USA ostrzegły Polskę przed Rosją. Ostra reakcja Sikorskiego, zwrócił się do Putina
Przed szczytem NATO w Ankarze polscy ministrowie mówią jednym głosem o bezpieczeństwie i zagrożeniu ze strony Rosji. Radosław Sikorski skierował bezpośrednie ostrzeżenie do Władimira Putina. W tle są też sygnały płynące z USA, które ostrzegają przed możliwymi rosyjskimi działaniami wobec Polski.
Polska jedzie na szczyt NATO ze wspólnym stanowiskiem
We wtorek w Ankarze rozpocznie się szczyt NATO, który ma być jednym z najważniejszych politycznych wydarzeń dotyczących bezpieczeństwa w najbliższym czasie. Tuż przed rozpoczęciem obrad głos zabrali minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oraz minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Podczas wspólnej konferencji przekazali, że polskie władze wypracowały wspólne stanowisko, które w stolicy Turcji ma zaprezentować prezydent Karol Nawrocki.
Wystąpienie obu ministrów było mocno osadzone w kontekście wojny w Ukrainie, rosnącej aktywności Rosji i potrzeby wzmacniania europejskiej części NATO. Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślał, że Europa nie może ograniczać się wyłącznie do oczekiwania na reakcję sojuszników, lecz musi sama rozbudowywać swoje możliwości obronne, przemysłowe i logistyczne. Jak wskazywał, chodzi nie tylko o większe wydatki, ale też o zdolność do produkowania sprzętu, uniezależniania się od zewnętrznych dostaw i budowania własnych łańcuchów dostaw.
– Europa musi być liderem. Europa znów musi się stać latarnią dla innych kontynentów, pokazując, że zdolności zbrojeniowe, produkcji, samowystarczalności, niezależności w łańcuchu dostaw będą największe w historii. Są państwa, które podążają za Polską – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz podczas konferencji przed szczytem NATO w Ankarze.

Wicepremier zaznaczył również, że strategicznym zadaniem dla państw europejskich jest zwiększanie własnej odporności i samodzielności w zakresie bezpieczeństwa. W jego ocenie większa odpowiedzialność za obronę kontynentu musi oznaczać także większą niezależność gospodarczą i przemysłową.
– Strategicznym celem Europy jest podnoszenie swoich zdolności do samodzielnej obrony. Branie większej odpowiedzialności. Żeby brać większą odpowiedzialność, to trzeba być niezależnym. Niezależnym w surowce, niezależnym w produkty, niezależnym w wytwarzaniu sprzętu zbrojeniowego – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz podczas tej samej konferencji.
Polska zwiększa wydatki na bezpieczeństwo. Kosiniak-Kamysz mówi o 6-7 proc. PKB
Władysław Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę, że Polska należy dziś do państw, które ponoszą bardzo wysokie nakłady na bezpieczeństwo. Jak mówił, po zsumowaniu wydatków bezpośrednio przeznaczanych na zbrojenia oraz środków kierowanych na infrastrukturę, w tym m.in. cyberbezpieczeństwo, Polska przeznacza na ten obszar 6-7 proc. PKB. Według szefa MON to pokazuje, że Warszawa jest jednym z najważniejszych i najbardziej zdecydowanych członków Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Minister obrony przekonywał, że inwestowanie w armię, służby i odporność państwa jest odpowiedzią na sytuację bezpieczeństwa w regionie. Podkreślał, że działania dotyczą zarówno wojska, jak i służb cywilnych oraz wojskowych. Z jego wypowiedzi wynika, że rząd wiąże bezpieczeństwo kraju nie tylko z klasycznymi zakupami zbrojeniowymi, ale też z rozpoznaniem, kontrwywiadem, wywiadem i współpracą z partnerami międzynarodowymi.
– Wszystkie służby, zarówno cywilne, jak i wojskowe, mają zwielokrotniony budżet za czasów naszych rządów. Odtworzone inspektoraty SKW i delegatury ABW lub utworzone nowe, na wschodzie kraju. Cała sfera wywiadowcza związana z przygotowaniem wywiadów i relacje z naszymi sojusznikami, wzmacnianie Unii Europejskiej i jedności Sojuszu Północnoatlantyckiego. To wszystko jest odpowiedź – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz podczas konferencji przed szczytem NATO w Ankarze.

