Ukraiński parlament przyjął ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego, który ma upamiętniać osoby zasłużone dla niepodległości państwa. Jeszcze przed głosowaniem pojawiły się jednak pytania o to, czy w przyszłości w tym gronie mógłby znaleźć się również Stepan Bandera. Do sprawy odniósł się szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki, który przedstawił jednoznacznie krytyczne stanowisko.
Spór między Warszawą a Kijowem wciąż odbija się szerokim echem także poza Polską i Ukrainą. Tym razem do napięć odniósł się niemiecki historyk Martin Schulze Wessel. Na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ocenił, że symboliczne gesty obu stron mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje, niż dziś się wydaje.
Czy Ukraina rzeczywiście zbliża się do wyborów prezydenckich? Według doniesień ukraińskich mediów prezydent Wołodymyr Zełenski odbył w Kijowie ważne spotkanie z ambasadorem Ukrainy w Wielkiej Brytanii i byłym naczelnym dowódcą sił zbrojnych Wałerijem Załużnym. Rozmowa miała dotyczyć nie tylko relacji z Londynem, ale również politycznej przyszłości generała, który od miesięcy wymieniany jest jako potencjalny rywal urzędującego prezydenta.
Oficjalne agencje prasowe informują o głosowaniu w ukraińskim parlamencie, które rozstrzyga o kształcie polityki historycznej kraju. Prezydencki projekt sparaliżował relacje z Warszawą. Spór o pamięć narodową skończył się zwrotem państwowych odznaczeń po obu stronach granicy. Wiadomo już, jaka zapadła decyzja ws. Panteonu.
Wyobraźcie sobie sytuację, w której ratujecie sąsiadowi dom przed pożarem, oddajecie mu własne oszczędności, a on po wszystkim każe wam stać w deszczu i jeszcze okazuje jawne lekceważenie. Tak właśnie, moi drodzy, wygląda dziś polska polityka wschodnia. Od samego wybuchu wojny weszliśmy w relacje z Ukrainą na absolutnej, zgubnej emocji, całkowicie ślepnąc na twarde, materialne interesy naszego państwa. Zamiast chłodnej transakcyjności, nasi decydenci wybrali festiwal melodramatycznych przemówień. Dziś stoimy przed ścianą: pomoc, która miała być najpotężniejszym dyplomatycznym lewarem w historii III RP, stała się zwykłym darmowym biletem. Brak odwagi, by postawić twarde warunki, mści się na nas każdego dnia jawnym dyplomatycznym brakiem szacunku.
Napięcia w relacjach polsko-ukraińskich ponownie wybrzmiały podczas obrad Sejmu. W trakcie środowego, 61. posiedzenia bardzo ostre wystąpienie wygłosił poseł Janusz Kowalski, który skrytykował politykę wobec Ukrainy oraz w mocnych słowach zaatakował premiera Donalda Tuska. W jego przemówieniu padły także postulaty dotyczące obywateli Ukrainy przebywających w Polsce.
W Czechach wybuchła polityczna burza wokół odznaczenia dla Wołodymyra Zełenskiego. Współrządzący ruch SPD chce, by prezydent Ukrainy stracił najwyższy order państwowy. Politycy wskazują przy tym na decyzję Karola Nawrockiego w Polsce.
Źródła w Pałacu Prezydenckim ostro reagują na najnowsze decyzje władz w Kijowie. Jak ustalił „Dziennik Gazeta Prawna”, polscy urzędnicy mówią wprost o zaplanowanej prowokacji politycznej. Spór o politykę historyczną między sąsiadami gwałtownie zaostrza się tuż przed ważną rocznicą narodową, choć nie wszyscy w Warszawie patrzą na sprawę identycznie.
Ostatnie wypowiedzi szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza na temat integracji europejskiej Ukrainy wywołały natychmiastową reakcję za naszą wschodnią granicą. Ukraińskie media szeroko komentują stanowisko Warszawy, wskazując na możliwy kryzys dyplomatyczny. Słowa wicepremiera padły zresztą w już i tak napiętym momencie w relacjach polsko-ukraińskich.
Władysław Kosiniak-Kamysz zabrał głos w sprawie aspiracji Ukrainy do Unii Europejskiej oraz ostatnich wypowiedzi Wołodymyra Zełenskiego. W rozmowie z Polsat News wicepremier zaznaczył, że Polska samodzielnie podejmuje decyzje dotyczące swojego stanowiska wobec rozszerzenia UE. Szef MON odniósł się także krytycznie do działań władz w Kijowie w kwestiach historycznych i dotyczących sprzętu wojskowego.
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z programu polskiej telewizji, które szybko wywołało komentarze. Chodzi o niefortunne sformułowanie dotyczące wojny w Ukrainie i stanowiska Polski. W materiale padły słowa, które, odczytane dosłownie, sugerowały coś odwrotnego od oficjalnej polityki państwa.
Nowa inicjatywa prezydenta Ukrainy wywołała stanowczą reakcję w Warszawie. Politycy różnych opcji, zarówno z opozycji, jak i z koalicji rządzącej, przesłali do Kijowa jednoznaczne ostrzeżenia. W centrum sporu leży polityka pamięci historycznej i przyszłość ukraińskiej drogi do Unii Europejskiej.
