Wicemarszałek przerwała obrady Sejmu. Zwróciła się do posła i dziennikarki, padły stanowcze słowa
Podczas czwartkowych obrad doszło do niecodziennej sytuacji. W pewnym momencie interweniować musiała wicemarszałek Monika Wielichowska. Wicemarszałek przerwała posiedzenie, by upomnieć jednego z posłów i dziennikarkę TVP Info. Powodem była głośna rozmowa na galerii, która zagłuszała wystąpienie posłanki z mównicy. Padły zaskakujące słowa
Interwencja wicemarszałek. Nagle przerwała obrady Sejmu
Do zdarzenia doszło w czwartek 16 lipca. Wielichowska przerwała obrady, gdy głośny wywiad udzielany na galerii sali plenarnej zaczął zagłuszać przemówienie posłanki Pauliny Matysiak.
„Nie wiem, jak państwo, ale ja mam wrażenie, że nie uczestniczę w bieżących informacjach, tylko w programie, w którym uczestniczy pan poseł Telus. Słyszę pana Telusa, a nie słyszałam pani poseł Matysiak" — oświadczyła z fotela marszałkowskiego.
Gdy poseł nie reagował, podniosła głos:
„Panie pośle Telus! My słyszymy pana, a nie siebie nawzajem, więc prosimy o trochę ton niżej, dobra?".
Dopiero wtedy polityk odwrócił się i przeprosił.

Skąd wziął się wywiad
Powodem nagłej rozmowy na żywo były wcześniejsze doniesienia z sejmowej mównicy. Tego samego dnia minister finansów i gospodarki Andrzej Domański przedstawił posłom wyniki audytów przeprowadzonych w instytucjach publicznych.
Według niego w latach 2020–2023, czyli w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości, doszło do poważnych nieprawidłowości, a błędne wydatkowanie środków publicznych mogło dotyczyć nawet 120 miliardów złotych.
Doniesienia wywołały poruszenie na sali i w kuluarach, a redakcja TVP Info postanowiła od razu zapytać o komentarz przedstawiciela opozycji, byłego ministra rolnictwa w rządzie PiS.
Przeprosiny i powrót do obrad
Dziennikarka Karolina Opolska od razu odniosła się do sytuacji na antenie.
„Bardzo przepraszamy, poniosła nas dyskusja" — powiedziała do widzów oglądających transmisję na żywo.
Następnie zwróciła się bezpośrednio do prezydium Sejmu:
„Już bardzo przepraszamy, będziemy ciszej".
Chwilę później dokładnie te same słowa powtórzył Robert Telus, kończąc tym samym całe zamieszanie.
Po uspokojeniu sytuacji wicemarszałek Wielichowska wróciła do porządku dziennego i przeszła do kolejnych punktów posiedzenia.
