Pracownik SOR Szpitala Południowego zabrał głos. Powiedział, jak reagują pacjenci
Warszawski Szpital Południowy znalazł się w centrum poważnych oskarżeń. Były ordynator chirurgii mówił publicznie o błędach medycznych, zgonach pacjentów i fałszowaniu dokumentacji. Sprawą zajmuje się już prokuratura, a pacjenci pytają, czy nadal mogą czuć się bezpiecznie.
Szpital Południowy po oskarżeniach. Przed wejściem pojawili się dziennikarze
W środę rano przy warszawskim Szpitalu Południowym panowała atmosfera daleka od zwykłego dnia pracy placówki. Przed wejściem ustawili się reporterzy i operatorzy kamer, którzy próbowali rozmawiać z pacjentami oraz osobami wychodzącymi ze szpitala. Dzień wcześniej były ordynator chirurgii, dr Emil Jędrzejewski, wystąpił w Kanale Zero i przedstawił bardzo poważne zarzuty dotyczące funkcjonowania szpitalnego oddziału ratunkowego.
Na miejscu widać było, że publikacja tych oskarżeń szybko odbiła się na codziennym funkcjonowaniu placówki. W poczekalni było mniej osób niż zazwyczaj, a część pacjentów nie chciała komentować sprawy. Niektórzy przyznawali jednak, że informacje o możliwych nieprawidłowościach budzą niepokój.
Jedna z pacjentek, pytana przez Wirtualną Polskę o sytuację, odpowiedziała krótko, że mimo medialnych doniesień gdzieś trzeba się leczyć. Inna kobieta, oczekująca na przyjęcie na oddział, nie chciała wchodzić w szczegóły i przyznała, że nie chce dodatkowo się tym stresować.

Według relacji z miejsca wydarzeń, w samym SOR-ze było spokojniej niż zwykle. Około godziny 10 na pomoc czekało 14 pacjentów. Dla porównania, dane serwisu InfoSOR wskazują, że w przeciętny dzień kolejka w Szpitalu Południowym może liczyć od 20 do nawet 50 osób. Taki spadek trudno jednoznacznie oceniać, ale pracownicy placówki nie ukrywają, że nagłośnienie sprawy od razu wpłynęło na nastroje pacjentów.
Jeden z pracowników SOR-u, który rozmawiał z Wirtualną Polską anonimowo, przyznał, że pacjenci zaczęli pytać wprost o to, co naprawdę działo się na oddziale.
– Dziś rano kilka osób pytało mnie wprost, czy na naszym SOR-ze rzeczywiście pacjenci umierali wskutek błędów. Co miałem odpowiedzieć? To był jeden patologiczny przypadek lekarza. Odbija się na wizerunku całego oddziału. A to miejsce przez lata tworzą zaangażowani ludzie. Mamy wielu zadowolonych pacjentów. Miną miesiące, zanim odbudujemy zaufanie – powiedział pracownik SOR Szpitala Południowego w rozmowie z Wirtualną Polską.
Były ordynator oskarża SOR. Chodzi o błędy, dokumentację i zgony pacjentów
Dr Emil Jędrzejewski w wywiadzie dla Kanału Zero opisywał rzekome nieprawidłowości na SOR-ze Szpitala Południowego. Z jego relacji wynikało, że procedury medyczne miały być wykonywane wadliwie, a błędy popełniane przez lekarzy miały prowadzić do powikłań, które w części przypadków kończyły się śmiercią pacjentów. Były ordynator mówił m.in. o problemach przy intubacji oraz o chorych, którzy mieli pozostawać bez właściwej opieki przez kilka godzin.
W wywiadzie padły również oskarżenia dotyczące dokumentacji medycznej. Dr Jędrzejewski twierdził, że w placówce miało dochodzić do fałszowania zapisów, a jednym z przykładów miało być wykonywanie tomografii komputerowej u pacjentów, którzy już nie żyli.
Według jego relacji takie działania miały służyć tworzeniu dokumentacji sugerującej, że wobec pacjenta podejmowano czynności medyczne. Były ordynator nie podał jednak konkretnych przypadków ani dowodów, które mogłyby bezpośrednio potwierdzić jego twierdzenia. Zaznaczył też, że sam nie zgłosił sprawy do prokuratury, ponieważ nie był bezpośrednim świadkiem opisywanych sytuacji.