Kryzys w relacjach Polski z Ukrainą nie jest tylko kolejnym sporem o symbole, historię i bieżącą politykę. Marek Stefan, ekspert ds. geopolityki ze Strategy&Future i kanału “Układ Sił”, w programie “Punkty Zapalne” ocenił, że oba państwa mogą zapłacić za niego wysoką cenę. Jego zdaniem Polska i Ukraina tracą właśnie szansę, która otworzyła się po 2022 roku, a spór o politykę historyczną może przykryć znacznie ważniejsze pytanie: czy Warszawa i Kijów są w stanie zbudować realny sojusz interesów.
Podczas obchodów Dnia Ukrainy prezydent Wołodymyr Zełenski przedstawił w Radzie Najwyższej projekt ustawy dotyczący budowy Panteonu Narodowego upamiętniającego osoby walczące o niepodległość kraju. Jak podkreślił, „nikt i nigdy nie będzie nam nakazywał, jak żyć, jak mówić i kogo szanować”.
Zielonogórska policja zatrzymała 36-letniego obywatela Ukrainy, który w internecie miał grozić śmiercią prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. Jak ustalił „Fakt", mężczyzna usłyszał już zarzuty, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. W tle pojawia się też kwestia jego statusu pobytowego i możliwej deportacji.
Mężczyzna został zatrzymany po słowach, które miały paść w upublicznionej rozmowie internetowej. Według śledczych chodziło o groźby śmierci pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego. Mężczyzna usłyszał już zarzuty, a prokuratura chce dla niego aresztu.
Komisja Europejska zaproponowała przedłużenie mechanizmu ochrony tymczasowej dla obywateli Ukrainy do marca 2028 roku. Jednocześnie Bruksela chce wprowadzić istotną zmianę – z automatycznej ochrony mają zostać wyłączeni nowo przybywający mężczyźni w wieku poborowym, którzy zgodnie z ukraińskim prawem nie powinni opuszczać kraju. Propozycja jest odpowiedzią na wniosek władz w Kijowie i będzie wymagała jednomyślnej zgody państw członkowskich UE.
Ostre słowa z Kijowa po decyzji Karola Nawrockiego. Kyryło Budanow nazwał odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego „fatalnym błędem” i ostrzegł przed dalszym zaostrzeniem relacji. W tle pojawiło się też mocne porównanie historyczne.
Na okupowanym przez Rosję Krymie ogłoszono stan wyjątkowy. Decyzja obejmuje także Sewastopol i ma obowiązywać aż do poprawy sytuacji na półwyspie. W tle są problemy z prądem, wodą, paliwem i transportem, które narastają po ukraińskich atakach.
Spór wokół decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA” wciąż wywołuje silne emocje. Dyskusja nie ogranicza się już wyłącznie do polityków – swoje zdanie w tej sprawie mają również Polacy. Najnowszy sondaż Pollster wykonany na zlecenie "Super Expressu" pokazuje, jak społeczeństwo ocenia całą sytuację i czego oczekuje od strony ukraińskiej.
Choć Ołena Zełenska ostatecznie nie pojawiła się w Gdańsku podczas Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy, pierwsza dama Ukrainy opublikowała w mediach społecznościowych komunikat. We wpisie poinformowała o obecności swojej fundacji na wydarzeniu i przekazała, jakie działania są tam podejmowane.
W Gdańsku trwa Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy, jednak Wołodymyr Zełenski nie pojawił się na miejscu. Ukraiński prezydent poinformował, że w trakcie wydarzenia odbył rozmowę telefoniczną z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, wyjaśniając jej cel kontaktu.
Donald Tusk zainaugurował w Gdańsku Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy. Jako gospodarz wydarzenia nie tylko otworzył obrady, ale również osobiście witał przybywających przywódców i przedstawicieli państw uczestniczących w szczycie. Szef rządu podzielił się też w mediach społecznościowych krótkim nagraniem z tego momentu.
Spór wokół relacji polsko-ukraińskich wciąż wywołuje kolejne polityczne reakcje. Tym razem głos zabrał prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który podczas konferencji prasowej odniósł się zarówno do pogłębiającego się konfliktu wokół polityki historycznej. Zapowiedział również, że zwróci przyznany mu przez Ukrainę order.
W Gdańsku rozpoczęła się Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy (URC 2026), jedno z najważniejszych międzynarodowych wydarzeń poświęconych przyszłości Ukrainy po rosyjskiej agresji. W spotkaniu uczestniczą przedstawiciele rządów, instytucji finansowych i biznesu z wielu państw, a Ukrainę reprezentuje premier Julija Swyrydenko. Uroczystego otwarcia konferencji dokonał premier Donald Tusk, który podczas wystąpienia zwrócił się bezpośrednio do szefowej ukraińskiego rządu.
Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy (URC 2026) w Gdańsku towarzyszą nowe doniesienia z Kijowa. Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji ostrzegło, że Rosja może przygotowywać prowokacje z wykorzystaniem polskiej symboliki, które miałyby zostać przeprowadzone na terytorium Ukrainy. Według instytucji ich celem jest pogłębienie napięć między Polską a Ukrainą.
Ukrinform poinformował, że badacze z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie rozpoznali pierwsze szczątki ofiar UPA. Zostały one odnalezione podczas ekshumacji prowadzonej wiosną 2025 roku we wsi Puźniki na Ukrainie.
Premier Donald Tusk zabrał głos w sprawie napięć w relacjach Polski i Ukrainy. Szef rządu liczy, że konferencja w Gdańsku pomoże ostudzić polityczne emocje. Zapowiedział też, że w obecności premier Ukrainy padną „mocne i gorzkie słowa”.