Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Gorąco na antenie Polsatu w Wielkanoc. Padły mocne słowa
Amelia Konopnicka
Amelia Konopnicka 05.04.2026 13:28

Gorąco na antenie Polsatu w Wielkanoc. Padły mocne słowa

Gorąco na antenie Polsatu w Wielkanoc. Padły mocne słowa
Fot. KAPiF

Spięcie w Polsat News szybko wyszło poza zwykłą telewizyjną wymianę zdań. W programie „Śniadanie Rymanowskiego” Jacek Sasin oskarżył Pawła Bliźniuka z KO o kłamstwo po jego słowach, że „PiS chce wysłać wojska do Zatoki Perskiej”. W tle tej ostrej wymiany były trzy tematy, które dziś realnie obchodzą widzów najbardziej - wojna na Bliskim Wschodzie, bezpieczeństwo Polski i presja na ceny paliw.

  • Spięcie w Polsat News zaczęło się od NATO. Potem rozmowa gwałtownie skręciła w stronę Zatoki Perskiej
  • Wojna, ewakuacje i paliwo. Dlaczego ta awantura nie była tylko telewizyjnym widowiskiem
  • „Mamy święta, a pan kłamie”. To ten moment ustawił całą debatę w studiu

Spięcie w Polsat News zaczęło się od NATO. Potem rozmowa gwałtownie skręciła w stronę Zatoki Perskiej

Punktem wyjścia w programie Bogdana Rymanowskiego była geopolityka - pytanie o bezpieczeństwo Polski w chwili, gdy Donald Trump znów podważa sens NATO i sygnalizuje możliwość ograniczenia amerykańskiego zaangażowania w Sojusz. Paweł Bliźniuk mówił, że Europa i Polska muszą wzmacniać własne zdolności obronne, wskazując przy tym na program SAFE, czyli unijny instrument finansowania inwestycji w przemysł obronny. Jacek Sasin odpowiedział ostro, przekonując, że SAFE w praktyce działa przeciw USA i osłabia wspólną architekturę bezpieczeństwa.

Właśnie wtedy padło zdanie, które natychmiast podniosło temperaturę rozmowy. Bliźniuk stwierdził, że 

„PiS chce wysłać wojska do Zatoki Perskiej”

a Sasin przerwał mu słowami o kłamstwie. Do dyskusji weszła też Beata Kempa, która przypomniała, że Karol Nawrocki wielokrotnie deklarował brak zgody na jakąkolwiek interwencję polskich żołnierzy. Za telewizyjnym starciem stoi realny spór o to, jak daleko Polska powinna angażować się w kryzys na Bliskim Wschodzie.

Wojna, ewakuacje i paliwo. Dlaczego ta awantura nie była tylko telewizyjnym widowiskiem

Ten spór nie wybuchł w próżni. Od kilku tygodni temat Zatoki Perskiej i wojny z udziałem USA, Izraela oraz Iranu wraca w polskiej debacie regularnie, także dlatego, że Warszawa zajmowała się pomocą dla obywateli przebywających w regionie. 

Na początku marca Karol Nawrocki deklarował poparcie dla użycia polskich samolotów wojskowych do wsparcia Polaków pozostających w Zatoce Perskiej. To ważne rozróżnienie - między wsparciem ewakuacyjnym a wysyłaniem żołnierzy do interwencji bojowej.

Drugi plan tej samej rozmowy był równie konkretny - ceny paliw. Uczestnicy programu łączyli napięcia na Bliskim Wschodzie z ryzykiem długotrwałych skutków gospodarczych, a politycy spierali się, czy rząd zareagował na kryzys wystarczająco szybko. 

Konfederacja domagała się głębszego obniżenia udziału państwa w cenie paliwa, PiS krytykował opóźnione decyzje, a przedstawicielka Lewicy broniła działań rządu. A najostrzejszy moment tej debaty dopiero miał nadejść.

„Mamy święta, a pan kłamie”. To ten moment ustawił całą debatę w studiu

Najmocniejszy cytat padł, gdy Sasin zwrócił się do Bliźniuka słowami: 

„Pan opowiada głupoty w tej chwili, mamy świąteczną niedzielę, a pan przychodzi do studia i kłamie”

Tym jednym zdaniem polityk PiS próbował natychmiast unieważnić sugestię, że jego obóz dąży do wojskowego zaangażowania Polski w Zatoce Perskiej. 

Głos w sprawie zabrała również doradczyni prezydenta Beata Kempa, która podkreśliła, że Karol Nawrocki niejednokrotnie mówił, że "nie wyrazi zgody na jakąkolwiek interwencję polskich żołnierzy".

- Chcę o tym powiedzieć, dlatego że tutaj to w formie bardzo, bardzo niebezpiecznego zarzutu i bardzo nieodpowiedzialnego zarzutu padło 

- powiedziała.

Bliźniuk wcześniej przypomniał też kontrowersje wokół wypowiedzi Donalda Trumpa o NATO i zarzucał prawicy zbyt miękką postawę wobec takich sygnałów. W efekcie dyskusja przestała być rozmową o instrumentach bezpieczeństwa, a zamieniła się w pojedynek o wiarygodność.

Z perspektywy widza sedno jest proste - w jednym studiu zderzyły się trzy lęki obecne dziś w polskiej polityce: czy USA pozostaną filarem NATO, czy Polska może zostać wciągnięta w kryzys na Bliskim Wschodzie i kto zapłaci za skutki wojny w cenach paliw. Spięcie w Polsat News stało się nośne właśnie dlatego, że nie dotyczyło wyłącznie telewizyjnej kłótni, ale pytań, które będą wracać wraz z każdą kolejną odsłoną konfliktu i każdą nową polityczną deklaracją. Ta sprawa raczej się nie zamknęła - ona dopiero układa scenę pod następne starcia.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji