Czy Trzaskowski wiedział o aferze w Szpitalu Południowym? Prezydent Warszawy komentuje sprawę
Rafał Trzaskowski zabrał głos w sprawie Szpitala Południowego. Prezydent Warszawy zapowiedział zmiany w radzie nadzorczej placówki. Odniósł się też do doniesień, że już wcześniej miał wiedzieć o nieprawidłowościach.
Rafał Trzaskowski komentuje sprawę Szpitala Południowego
Sprawa Szpitala Południowego w Warszawie od kilku dni budzi duże emocje. Chodzi o doniesienia dotyczące funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, organizacji pracy jednego z lekarzy oraz informacji o specjalnym traktowaniu polityków Koalicji Obywatelskiej. Po publikacjach medialnych sprawą zajęły się władze miasta, a także instytucje kontrolne.
W piątek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował, że tego samego dnia powołana zostanie nowa rada nadzorcza Szpitala Południowego. Jak podkreślił, w jej składzie nie znajdą się politycy. To kolejna decyzja ratusza po tym, jak wcześniej rada nadzorcza placówki, na wniosek Trzaskowskiego, odwołała zarząd szpitala.

Zmiany personalne w placówce są konsekwencją audytu przeprowadzonego przez warszawski ratusz. Kontrola potwierdziła nieprawidłowości związane z obsadą lekarza w grafikach. W czwartek odwołano prezeskę zarządu Annę Łukasik oraz dyrektorkę ds. medycznych Agatę Kusz-Rynkun. Dzień wcześniej pracę w Szpitalu Południowym stracił Dawid Kacprzyk, który pełnił funkcję koordynatora SOR.
Prezydent Warszawy odniósł się również do informacji, że ordynator chirurgii miał wcześniej sygnalizować mu problemy w Szpitalu Południowym. Trzaskowski zaznaczył, że w urzędzie działają konkretne procedury dotyczące zgłaszania nieprawidłowości, w tym procedury antykorupcyjne oraz rozwiązania przewidziane dla sygnalistów. Podkreślił, że znaczenie mają formalne kanały przekazywania takich zgłoszeń.
Szpital Południowy w Warszawie. Kontrowersje wokół pracy lekarza
Jednym z głównych wątków sprawy jest działalność Dawida Kacprzyka. Lekarz pracował jako koordynator SOR w Szpitalu Południowym, a jednocześnie miał być związany zawodowo z trzema innymi placówkami. Zainteresowanie mediów wzbudziły przede wszystkim jego zarobki oraz liczba godzin wykazywanych w grafikach.
Kacprzyk, który nie ukończył jeszcze 30 lat i był w trakcie specjalizacji, miał w ubiegłym roku zarobić łącznie 1,6 mln zł. Informacje te wyszły na jaw dzięki oświadczeniu majątkowemu, które złożył jako radny dzielnicy Ursus. W przeszłości był także jednym z liderów młodzieżówki Platformy Obywatelskiej.

Jak ujawnił Patryk Słowik z portalu zero.pl, kierowany przez niego oddział ratunkowy miał przyjmować w przyspieszonym trybie polityków Koalicji Obywatelskiej. Według tych doniesień działacze partii mieli trafiać do lekarzy bez standardowego oczekiwania w kolejce, a badania miały być wykonywane niemal od razu po rejestracji. Na swoją kolej mieli czekać w osobnym pokoju określanym jako pomieszczenie dla VIP-ów.
Osobne pytania wywołał grafik pracy lekarza. Z danych placówki wynikało, że w ubiegłym roku miał przepracować 3976 godzin. W praktyce oznaczałoby to średnio 331 godzin miesięcznie, czyli prawie 11 godzin dziennie, jeśli wliczyć w to także niedziele i święta. Media informowały również, że w czasie dyżurów Kacprzyk miał zajmować się aktywnością polityczną, pojawiać się w programach telewizyjnych i radiowych oraz brać udział w sesjach rady dzielnicy.
Po ujawnieniu sprawy lekarz zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej i złożył mandat radnego dzielnicowego. Wystąpił także o zawieszenie go w prawach członka Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. Ratusz przekazał ponadto, że Kacprzyk skorygował 33 faktury i zwrócił na konto szpitala pół miliona złotych.
Trzaskowski odpowiada na zarzuty. "Nieprawdą jest"
Rafał Trzaskowski zapewnia, że przed medialnymi publikacjami nie miał wiedzy o nieprawidłowościach na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Południowego. Jak przekazał, dotychczas nie odnaleziono żadnego formalnego pisma w tej sprawie, które miałoby wpłynąć do urzędu miasta. Prezydent Warszawy podkreślił, że właśnie dlatego ważne jest korzystanie z oficjalnych dróg zgłaszania problemów.
– Nie miałem wcześniej żadnych informacji o nieprawidłowościach na SOR w Szpitalu Południowym – powiedział Rafał Trzaskowski.

Później prezydent Warszawy odniósł się do sprawy także w mediach społecznościowych. Wpis dotyczył sugestii, że już 19 lipca 2025 r. miał wiedzieć o problemach w placówce. Trzaskowski zaprzeczył takiej wersji wydarzeń i wskazał, że sama wysłana wiadomość nie oznacza jeszcze, że została przez niego odczytana.
– Nieprawdą jest, że od 19 lipca 2025 r. wiedziałem o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym. Fakt, że ktoś wysłał wiadomość na komunikatorze internetowym, w zalewie setek innych nieprzeczytanych wiadomości, nie jest równoznaczny z tym, że wiadomość została przeczytana przez adresata. Dlatego tak ważna jest droga formalna – napisał Rafał Trzaskowski na platformie X.
Sprawa nie kończy się na decyzjach personalnych w szpitalu. Placówka przygotowuje zawiadomienie do prokuratury w związku z podejrzeniem popełnienia oszustwa. Sama prokuratura zapowiedziała już czynności sprawdzające dotyczące opuszczania dyżurów przez lekarza. Kontrolę w Szpitalu Południowym prowadzą również Narodowy Fundusz Zdrowia i Najwyższa Izba Kontroli.
Na razie kluczowe pozostaje ustalenie, jak dokładnie funkcjonował system dyżurów, kto odpowiadał za zatwierdzanie grafików i czy dochodziło do specjalnego traktowania wybranych pacjentów. Ratusz deklaruje zmiany w nadzorze nad placówką, a zapowiedziana nowa rada nadzorcza ma być jednym z elementów porządkowania sytuacji po ujawnionych nieprawidłowościach.