopodobnym miejscem rozpoczęcia kontrofensywy, jest kierunek południowy, czyli obwody chersoński i zaporoski. Ze strategicznego punktu widzenia, pokonanie rosyjskich sił na tym kierunku, miałoby dla ukraińskiej armii ogromne znaczenie. Jeśli Ukraińcom udałoby się wypchnąć Rosjan z obwodu zaporoskiego, docierając do wybrzeży Morza Azowskiego oraz zdobywając Melitopol, przerwaliby lądowe połączenie pomiędzy okupowaną częścią Donbasu a Krymem. Co więcej, w zasięgu ukraińskich znalazłyby się Krym oraz Cieśnina Kerczeńska. 
 

Krym. Płonie skład ropy w Sewastopolu. Pożar wywołał atak drona?

Rosjanie też przygotowali się do ukraińskiej kontrofensywy

Ostatnie miesiące wykorzystała również armia rosyjska, która z każdym kolejnym dniem agresji na Ukrainę coraz więcej uczy się na własnych błędach. Brytyjski wywiad wojskowy 12 kwietnia poinformował, że siły rosyjskie zakończyły budowę trzech linii obronnych wzdłuż 120-kilometrowego odcinka frontu w obwodzie zaporoskim, w oczekiwaniu na ukraińską ofensywę w kierunku Melitopola. Ten fakt zauważa też w rozmowie z naszą redakcją mjr Kups.

- Rosjanie ufortyfikowali się na dość dogodnych rubieżach. Mówię o zbiornikach wodnych, mówię o rzekach. [...] Poza tym mieli bardzo dużo czasu, żeby wykonać prace inżynierowe terenu. Tam są pola minowe, tam są stanowiska ogniowe. I tych linii tak naprawdę jest tam multum - przekonuje polski wojskowy. - Żeby dokonać przełamania na którymkolwiek odcinku, Ukraina musiałaby mieć przewagę 5-6 do 1 i to w każdym wymiarze. Czego niestety ona teraz nie ma - mówi.

Dostawy zachodniego sprzętu mają dla Ukraińców kluczowe znaczenie, jednak w wielu przypadkach pomiędzy ogłoszeniem przekazania danego sprzętu a jego dostarczeniem, mija wiele czasu. Z tego względu pojawiają się wątpliwości co do tego, czy ukraińskie brygady są już teraz wystarczająco dobrze wyposażone, aby rozpocząć atak. Jak przekonują eksperci, jedyną szansą dla ukraińskiej armii jest teraz przełamanie linii frontu w jednym punkcie i obejście sił rosyjskich, co mogłoby doprowadzić do chaosu wśród Rosjan.
 

Czy Ukraina odbije Krym?

Szef ukraińskiego wywiadu Kiryło Budanow niezmiennie od kilku miesięcy przyznaje publicznie, że ukraińskie siły odbiją Krym i to jeszcze w tym roku. Kwestia półwyspu ma kluczowe znaczenie dla obecnej wojny. Z tego względu pojawiają się pytania dotyczące tego, co jest celem ukraińskiej kontrofensywy - obwody zaporoski i chersoński, Donbas, a może właśnie Krym?

Major Arkadiusz Kups wątpi, żeby Ukrainie udało się odbić Krym. Były polski komandos podkreśla, że samo rozpoczęcie kontrofensywy, przełamanie frontu na którymkolwiek z odcinków i pokonanie Dniepru, będzie ogromnym wyzwaniem, który może Ukraińców bardzo wiele kosztować.

Kwestia odbicia Krymu jest bardzo trudna nie tylko z militarnego punktu widzenia. Dla Rosjan, a szczególnie dla Władimira Putina, odbicie przez Ukraińców Krymu byłoby wielkim ciosem symbolicznym i wizerunkowym. Rosyjski prezydent zostałby postawiony pod ścianą i obawiając się o swoją pozycję, mógłby posunąć się do ostateczności i zdecydować nawet o użyciu taktycznej broni jądrowej. Taka eskalacja spowodowałaby, że wojna weszłaby na zupełnie inne, nieprzewidywalne tory. Przeciwko uderzeniu na Krym mogliby protestować, choć nieoficjalnie, także niektórzy z zachodnich partnerów ukraińskich władz, którzy obawialiby się związanej z tym eskalacji.

 

Atak ostatniej szansy. "Konflikt jest nierozwiązywalny"

Przygotowania do nadchodzącej kontrofensywy trwają tak długo i są owiane tak wielką tajemnicą nie bez przyczyny. Ukraińskie władze zdają sobie sprawę, że nadchodzące wydarzenia mogą mieć kluczowe znaczenie dla tego konfliktu na wiele lat. Jest kilka przyczyn takiego stanu rzeczy.

Po pierwsze, w ostatnich miesiącach zachodni partnerzy dostarczyli Ukraińcom bezprecedensową liczbę sprzętu wojskowego, którym ukraińska armia chce i jest w stanie zaskoczyć Rosjan. Pomimo oficjalnych zapewnień o tym, że Zachód będzie wspierał Ukrainę tak długo, jak będzie taka konieczność, każda ze stron zdaje sobie sprawę z tego, że pomoc w obecnym zakresie nie będzie możliwa wieczność, ponieważ broń i pieniądze się w końcu kończą. Zachodni sojusznicy z pewnością chcą zobaczyć wymierne efekty swojej pomocy na polu walki. Tego samego chce z pewnością strona ukraińska.

Wojna na terenie Ukrainy będzie także z pewnością jednym z głównych punktów zbliżającej się kampanii prezydenckiej w USA. Stany Zjednoczone, jako najpotężniejszy sojusznik Ukrainy i państwo, które ma decydujący głos w NATO, są dla ukraińskich władz gwarantem pomocy. Ta może się jednak skończyć, albo zostać znacząco ograniczona, jeśli w USA zmieni się prezydent. Donald Trump na przykład, który ponownie zamierza ubiegać się o ten urząd, wiele razy już wprost dał do zrozumienia, że jest przeciwny wsparciu, jakie Stany Zjednoczone okazują Ukrainie.

Ukraińska armia w nadchodzących miesiącach ma szansę, żeby zadać Rosjanom zdecydowany cios, który z jednej strony znacząco ich osłabi i postawi pod ścianą, a z drugiej przekona Zachód, że Ukrainę dalej warto wspierać. Rosja przygotowuje się na długotrwały konflikt, a ostatnie zmiany w rosyjskim prawie mogą sygnalizować, że Kreml przygotowuje kolejne fale mobilizacji do wojska. Należy się spodziewać, że Rosjanie również odtwarzają swoje zdolności bojowe i przygotowują się do kolejnego natarcia, dlatego tak ważne może się okazać, aby Ukraińcy w nadchodzących miesiącach zadali Rosjanom znaczące straty i byli stroną przeważającą.

W rozmowie z portalem Goniec.pl mjr Arkadiusz Kups przekonuje, że "z wojskowego punktu widzenia ten konflikt jest nierozwiązywalny". Polski wojskowy wyraził nadzieję, że w październiku lub listopadzie dojdzie do negocjacji, w których duży udział, poza walczącymi stronami, będą miały także Chiny i NATO. Jeśli trwającej w Ukrainie wojny rzeczywiście nie można wygrać, co poza naszym rozmówcą podkreślają także inni eksperci, najważniejsze dla obu stron jest to, aby do negocjacji podejść z pozycji przewagi. Tę przewagę Ukraińcy mogą wypracować nadchodzącą kontrofensywą, jednak jeśli ona się nie powiedzie, a zainwestowane zostaną w nią duże siły, role mogą się odwrócić.

Źródło: Goniec.pl/The Economist