Nawrocki popełnia delikt, a plan rządu jest wadliwy? Konstytucjonalista o patowej sytuacji w TK
Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o wstrzymaniu odebrania ślubowania od nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego wywołała stanowczą reakcję obozu rządzącego. Przedstawiciele koalicji ogłosili przygotowanie alternatywnej ścieżki prawnej, opierającej się na artykule 131 Konstytucji RP. Mechanizm ten miałby pozwolić na uznanie działań głowy państwa za trwałą przeszkodę w sprawowaniu urzędu, co w efekcie przekazałoby kompetencję do odebrania ślubowania marszałkowi Sejmu, Włodzimierzowi Czarzastemu. Zgodność takiego rozwiązania z ustawą zasadniczą przeanalizował dla nas doktor Kamil Stępniak, konstytucjonalista.
- Artykuł 131 Konstytucji RP reguluje wyłącznie sytuacje obiektywnej niemożności sprawowania urzędu, a nie celową odmowę wykonywania obowiązków przez prezydenta
- Prezydent nie dysponuje kompetencją do merytorycznej oceny kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego; rola głowy państwa sprowadza się do technicznego aktu przyjęcia ślubowania
- Świadome blokowanie zaprzysiężenia wybranych sędziów stanowi naruszenie prawa określane jako delikt konstytucyjny
Spór o artykuł 131 Konstytucji RP i mechanizm zastępstwa
Koncepcja obozu rządzącego opiera się na rozszerzającej interpretacji przepisów o zastępstwie głowy państwa. Koalicja zakłada, że długotrwała odmowa zaprzysiężenia sędziów przez prezydenta Karola Nawrockiego wyczerpuje znamiona trwałej przeszkody w sprawowaniu urzędu. Zastosowanie artykułu 131 Konstytucji RP w takiej optyce umożliwiłoby marszałkowi Sejmu, Włodzimierzowi Czarzastemu, sfinalizowanie procedury obsadzenia składu Trybunału Konstytucyjnego bez udziału pałacu prezydenckiego.
Takie podejście spotyka się z jednoznaczną krytyką opartą na literalnym brzmieniu ustawy zasadniczej. Szczegółową analizę prawną tego zagadnienia przedstawił konstytucjonalista, doktor Kamil Stępniak, diagnozując kluczowy błąd w argumentacji polityków dotyczący natury obecnej blokady instytucjonalnej.
— W moim przekonaniu, art. 131 Konstytucji RP nie ma zastosowania w tej sytuacji — tłumaczy doktor Kamil Stępniak. — Musimy rozróżnić sytuacje, kiedy prezydent obiektywnie nie może sprawować urzędu, od tych w których nie chce go w jakimś zakresie sprawować.
Rola głowy państwa w procedurze nominacyjnej do Trybunału
Zasady powoływania członków sądu konstytucyjnego ściśle rozdzielają zadania między władzę ustawodawczą a wykonawczą. Wyłączną kompetencję do wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego posiada Sejm RP. Rola prezydenta ogranicza się wyłącznie do aktu finalizującego, co na gruncie prawnym wyklucza możliwość arbitralnego wetowania decyzji parlamentu na ostatnim etapie procedury.
— Osoba wybrana - zgodnie z Konstytucją RP - na stanowisk sędziego TK składa wobec prezydenta ślubowanie — podkreśla doktor Stępniak, analizując charakter tej czynności. — Prezydent w tym zakresie nie ma kompetencji. Nie jest HR managerem, który ocenia, kto się nadaje na sędziego TK, a kto nie.
Działania polegające na wstrzymywaniu zaprzysiężenia stoją w bezpośredniej sprzeczności z ugruntowanym orzecznictwem konstytucyjnym, precyzującym ramy współdziałania organów państwa w procesie nominacyjnym.
- Zgodnie z wyrokiem TK w sprawie o sygn. 35/15 sędzia TK musi mieć niezwłocznie po wyborze możliwość złożenia ślubowania. Prezydent uniemożliwiając to popełnia delikt konstytucyjny - wskazuje ekspert.
Wymóg kontrasygnaty i wyłączna kompetencja Trybunału Stanu
Ustrojowa zasada odpowiedzialności rządu wymaga, aby akty urzędowe prezydenta niewymienione w zamkniętym katalogu prerogatyw z artykułu 144 Konstytucji RP posiadały kontrasygnatę Prezesa Rady Ministrów. Brak współpodpisu szefa rządu skutkuje nieważnością takich aktów. Celowe i trwałe zaniechanie przyjęcia ślubowania podlega ocenie w ramach tego samego rygoru prawnego.
— Co więcej, jeśli przyjąć, że prezydent na stałe chce uniemożliwić złożenia ślubowania, to do ważności takiego aktu powinien uzyskać kontrasygnatę premiera — wyjaśnia doktor Stępniak. — Przyjęcie ślubowania od sędziów TK nie jest bowiem jego prerogatywą.
Wobec oporu głowy państwa, liderzy koalicji aktywnie poszukują narzędzi umożliwiających przełamanie impasu, jednak prawo jasno określa warunki, w jakich można odsunąć prezydenta od sprawowania władzy.
— Dlatego też są poszukiwane wyjścia zastępcze — podsumowuje doktor Stępniak. — Natomiast aby przepis art. 131 ust. 2 Konstytucji RP miał zastosowanie do niniejszej sytuacji, musielibyśmy mieć złożenie prezydenta RP z urzędu orzeczeniem Trybunału Stanu.
Źródło: Goniec.pl