Szef MON dodał, że sprawy bezpieczeństwa wymagają obecnie szczególnej współpracy między najważniejszymi instytucjami państwa. W jego ocenie Polska znajduje się w momencie, w którym nie ma miejsca na rozproszone działania ani polityczne gry wokół kwestii obronnych.
– Jesteśmy zintegrowani w graniu do jednej bramki w sprawach bezpieczeństwa. Jest to absolutnie nasze największe i najpoważniejsze zadanie od zakończenia II wojny światowej – dodał Władysław Kosiniak-Kamysz.
Radosław Sikorski podkreślał natomiast, że szczyt NATO ma znaczenie nie tylko organizacyjne, ale przede wszystkim polityczne. Ma być demonstracją jedności państw Zachodu i gotowości do wspólnej obrony. W tym kontekście szef MSZ mówił także o udziale prezydenta Stanów Zjednoczonych w obradach oraz o obecności prezydenta Ukrainy przed samym szczytem. To istotne również dlatego, że amerykańskie ostrzeżenia przed możliwymi działaniami Rosji wobec Polski dodatkowo wzmacniają znaczenie spotkania sojuszników.
– Bardzo się cieszymy, że udział w sojuszu weźmie prezydent Stanów Zjednoczonych, przed samym szczytem także prezydent Ukrainy, i mamy nadzieję, że szczyt potwierdzi, że większość krajów jest na drodze do wypełnienia postanowień poprzednich szczytów o wydawaniu takich pieniędzy na obronność, które przekonają każdego potencjalnego adwersarza, że z nami nie ma co zaczynać – powiedział Radosław Sikorski podczas konferencji przed szczytem NATO w Ankarze.
Sikorski zwrócił się do Putina. "Wiemy, co planujesz, nie rób tego"
Najmocniejsze słowa padły, gdy Radosław Sikorski mówił o Rosji i możliwym testowaniu jedności NATO. Szef MSZ podkreślił, że jednym z celów szczytu jest wysłanie jasnego sygnału do Kremla. Chodzi o pokazanie, że Sojusz Północnoatlantycki pozostaje zjednoczony, a po dołączeniu Szwecji i Finlandii jest jeszcze silniejszy niż wcześniej. W tym kontekście minister ostrzegł Władimira Putina przed pochopnymi działaniami wymierzonymi w państwa NATO.
– Celem tego szczytu jest pokazanie Putinowi jedności Zachodu. Rosja prowadzi wojnę hybrydową (...), a my tymczasem pokażemy, że sojusz jest nie tylko zjednoczony, ale i po wejściu Szwecji i Finlandii wzmocniony i że będzie wielką nieostrożnością i szaleństwem, gdyby Władimir Putin zdecydował się przetestować jedność sojuszu jakimiś nieprzemyślanymi działaniami – powiedział Radosław Sikorski podczas konferencji przed szczytem NATO w Ankarze.
Szef polskiej dyplomacji został również zapytany o doniesienia dotyczące prowokacji, którą Rosjanie mieliby planować wobec Polski. Sprawa ma dodatkowy ciężar, bo według ustaleń Onetu, na które w piątek powoływały się brytyjski dziennik „The Telegraph” oraz inne zagraniczne media, w tym „The Moscow Times” i ukraiński serwis TSN, Polska miała wcześniej otrzymać z Waszyngtonu ostrzeżenia dotyczące możliwych rosyjskich prowokacji. Amerykańskie władze miały kilkukrotnie przekazywać informacje o scenariuszach, które Rosja mogłaby wykorzystać do sprawdzenia reakcji NATO.
Według tych doniesień w grę mogłyby wchodzić m.in. ataki dronów na elementy infrastruktury krytycznej albo ograniczone wtargnięcie żołnierzy na terytorium jednego z państw Sojuszu. Takie działania miałyby służyć przetestowaniu gotowości NATO do obrony swoich członków. Ich politycznym celem mogłoby być również wywarcie presji na Zachód i doprowadzenie do ograniczenia dalszej pomocy dla Ukrainy.
Temat ten pojawił się wcześniej w wypowiedzi premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że „najbliższe miesiące mogą być krytyczne”.
– Nikogo nie mam zamiaru straszyć, ale te najbliższe miesiące mogą być krytyczne, szczególnie w państwach nadbałtyckich te obawy są odczuwalne – komentował w piątek Donald Tusk. – Nie bójmy się, przygotowujmy się, ale nie możemy tego lekceważyć. Jesteśmy świadomi zagrożeń, także dzięki informacjom naszych sojuszników – dodawał.
W odpowiedzi Sikorski przypomniał, że reżimy autorytarne w przeszłości korzystały z prowokacji i działań pozorowanych, aby uzasadniać własne decyzje polityczne lub militarne.
– Tego typu reżimy zawsze tak robią. Przypominam prowokację gliwicką w 1939 roku, gdzie ludzie Abwery przebrani za polskich żołnierzy zdobyli radiostacje na terenie ówczesnej Rzeszy – odpowiedział Radosław Sikorski podczas konferencji przed szczytem NATO w Ankarze.
Po tych słowach minister skierował bardzo bezpośredni komunikat pod adresem rosyjskiego przywódcy.
– Nasz przekaz do Władimira Putina jest następujący: wiemy, co planujesz, nie rób tego – stwierdził Radosław Sikorski podczas konferencji przed szczytem NATO w Ankarze.

Podczas konferencji pojawił się także wątek relacji polsko-ukraińskich. Sikorski był pytany o spotkanie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Andrijem Sybihą. Szef MSZ nie wchodził jednak w szczegóły rozmów. Zaznaczył, że dyplomacja w takich sprawach wymaga spokoju, a nie publicznych demonstracji i podbijania emocji.
– W tych stosunkach są tacy, którzy grają na podbijanie sobie punkcików poparcia. To jest często dobre dla nich, ale złe dla stosunków polsko-ukraińskich czy w ogóle sprawy wolności i bezpieczeństwa w naszym regionie Europy. A my zajmujemy się cierpliwą pracą. Jest komunikat zarówno nasz, jak i strony ukraińskiej, ale w tym wypadku tym bardziej niż kiedykolwiek dyplomacja woli ciszę od demonstracji publicznych – stwierdził Radosław Sikorski podczas konferencji przed szczytem NATO w Ankarze.
Minister dodał, że rozmowy między państwami powinny być prowadzone w odpowiednich formatach i bez podporządkowywania ich bieżącej walce politycznej.
– Dyplomację prowadzi się w odpowiednich gremiach i ona wymaga tego, aby emocje opadły, aby kraje myślały o swoich prawdziwych interesach, a nie zostawiały spraw przedsiębiorcom politycznym, którzy zamiast kierować się interesami swojego kraju, interesują się własnymi słupkami – powiedział Radosław Sikorski podczas konferencji przed szczytem NATO w Ankarze.