Zapadł wyrok ws. śmierci ojca Ziobry. Matka byłego ministra zabrała głos, jest pilne oświadczenie
W czwartek 23 lipca Krystyna Kornicka-Ziobro po dwudziestu latach doczekała się sądowego potwierdzenia, że jej mąż padł ofiarą błędu lekarskiego. W obszernym oświadczeniu wdowa nie kryje jednak goryczy: winnego już nikt nie ukarze, bo sprawa zdążyła się przedawnić.
Sąd potwierdził błąd, ale sprawę umorzył
Sprawa dotyczy lekarzy, którzy w 2006 roku zajmowali się leczeniem Jerzego Ziobry. Ojciec byłego ministra sprawiedliwości zmarł 2 lipca tego samego roku.
Sąd odwoławczy utrzymał uniewinnienie trojga medyków: prof. Jacka Dubiela, Andrzeja Kmity i Katarzyny Stryczkiewicz. Uchylił natomiast wyrok wobec prof. Dariusza Dudka, uznając, że lekarz popełnił błąd diagnostyczno-leczniczy wyczerpujący znamiona czynu z art. 160 kodeksu karnego.
Zdaniem sądu na medyku „ciążył obowiązek zapobiegania negatywnych skutków leczenia”, tymczasem ten „podjął samodzielną decyzję o błędnym wyborze metody leczenia angioplastyki, podczas gdy metodą wskazaną była operacja kardiochirurgiczna”. Ze względu na zbliżający się termin przedawnienia sąd umorzył jednak postępowanie, a wydany wyrok jest prawomocny.
Z ustaleń sądu wynika też, że przed zabiegiem zabrakło konsultacji kardiochirurgicznej, a większe szanse dawało pacjentowi pomostowanie aortalno-wieńcowe.
Były minister nie kryje, że to gorzki finał.
„Dzisiejszy wyrok nie przywróci życia mojemu Ojcu ani nie doprowadzi do ukarania sprawcy. Przynosi jednak coś niezwykle ważnego – sądowe potwierdzenie prawdy, o którą nasza rodzina walczyła przez dwadzieścia lat” – napisał.
Druzgocąca ocena pierwszej instancji
Pracę sądu odwoławczego Ziobro nazwał „ogromną, wręcz benedyktyńską”. Musiał on bowiem naprawiać błędy sądu rejonowego pod przewodnictwem sędzi Agnieszki Pilarczyk. Sędziów wyznaczano do tej sprawy ręcznie, z pominięciem ustawowej kolejności i mimo protestów pokrzywdzonych.
Historia postępowania ciągnie się zresztą od lat. Pierwsze umorzenie sądu rejonowego uchylił Sąd Najwyższy, wytykając liczne błędy. Katalog zarzutów wobec sędzi Pilarczyk, przytoczony przez wdowę, jest długi: brak inicjatywy dowodowej, oddalanie setek jej pytań, niewzywanie biegłych na rozprawę i opinie z „porażającymi błędami”. Sąd uznał też, że sędzia z „czysto egoistycznych pobudek” wzywała chorą oskarżycielkę na rozprawy, rozważając nawet dowożenie jej karetką.
„Czuję zarazem ogromną gorycz, ponieważ na skutek dwudziestu lat błędów, przewlekłości i nieudolności wymiaru sprawiedliwości, zwłaszcza sędzi Agnieszki Pilarczyk z sądu I instancji orzeczenie nie mogło już zakończyć się skazaniem i wymierzeniem kary” – oświadczyła Krystyna Kornicka-Ziobro.
Zarzuty wobec sekcji zwłok i kwalifikacji lekarza
Wdowa przypomniała ustalenia biegłych z Kliniki Uniwersyteckiej w Lozannie, którzy wskazywali na wady dokumentacji i badania sekcyjnego. Znaleźli w niej między innymi zapisy EKG ocenione jako spreparowane.
Sąd Okręgowy poszedł jednak dalej.
„Sąd stwierdził, że już w trakcie sekcji wykonanej przez dr Jolantę Orłowską-Heitzman ktoś próbował ukryć rzeczywistą przyczynę śmierci mojego Męża. To jedno z najbardziej wstrząsających ustaleń ogłoszonych w tej sprawie” – wskazała.
Osobną kwestią pozostają uprawnienia lekarza.
„Dariusz Dudek nie posiadał wówczas specjalizacji z kardiologii. Uzyskał ją dopiero w listopadzie 2010 roku — ponad cztery lata po zabiegach, które wykonywał na moim Mężu” – dodała.
Rodzinie przedstawiano go jako specjalistę kardiologii interwencyjnej.
Moralne zwycięstwo zamiast kary
Mimo braku wyroku skazującego rodzina traktuje rozstrzygnięcie jako zwycięstwo moralne. Zbigniew Ziobro podziękował pełnomocnikom i prokuratorowi, a przede wszystkim matce, która przez dwie dekady nie pozwoliła o sprawie zapomnieć.
Kornicka-Ziobro nie zgadza się z uniewinnieniem pozostałych lekarzy, choć ich rolę uważa za pochodną decyzji Dudka. Zwraca uwagę, że historia jej męża stała się przedmiotem debaty wśród kardiologów, a na uczelniach medycznych bywa omawiana jako przestroga.
„Przez dwadzieścia lat nie prosiłam o współczucie. Nie szukałam zemsty. Domagałam się prawdy wynikającej z dowodów. Dzisiaj prawda została w najważniejszym zakresie wypowiedziana przez sąd. Państwo nie zdołało jednak na czas wymierzyć sprawiedliwości” – podsumowała.
