Doradca Nawrockiego zabrał głos ws. Patriotów. Stanowcza reakcja Pałacu Prezydenckiego
Spór o polską pomoc wojskową dla Ukrainy wrócił z nową siłą po wpisie Krzysztofa Bosaka i wypowiedzi Marcina Przydacza. Prezydencki minister ocenił, że przekazanie Ukrainie pocisków do systemów Patriot jest „bardzo prawdopodobne”. MON odpowiada, że lista donacji jest niejawna, ale Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział jej odtajnienie.
Donacje dla Ukrainy znów wywołały polityczne napięcie
Temat polskiego wsparcia wojskowego dla Ukrainy ponownie stał się jednym z głównych punktów politycznej dyskusji. Tym razem chodzi o doniesienia dotyczące pocisków przechwytujących do systemów Patriot, które – według informacji przekazywanych przez polityków opozycji i przedstawicieli Pałacu Prezydenckiego – miały zostać wiosną przekazane stronie ukraińskiej.

Sprawa jest szczególnie wrażliwa, ponieważ dotyczy uzbrojenia mającego znaczenie dla obrony przeciwlotniczej. Systemy Patriot są wykorzystywane do zwalczania najpoważniejszych zagrożeń powietrznych, w tym rakiet balistycznych. Właśnie dlatego informacje o ewentualnym przekazaniu pocisków Ukrainie wywołały pytania o bezpieczeństwo Polski, tryb podejmowania decyzji oraz zakres wiedzy najważniejszych organów państwa.
Dyskusję rozpoczął wicemarszałek Sejmu i lider Konfederacji Krzysztof Bosak. Polityk napisał w sobotę na platformie X, że pociski miały zostać oddane Ukrainie bez publicznej informacji i bez wiedzy parlamentu. W jego ocenie chodziło o uzbrojenie drogie, trudno dostępne i istotne dla budowy polskiej obrony przeciwlotniczej.
Krzysztof Bosak o pociskach Patriot. Marcin Przydacz komentuje doniesienia
Krzysztof Bosak stwierdził, że rząd miał przekazać Ukrainie pociski przechwytujące do systemów Patriot w marcu. Jak zaznaczył, chodziło o uzbrojenie zakupione wcześniej przez Polskę od Stanów Zjednoczonych na potrzeby rozwijania wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej.
Lider Konfederacji zwrócił też uwagę na znaczenie tych rakiet dla polskiej armii. Według jego wpisu są to pociski, które pozwalają zwalczać rosyjskie rakiety Iskander. To właśnie ten fragment wywołał największe emocje, bo sprawa została przedstawiona jako decyzja mogąca mieć wpływ nie tylko na pomoc Ukrainie, ale też na tempo wzmacniania polskich zdolności obronnych.
Do doniesień odniósł się w niedzielę w Polsat News szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Minister przyznał, że z informacji, którymi dysponuje, wynika, iż taki scenariusz jest realny.
– Niestety to jest bardzo prawdopodobne, że rząd wiosną przekazywał Ukrainie rakiety do systemów Patriot – powiedział Marcin Przydacz w Polsat News.
Przydacz podkreślił jednocześnie, że Biuro Polityki Międzynarodowej do niedawna nie miało posiadać takiej wiedzy. Zaznaczył również, że nie była to decyzja podjęta na linii prezydent Karol Nawrocki – prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Wypowiedź prezydenckiego ministra sugeruje więc, że Pałac Prezydencki nie traktował tej sprawy jako elementu bezpośrednich ustaleń między głowami państw.

Prezydencki minister mówił także o możliwym odstąpieniu miejsca w kolejce produkcyjnej w amerykańskich fabrykach. Według niego Polska miała czekać na dostawy wcześniej niż Ukraina, ale rząd miał przesunąć swoje miejsce na rzecz Kijowa.
– I mało tego: według moich informacji jest jeszcze tak, że [polski rząd] odstąpił nawet kolejkę w amerykańskich fabrykach. W tym sensie to Amerykanie produkują te rakiety, wiadomo, że jest duża, długa kolejka, trzeba czekać bardzo długo na to, aby takie systemy zostały wyprodukowane. My byliśmy wyżej w kolejce, Ukraińcy byli za nami i rząd odstąpił Ukrainie swoje miejsce, tak że Polacy będą dłużej czekać – twierdził Marcin Przydacz w Polsat News.
Dopytywany, czy jest pewny przekazywanych informacji, Przydacz odpowiedział, że według jego wiedzy zostały one zweryfikowane. Jednocześnie zaznaczył, że należy poczekać na oficjalne stanowisko Ministerstwa Obrony Narodowej. Polityk podkreślił też, że Polska powinna wspierać Ukrainę w obronie przed Rosją, ale – jak przekonywał – w takich sprawach powinna kierować się podejściem transakcyjnym.
MON odpowiada na zarzuty. Kosiniak-Kamysz zapowiada odtajnienie listy
Na słowa Marcina Przydacza i doniesienia dotyczące pocisków do Patriotów zareagowało Ministerstwo Obrony Narodowej. W trakcie programu Polsat News prowadzący odczytał informację, którą innemu dziennikarzowi stacji przekazał wiceszef MON Cezary Tomczyk.
Wiceminister obrony zwrócił uwagę, że szczegółowy wykaz przekazywanej Ukrainie pomocy wojskowej nie jest jawny. Odniósł się również do faktu, że podobne pytania pojawiały się już wcześniej i były przedmiotem politycznych dyskusji.
– Lista przekazywanych donacji jest niejawna — to raz, a dwa, że w tej sprawie przechodzimy burzę drugi raz. Już raz wszyscy o to pytali i sprawa była przedmiotem licznych debat. Odkrywamy Amerykę raz jeszcze – zaznaczył Cezary Tomczyk w informacji przekazanej Polsat News.

Osobno do jednej z najpoważniejszych tez, czyli rzekomego odstąpienia przez Polskę miejsca w kolejce produkcyjnej, odniósł się przedstawiciel resortu obrony cytowany przez Onet. Wysokiej rangi rozmówca portalu zaprzeczył, by Polska miała rezygnować ze swojego miejsca na rzecz Ukrainy.
– Polska nie odstąpiła żadnej kolejki. To nieprawda – zapewnił wysokiej rangi przedstawiciel MON w rozmowie z Onetem.
W niedzielę głos zabrał również szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Minister poinformował, że zlecił odtajnienie wszystkich donacji przekazanych Ukrainie w ostatnich latach. To oznacza, że resort obrony chce ujawnić szerszy obraz polskiej pomocy wojskowej dla Kijowa, choć na ten moment nie podano jeszcze szczegółów dotyczących samej listy.
Zapowiedź odtajnienia dokumentów może zakończyć część spekulacji, ale jednocześnie otworzy kolejną odsłonę debaty o granicach pomocy wojskowej dla Ukrainy. Sprawa pocisków Patriot pokazuje, że każde doniesienie dotyczące zaawansowanego uzbrojenia będzie wywoływać pytania nie tylko o solidarność z Kijowem, lecz także o bezpieczeństwo Polski, dostępność sprzętu i sposób informowania opinii publicznej.