Jeden z pracowników SOR-u, cytowany przez Wirtualną Polskę, potwierdził, że wśród personelu znana była sprawa tomografii wykonanej pacjentowi po śmierci. Jednocześnie nie przesądzał, czy doszło wtedy do fałszowania dokumentacji.
– Tomograf na zmarłym pacjencie rzeczywiście został wykonany. To sytuacja sprzed trzech lat i była powszechnie znana – stwierdził rozmówca Wirtualnej Polski.
Ten wątek jest istotny, bo samo wykonanie badania obrazowego po śmierci pacjenta nie musi oznaczać nieprawidłowości. Takie badania mogą być wykonywane m.in. po to, by pomóc w ustaleniu przyczyny zgonu. Wątpliwości w tej sprawie dotyczą więc nie samego faktu przeprowadzenia tomografii, lecz celu, o którym mówił dr Jędrzejewski. Dodatkowo, jeśli sytuacja rzeczywiście miała miejsce trzy lata temu, to według ustaleń przywoływanych w materiale Dawid Kacprzyk nie pracował wtedy jeszcze w Szpitalu Południowym.

To właśnie Kacprzyka były ordynator wskazywał jako jedną z kluczowych postaci w opisywanej sprawie. Dr Jędrzejewski obarczał go odpowiedzialnością za nieprawidłowości na SOR-ze, podkreślając, że miał pełnić bardzo odpowiedzialną funkcję mimo braku specjalizacji. Inaczej sprawę przedstawia pełnomocnik Kacprzyka, który stanowczo odpiera oskarżenia.
– Mój klient zaprzecza wszystkim zarzutom dotyczącym fałszowania dokumentacji i popełnienia błędów w sztuce lekarskiej – powiedział mecenas Jacek Dubois w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Według pełnomocnika zeznania dr. Jędrzejewskiego mają być związane z konfliktem między byłym ordynatorem a Dawidem Kacprzykiem.
Prokuratura bada śmierć 12 pacjentów. Dwa śledztwa w sprawie SOR-u
Sprawa nie skończyła się na medialnych oskarżeniach. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura analizuje okoliczności śmierci 12 pacjentów w związku z informacjami ujawnionymi przez byłego ordynatora. Tego samego dnia, około południa, dr Emil Jędrzejewski pojawił się w prokuraturze, aby złożyć zeznania. To oznacza, że zarzuty dotyczące Szpitala Południowego będą teraz badane nie tylko w przestrzeni publicznej, ale także w ramach formalnych czynności śledczych.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi dwa postępowania dotyczące funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala Południowego. Pierwsze dotyczy podejrzenia wyłudzenia ze szpitala co najmniej 558 tys. zł. Według ustaleń śledczych chodzi o możliwe zawyżanie liczby przepracowanych godzin podczas dyżurów lekarskich i wystawianie faktur na podstawie nierzetelnych danych. Ten wątek może dotyczyć byłego szefa SOR Dawida Kacprzyka.
Drugie śledztwo obejmuje szerszy zakres możliwych nieprawidłowości organizacyjnych. Prokuratura sprawdza, czy nadzór nad SOR-em był prowadzony właściwie, czy pacjenci byli przyjmowani zgodnie z zasadami triażu oraz czy zatrudnienie i wynagradzanie koordynatora oddziału odbywało się prawidłowo. Badane są zarówno decyzje osób zarządzających placówką, jak i działania urzędników m.st. Warszawy odpowiedzialnych za nadzór nad szpitalem.

Pracownicy placówki, z którymi rozmawiały media, podkreślają, że ciężar zarzutów uderza dziś w cały oddział, także w osoby, które przez lata normalnie wykonywały swoją pracę. Jeden z rozmówców Wirtualnej Polski mówił, że problemem był nie tylko konkretny lekarz, ale również system, który pozwalał osobom z niewielkim doświadczeniem szybko awansować i zarabiać duże pieniądze. Jednocześnie zaznaczył, że przypadki zgonów da się zweryfikować, bo dokumentacja medyczna jest przechowywana przez lata.
– Nie sądzę jednak, abyśmy mieli wyższą śmiertelność niż inne szpitale – powiedział pracownik SOR-u w rozmowie z Wirtualną Polską.
Sam dr Emil Jędrzejewski to chirurg z wieloletnim doświadczeniem. Ukończył Wojskową Akademię Medyczną w Łodzi, jest specjalistą chirurgii ogólnej i przez lata pracował w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Obecnie pełni funkcję dyrektora ds. medycznych oraz ordynatora Oddziału Chirurgii Ogólnej w Powiatowym Centrum Zdrowia w Otwocku. Po jego publicznych wypowiedziach sprawa Szpitala Południowego weszła jednak w etap, w którym najważniejsze będą nie medialne relacje, lecz ustalenia prokuratury i dokumenty medyczne dotyczące konkretnych pacjentów.