Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Odpowiedź na ruchy Putina. Berlin chce mieć najsilniejsze wojsko na kontynencie
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 24.04.2026 12:09

Odpowiedź na ruchy Putina. Berlin chce mieć najsilniejsze wojsko na kontynencie

Odpowiedź na ruchy Putina. Berlin chce mieć najsilniejsze wojsko na kontynencie
Niemcy chcą zbudować najsilniejszą armię w Europie, fot.EastNews

Minister obrony Boris Pistorius przedstawił najnowszą strategię obronną państwa, która zakłada transformację niemieckich sił zbrojnych w najsilniejszą konwencjonalną armię Europy. Wobec otwartego motywowania tych zmian zagrożeniem płynącym ze strony Federacji Rosyjskiej, dokument wyznacza ambitne limity kadrowe do połowy lat 30. O tym, jak szumnie ogłaszane cele mają się do wojskowej rzeczywistości, wypowiedział się dla nas analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM), Łukasz Jasiński.

  • Cel główny: utworzenie armii liczącej blisko 460 tysięcy wojskowych i rezerwistów jako głównego filaru odstraszania w ramach NATO
  • Kluczowa data: osiągnięcie zdolności operacyjnej i pierwsza znacząca poprawa jakości formacji do 2029 roku
  • Zagrożenia dla planu: przedłużająca się wojskowa biurokracja oraz potężne braki kadrowe połączone z niechęcią społeczeństwa do zaciągu

Plany krótkoterminowe kontra niemiecka rzeczywistość

Nowa strategia wojskowa Bundeswehry to dokument, który stanowi bezpośrednią reakcję na politykę Federacji Rosyjskiej i konieczność budowy twardego potencjału odstraszania w strukturach NATO. Minister obrony Boris Pistorius zaprezentował plan, w ramach którego do połowy lat trzydziestych XXI wieku niemieckie wojsko ma bezapelacyjnie stać się najsilniejszą konwencjonalną armią Europy.

Docelowy pułap kadrowy nakreślony przez szefa Ministerstwa Obrony Niemiec to łącznie 460 tysięcy wojskowych – wartość tę ma tworzyć 260 tysięcy żołnierzy w służbie czynnej oraz 200 tysięcy osób wyznaczonych jako w pełni gotowa rezerwa. Łukasz Jasiński, badacz polityki Niemiec z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, podkreśla, że całościową analizę dokumentu należy oprzeć na ścisłym oddzieleniu wizji długofalowych od najbliższych wyzwań operacyjnych.

– Zależy, o jakich celach mówimy, ponieważ są one podzielone na kilka części. Bezpośrednim celem krótkoterminowym jest poprawa zdolności Bundeswehry do roku 2029.

– Czyli tak naprawdę poprawa Bundeswehry takiej, jaka ona obecnie jest. W horyzoncie najbliższych trzech lat chodzi oczywiście o dodatkowe zakupy sprzętu, które już mają miejsce, pewną rozbudowę personalną oraz rozbudowę rezerw, z którymi Bundeswehra ma przede wszystkim problemy.

Odpowiedź na ruchy Putina. Berlin chce mieć najsilniejsze wojsko na kontynencie
Friedrich Merz, fot.EastNews

Problemy demograficzne i technologiczne ogólniki

Aby rzeczywiście osiągnąć wymaganą efektywność na współczesnym polu walki, niemiecki resort obrony zadeklarował chęć zdobycia wyraźnej przewagi technologicznej. Deklaracje obejmują rzekomy rozwój narzędzi w cyberprzestrzeni oraz wdrożenie nowoczesnych mechanizmów zarządzania polem walki. Według badacza PISM warstwa merytoryczna na tych polach znacząco odbiega jednak od pożądanych standardów.

– To, co wydaje mi się problematyczne, to fakt, że w wielu obszarach ta strategia jest po prostu bardzo ogólnikowa. Jeżeli mówi się o przewadze w dziedzinie informacji czy sztucznej inteligencji, to nie widać w niej specjalnie żadnych nowych kroków.

Kolejną trudnością okazuje się to, że dokument ignoruje kwestie demograficzne i społeczne, które już teraz hamują proces wzmacniania jednostek. Łukasz Jasiński udowadnia, że decydenci nie potrafią sprawnie rozwiązać oporu obywateli. Działania zaradcze niemieckiego rządu opierają się na łagodnych półśrodkach, takich jak:

  • rozsyłanie nieobowiązkowych ankiet wojskowych dla młodych kobiet,
  • przymusowa rejestracja i kwalifikacja dla mężczyzn połączona z ochotniczą formą służby.

– Brakuje tam także odniesienia się do wyzwań, z którymi Bundeswehra mierzy się już teraz. Chodzi przede wszystkim o braki kadrowe oraz sceptycyzm wobec służby wojskowej, zwłaszcza ze strony młodego pokolenia – ponieważ służba w Niemczech w dalszym ciągu jest dobrowolna. Przywrócenie poboru do wojska, zawieszonego jeszcze w czasach rządów Angeli Merkel, jest pewnym tabu i byłoby bardzo kosztowne politycznie.

Zmora biurokracji i szanse na końcowy sukces

Ostatnią potężną przeszkodą, zagrażającą modernizacji państwa, jest ociężały system akceptacji wniosków we własnym resorcie obrony. Niemieckie zamówienia publiczne borykają się z opóźnieniami, a przerośnięta wojskowa biurokracja zatrzymuje realizację nawet najlepiej sfinansowanych kontraktów.

– Strategia nie odnosi się też do dużego problemu, jakim jest biurokracja wojskowa, przez którą wszelkie procedury i procesy związane z zakupami nowych rodzajów broni w dalszym ciągu trwają zbyt długo i są nazbyt skomplikowane. Na to minister obrony Pistorius również nie znalazł do tej pory skutecznej odpowiedzi.

Kwestia faktycznego spełnienia wygórowanych limitów wyznaczonych przez Ministerstwo Obrony Niemiec rysuje się w dość chłodnych barwach. Presja czasu związana z nieprzewidywalnością Rosji wymaga szybkich i stanowczych decyzji, a ignorowanie paraliżu decyzyjnego znacząco obniża wiarę w sprawną reorganizację całego aparatu.

– Podsumowując, oceniałbym realistyczność tej strategii na jakieś 50 procent.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji