Groźny wypadek auta TV Republika. W środku byli dziennikarz i poseł PiS
W centrum Warszawy doszło do groźnie wyglądającego wypadku z udziałem samochodu Republiki. W pojeździe jechali m.in. poseł PiS Norbert Kaczmarczyk i publicysta stacji Sławomir Jastrzębowski. Według TVP3 Warszawa w zdarzeniu miał uczestniczyć także samochód niemieckiej dyplomacji.
Wypadek samochodu Republiki w centrum Warszawy
Do zdarzenia doszło w piątek rano w ścisłym centrum Warszawy, w rejonie Rotundy PKO BP. Informacje o wypadku zaczęły pojawiać się najpierw w mediach społecznościowych i na antenie Republiki. Stacja pokazywała nagrania oraz zdjęcia rozbitego auta, które po zderzeniu dachowało, wywracają się na bok. Na miejscu widoczne były też służby oraz inne pojazdy uczestniczące w kolizji.

Samochodem Republiki podróżował poseł Prawa i Sprawiedliwości Norbert Kaczmarczyk. Razem z nim w pojeździe znajdowali się kierowca oraz publicysta stacji Sławomir Jastrzębowski. Wcześniej Jastrzębowski opublikował zdjęcie z auta, na którym widać go uśmiechniętego razem z posłem PiS. Kaczmarczyk tłumaczył później, że fotografia nie była przejawem lekceważenia sytuacji, ale reakcją po bardzo niebezpiecznym zdarzeniu.
– Uśmiech polega na tym, że po prostu cieszymy się, że przeżyliśmy ten wypadek, bo to było bardzo niebezpieczne – powiedział Norbert Kaczmarczyk na nagraniu opublikowanym na portalu X.
Poseł PiS relacjonował, że do uderzenia doszło, gdy jechał z telewizji. Jak opisywał, sytuacja była na tyle poważna, że w samochodzie uruchomiły się poduszki powietrzne. Z jego relacji wynika też, że kierowca pojazdu miał odnieść lekkie obrażenia i planowano przewiezienie go do szpitala.
– Tam uderzył w nas samochód, jechałem z telewizji – powiedział Norbert Kaczmarczyk na nagraniu opublikowanym na portalu X.
Norbert Kaczmarczyk pojechał do szpitala
Po wypadku Norbert Kaczmarczyk najpierw udał się do Sejmu, gdzie miał brać udział w głosowaniach. Później jednak, jak sam przekazał, posłuchał sugestii kolegów z parlamentu i zdecydował się na badania. Poseł PiS pojechał na SOR szpitala MSWiA przy ulicy Wołoskiej w Warszawie.
Kaczmarczyk mówił, że po zdarzeniu odczuwał lekki ból głowy i szyi. Zaznaczał przy tym, że po takim wypadku lepiej sprawdzić swój stan zdrowia, niż zlekceważyć możliwe skutki zderzenia. W podobnych sytuacjach dolegliwości mogą pojawić się dopiero po pewnym czasie, dlatego parlamentarzysta uznał, że badania są rozsądnym rozwiązaniem.
– Warto jednak sprawdzić, co się stało, a nie zbagatelizować tego – stwierdził Norbert Kaczmarczyk na nagraniu opublikowanym na portalu X.
O zdarzeniu informowała także Republika. W piątek po południu na antenie stacji pojawił się pasek z komunikatem: "Nasz redakcyjny samochód uległ groźnemu wypadkowi. Dzięki temu, że jeździmy bezpiecznymi pojazdami, pasażerom nic się nie stało". Równolegle widzowie mogli zobaczyć przebitki z miejsca kolizji, w tym uszkodzony samochód znajdujący się przy Rotundzie.
Prezenter Republiki podkreślał na antenie, że mimo mocnego uderzenia i przewrócenia się auta na bok, pasażerowie nie odnieśli poważnych obrażeń. Stacja zwracała uwagę na bezpieczeństwo pojazdu, którym poruszali się jej przedstawiciele.
– Zaznaczamy, że korzystamy z bardzo bezpiecznych samochodów. Dlatego pomimo silnego uderzenia, a także przewrócenia się pojazdu na bok, nikomu się nic nie stało poważnego. Podróżował tym autem między innymi Sławek Jastrzębowski, ale mam informację, że wszystko na szczęście w porządku – mówił prezenter Republiki na antenie stacji.
TVP3 Warszawa: w kolizji brało udział auto niemieckiej dyplomacji
Więcej szczegółów dotyczących samego przebiegu zdarzenia podała TVP3 Warszawa. Według informacji zamieszczonych na stronie internetowej stacji, w piątek rano w centrum stolicy doszło do zderzenia trzech samochodów. W kolizji miały uczestniczyć Peugeot, Mazda oraz Forthing. TVP3 Warszawa przekazała też nieoficjalnie, że jednym z pojazdów biorących udział w zdarzeniu był samochód niemieckiej dyplomacji.
Na zdjęciach pokazywanych przez Republikę widoczna była tablica rejestracyjna charakterystyczna dla korpusu dyplomatycznego. Sama stacja w dalszej części relacji prezentowała fotografie z wypadku w niewielkiej ramce w bocznej części ekranu. Obrazy te pokazywały skalę zdarzenia i uszkodzenia pojazdów po zderzeniu.

TVP3 Warszawa, powołując się na relację młodszego aspiranta Bartłomieja Śniadały z Komendy Stołecznej Policji, podała, że przyczyną kolizji było niezastosowanie się do sygnalizacji świetlnej przez kierującego Forthingiem. Kierowca ten został ukarany mandatem w wysokości 2,5 tys. zł. Po wypadku w centrum Warszawy występowały utrudnienia w ruchu.
Problemy komunikacyjne w rejonie zdarzenia trwały przez pewien czas po kolizji. Jak podała TVP3 Warszawa, ruch został przywrócony przed godziną 11. Na ten moment z przekazanych informacji wynika, że mimo groźnie wyglądającego zdarzenia pasażerom samochodu Republiki nic poważnego się nie stało, choć poseł Norbert Kaczmarczyk zdecydował się na kontrolne badania w szpitalu.