Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > "Dzieli świat na silnych i słabych". Ekspert o tym, co naprawdę kieruje decyzjami Donalda Trumpa
Natalia Ziółkowska
Natalia Ziółkowska 20.04.2026 14:15

"Dzieli świat na silnych i słabych". Ekspert o tym, co naprawdę kieruje decyzjami Donalda Trumpa

"Dzieli świat na silnych i słabych". Ekspert o tym, co naprawdę kieruje decyzjami Donalda Trumpa
Fot. Canva, Goniec

Donald Trump przekuł nowojorską brutalność biznesową w polityczny oręż, który dziś, w obliczu przeciągającego się konfliktu z Iranem, zaczyna ciążyć samym Stanom Zjednoczonym. Jak ukształtowało się ego przywódcy gotowego na złamanie konstytucyjnych barier dla bezprecedensowej trzeciej kadencji w Białym Domu? O psychologii prezydenta, geopolitycznej ignorancji i pęknięciach wewnątrz ruchu MAGA rozmawiamy w “Nagim Kadrze” z analitykiem Łukaszem Gadzałą.

Donald Trump od początku kariery funkcjonował w ostrej kontrze do tradycyjnych elit. Lekceważenie ze strony wielkiego kapitału zrodziło w nim silną potrzebę dominacji i ciągłego udowadniania własnej wyższości. Jego bezpardonowy polityczny styl to w prostej linii dziedzictwo nowojorskiego świata biznesu, kształtowane pod okiem wymagającego ojca oraz bezwzględnego prawnika Roya Cohna. To ten kontrowersyjny doradca zaszczepił w młodym deweloperze twardą regułę przetrwania, opartą na radykalnym unikaniu przyznawania się do błędu.

– Zawsze kiedy ktoś zarzucał Trumpowi błąd, najlepszą linią obrony, według Cohna, był atak – wyjaśnia Łukasz Gadzała.

Taka bezkompromisowa taktyka, wprowadzona ostatecznie do Gabinetu Owalnego, okazała się perfekcyjną odpowiedzią na frustracje milionów Amerykanów. Dla najsilniejszej bazy prawicy prezydent uosabia siłę w starciu z waszyngtońskim establishmentem.

– Trump postrzega siebie jako głos ludzi, którzy uważają go za postać formatu historycznego – dodaje analityk.
 

Bliskowschodnia pułapka i pęknięcia na prawicy

O ile w polityce wewnętrznej ten agresywny styl latami przynosił korzyści, o tyle na arenie międzynarodowej doprowadził do strategicznego pata. Amerykańska operacja militarna przeciwko Iranowi, znana jako „Epicka furia”, miała być szybką demonstracją siły, a obnażyła operacyjną słabość mocarstwa. Błyskawiczna odpowiedź Teheranu i zablokowanie szlaków handlowych boleśnie uderzyły w światowe rynki oraz portfele amerykańskich konsumentów.

– Iran zablokował cieśninę Ormuz, a Amerykanie nie potrafią jej otworzyć. To najważniejszy czynnik tej wojny – podkreśla Gadzała, wskazując na druzgocące skutki dyplomatyczne obranego kursu. – Już dzisiaj widać, że Trump i Stany Zjednoczone poniosły klęskę w tej wojnie.

Uporczywe fiasko frontowe widocznie uderza w wyidealizowany wizerunek nieomylnego wodza, wywołując u prezydenta skrajne reakcje. Jego szokujące wpisy w mediach społecznościowych grożące cywilizacyjną anihilacją wywołały panikę na Zachodzie.

– Na poziomie politycznym ten wpis świadczy o całkowitej bezradności – ocenia ekspert Goniec.pl. Kosztowna zagraniczna awantura zrodziła również niespotykany rozłam w obozie Republikanów. Przeciwko nagłemu porzuceniu izolacjonizmu otwarcie występują czołowi komentatorzy prawicy tacy jak Tucker Carlson czy Joe Rogan. 

– Osobom w ruchu MAGA, z założenia przeciwnym interwencjom, łatwiej teraz uderzać w Trumpa – zauważa badacz. Mimo ewidentnej porażki dyplomatycznej, administracja stara się maskować kryzys. – Nawet jeżeli Trump podpisze porozumienie, przedstawi to przede wszystkim jako swoje zwycięstwo – mówi Gońcowi.

Fascynacja siłą i kapitulacja Europy

Brak zrozumienia złożonych procesów geopolitycznych uwydatnia się także w podejściu Waszyngtonu do wojny w Ukrainie. Zamiast na sojuszach instytucjonalnych, takich jak NATO czy Unia Europejska, którymi obecna władza otwarcie pogardza, wizja świata amerykańskiej administracji opiera się na prymitywnej kategoryzacji. Gospodarz Białego Domu jawnie faworyzuje autokratów pokroju Władimira Putina czy Xi Jinpinga, u których podziwia brutalną decyzyjność.

– Trump dzieli światowych przywódców na silnych i słabych, na zwycięzców i przegranych – zaznacza Gadzała w “Nagim Kadrze”.

W konsekwencji Stany Zjednoczone dokonują drastycznego zwrotu ku odświeżonej doktrynie Monroe'a, dystansując się od problemów wschodniej flanki NATO. Głównym priorytetem staje się rywalizacja z Pekinem.

– Obszarem priorytetowym dla USA jest dziś zachodnia półkula – mówi analityk, tłumacząc brutalne kompromisy rządu. Marginalizacja Europy wynika z fundamentalnej nieznajomości procesów toczących się między Moskwą a Kijowem. – Trump i jego otoczenie nie rozumieją przyczyn tej wojny, nie potrafią właściwie ocenić intencji Rosji i Ukrainy.

Konstytucyjna granica i demontaż demokracji

Żaden bliskowschodni kryzys, ekonomiczny paraliż ani wizerunkowe tąpnięcie nie zdołały trwale rozbić radykalnej bazy wyborczej Donalda Trumpa. Dla fundamentalistycznego elektoratu każda polityczna i prawna wpadka przywódcy to jedynie element globalistycznego spisku.

– W oczach jego wyborców nie ma to wielkiego znaczenia – chłodno ocenia ekspert.

Ta zaskakująca polityczna nieśmiertelność nakręca kuluarowe spekulacje o ustrojowej przyszłości USA. Pozbawiony zahamowań lider, opierając się na wiernym zapleczu, planuje otwarte zignorowanie tradycji konstytucyjnej, nieubłaganie zmierzając w stronę autorytaryzmu.

– Wszystko wskazuje na to, że Trump rzeczywiście wystartuje na trzecią kadencję – ostrzega Łukasz Gadzała. Realizacja scenariusza przedłużenia władzy jest tym bardziej możliwa, że waszyngtońska opozycja znajduje się w głębokim paraliżu. – Demokraci mają dziś potężny problem z samoidentyfikacją i przyjęciem spójnego programu. Zbudowana wyłącznie na negacji lewica może ostatecznie okazać się zbyt słaba, by powstrzymać polityczną maszynę przed całkowitym przejęciem amerykańskiego steru.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji