Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Dziennikarze o sytuacji podczas lotu na szczyt NATO. "Przebiegł w chłodnej atmosferze"
Michał  Troszkiewicz
Michał Troszkiewicz 12.07.2026 10:07

Dziennikarze o sytuacji podczas lotu na szczyt NATO. "Przebiegł w chłodnej atmosferze"

Dziennikarze o sytuacji podczas lotu na szczyt NATO. "Przebiegł w chłodnej atmosferze"
fot. Wojciech Olkusnik/East News, Kapif, canva

Od zakończenia szczytu NATO w Ankarze minęło już kilka dni, jednak do opinii publicznej wciąż docierają nowe informacje dotyczące kulis wyjazdu polskiej delegacji. Dziennikarze TVN24 ujawnili, że jeszcze przed odlotem miało dojść do sytuacji, która znacząco wpłynęła na atmosferę między przedstawicielami rządu i Pałacu Prezydenckiego. W tle znalazł się spór o przekazanie Ukrainie rakiet Patriot PAC-3.

Od szczytu NATO minęło już kilka dni. TVN24 ujawnia, co miało wydarzyć się przed odlotem polskiej delegacji

Szczyt NATO w Ankarze zakończył się kilka dni temu, jednak dopiero teraz pojawiają się kolejne informacje dotyczące przebiegu wyjazdu polskiej delegacji. Polskę reprezentowali prezydent Karol Nawrocki, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oraz wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Choć podczas samego szczytu politycy wspólnie reprezentowali kraj, od dawna wiadomo, że relacje pomiędzy rządem a Pałacem Prezydenckim pozostają napięte.

Jednym z ostatnich powodów sporu były doniesienia dotyczące przekazania Ukrainie kilku rakiet  PAC-3 do systemu Patriot. Informacje te zostały potwierdzone przez Ministerstwo Obrony Narodowej i wywołały polityczną dyskusję. Jak wynika z relacji dziennikarzy TVN24 przedstawionej w "Podcaście politycznym”, właśnie ten temat miał wpłynąć na atmosferę podczas podróży polskiej delegacji do Ankary.

Tak miało dojść do zgrzytu przed wylotem. Piasecki ujawnił szczegóły

W "Podcaście politycznym” TVN24 Konrad Piasecki szczegółowo opisał sytuację, która – jego zdaniem – przesądziła o przebiegu wspólnego lotu do Ankary. Dziennikarz przypomniał, że jeszcze przed odlotem trwała konferencja prasowa Marcina Przydacza. Jak relacjonował, właśnie wtedy padły słowa pod adresem szefa MON.

Kiedy Sikorski i Nawrocki zbliżali się do samolotu, trwała konferencja Przydacza i podczas tej konferencji Marcin Przydacz powiedział o Władysławie Kosiniaku-Kamyszu, że zachowuje się jak tchórz, albo że nie powinien się zachować jak tchórz, tylko przyznać się do tego, że wydał zgodę na przekazanie rakiet Patriot – mówił Konrad Piasecki.

Według dziennikarza ta wypowiedź natychmiast odbiła się na relacjach między uczestnikami delegacji. 

Radosław Sikorski uznał, że w tej sytuacji on nie zamierza szczególnie wylewnie z prezydentem Nawrockim, ani jego ludźmi na pokładzie samolotu się witać, ani specjalnie wylewnie rozmawiać. Wobec czego lot przebiegł w chłodnej atmosferze – relacjonował Piasecki.

Opis ten wskazuje, że napięcie między przedstawicielami rządu i Pałacu Prezydenckiego miało być odczuwalne już od pierwszych chwil wspólnej podróży. Według relacji TVN24 atmosfera nie przypominała tej, której można byłoby oczekiwać podczas wyjazdu delegacji reprezentującej Polskę na jedno z najważniejszych międzynarodowych spotkań politycznych.

Zobacz także: Są ofiary i ranni po strzelaninie na festiwalu Salsa on St. Clair w Toronto. Trwają poszukiwania sprawcy

Po przylocie napięcie nie zniknęło. Dziennikarze ujawnili kolejne kulisy

Kulisy podróży uzupełniła również Arleta Zalewska z TVN24. Dziennikarka opowiedziała, jak według jej ustaleń wyglądały kontakty pomiędzy szefem MSZ a prezydentem już na pokładzie samolotu.

Kontakt, jaki miał Radosław Sikorski z Karolem Nawrockim był taki, że (Sikorski) podszedł na samym początku, przywitał się i tyle. Potem poszedł i siedział ze swoimi ludźmi i wiceministrem w innej części samolotu – mówiła Zalewska.

Konrad Piasecki przekazał z kolei, że chłodna atmosfera miała być widoczna również po przylocie do Ankary. Według jego relacji doszło do sytuacji podczas wejścia delegacji na miejsce obrad szczytu NATO.

Karol Nawrocki rozglądał się i obracał do tyłu, czekając na Kosiniaka-Kamysza i Sikorskiego. Nawet była tam pani, która podeszła i powiedziała: panowie, proszę dołączcie do prezydenta, a Sikorski powiedział: nie, my nie będziemy Karolowi Nawrockiemu przeszkadzać, wobec czego Karol Nawrocki szedł sam, a oni szli z tyłu, co też pewnie wyglądało na pewną demonstrację, choć słyszę, że w trakcie samego szczytu nie było tak źle – mówił dziennikarz.

Z przedstawionych przez reporterów TVN24 informacji wynika, że napięcie miało być widoczne zarówno podczas podróży do Ankary, jak i już po przylocie na miejsce obrad. Jednocześnie Piasecki zaznaczył, że według jego ustaleń w trakcie samego szczytu relacje między uczestnikami polskiej delegacji miały być już spokojniejsze.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji