Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Kaczyński napisał list do członków PiS. Padła deklaracja ws. Ukrainy
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 04.07.2026 16:56

Kaczyński napisał list do członków PiS. Padła deklaracja ws. Ukrainy

Kaczyński napisał list do członków PiS. Padła deklaracja ws. Ukrainy
Jarosław Kaczyński, fot. East News

Jarosław Kaczyński skierował do członków PiS list, w którym jasno określił warunek poparcia dla wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej. Chodzi o odrzucenie kultu Bandery oraz gloryfikacji UPA i OUN. Prezes PiS uderzył też w rząd Donalda Tuska, zarzucając mu zbyt uległą politykę wobec Kijowa.

List Kaczyńskiego do członków PiS. Tło sporu o Ukrainę i Unię Europejską

Jarosław Kaczyński zabrał głos w sprawie relacji polsko-ukraińskich oraz możliwej akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej. Prezes Prawa i Sprawiedliwości przedstawił swoje stanowisko w liście skierowanym do członków partii. Pismo jest datowane na 1 lipca, a do jego treści dotarła Polska Agencja Prasowa.

W pierwszej części listu Kaczyński przypomniał, że po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny wywołanej przez Rosję Polska jednoznacznie opowiedziała się po stronie Ukrainy. Podkreślił, że wsparcie udzielone wówczas przez Polaków i państwo polskie miało kluczowe znaczenie w najtrudniejszym momencie rosyjskiej agresji. W jego ocenie Polska nie tylko okazała solidarność, ale również podjęła działania, które realnie pomogły Kijowowi utrzymać zdolność do obrony.

– Od początku wszczętej przez Rosję wojny z Ukrainą Polska i Polacy stali po stronie prawdy, po stronie niepodległości i integralności terytorialnej Ukrainy – napisał Jarosław Kaczyński w liście do członków Prawa i Sprawiedliwości.

Lider PiS wskazał przy tym na działania rządu Mateusza Morawieckiego, który w tamtym czasie odpowiadał za politykę państwa. Według Kaczyńskiego gabinet Prawa i Sprawiedliwości zdecydował się na pomoc w kilku obszarach jednocześnie. Chodziło zarówno o wsparcie wojskowe, jak i działania dyplomatyczne oraz humanitarne. Prezes PiS ocenił, że w pierwszej fazie wojny skala polskiej pomocy była bezprecedensowa.

– W pierwszym najtrudniejszym dla Ukrainy okresie wojny, wnieśliśmy ogromny wkład w uratowanie państwa ukraińskiego przed upadkiem. To wielka zasługa naszego narodu jak i rządu PiS – zaznaczył Jarosław Kaczyński w liście do członków partii.

Kaczyński napisał list do członków PiS. Padła deklaracja ws. Ukrainy
Jarosław Kaczyński, fot. Adam Burakowski/East News

Kaczyński odniósł się również do wcześniejszych relacji Polski z Ukrainą, przypominając, że od 1991 roku Warszawa starała się budować z Kijowem takie stosunki, które nie byłyby obciążone wyłącznie historycznymi sporami. Jak ocenił, taka polityka miała wtedy uzasadnienie, szczególnie z punktu widzenia bezpieczeństwa i geopolityki. W liście zaznaczył, że w tamtym okresie można było zakładać, iż ukraińska tożsamość narodowa będzie kształtować się w kierunku odrzucenia tych elementów przeszłości, które dla Polski są nie do zaakceptowania.

Prezes PiS stwierdził jednak, że polityka Warszawy wobec Kijowa nie zawsze była wystarczająco konsekwentna. W jego ocenie ukraińskie elity miały zostać utwierdzone w błędnym przekonaniu przez środowisko polityczne związane z Donaldem Tuskiem. Kaczyński zarzucił obecnemu rządowi, że po 2023 roku w relacjach z Ukrainą zaczął dominować model, który nazwał jednostronnym podporządkowaniem się interesom sąsiada.

– Po 2023 roku w relacjach polsko-ukraińskich zaczął dominować dyktowany Tuskowi z Berlina coraz bardziej służalczy model jednostronnego podporządkowywania się interesom, czy wręcz zachciankom naszego wschodniego sąsiada – napisał Jarosław Kaczyński w liście do członków PiS.

Według prezesa PiS konsekwencje takiej polityki są bardzo poważne. Kaczyński ocenił, że Polska ponosi znaczące koszty wsparcia dla Ukrainy, zarówno w wymiarze finansowym, jak i politycznym. Jednocześnie zaznaczył, że pomoc ta nie może oznaczać rezygnacji z własnej pamięci historycznej ani z ochrony interesu państwa polskiego.

Spór o UPA i decyzję Zełenskiego. Kaczyński mówi o akcie „pełnym pogardy”

W dalszej części listu Jarosław Kaczyński przeszedł do sprawy, która w ostatnich tygodniach wywołała szczególnie mocne napięcia między Warszawą a Kijowem. Chodzi o decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który pod koniec maja nadał jednej z jednostek wojskowych imię „bohaterów UPA”. W Polsce ruch ten spotkał się z ostrą krytyką, ponieważ UPA jest kojarzona przede wszystkim ze zbrodniami dokonanymi na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Kaczyński w liście podkreślił, że Polska i Polacy nadal ponoszą koszty pomocy dla Ukrainy. Wskazał, że bez szerokiego wsparcia zewnętrznego, w tym polskiego, ukraińskie państwo oraz armia miałyby poważny problem z utrzymaniem podstawowego funkcjonowania w warunkach wojny. Tym bardziej – jak wynika z jego stanowiska – decyzja o uhonorowaniu formacji odwołującej się do UPA została przez niego oceniona jako gest wyjątkowo obraźliwy wobec Polski.

– Ukraińscy podatnicy bez szerokiego wsparcia z zewnątrz, w tym z Polski, nie są w stanie utrzymać walczącej armii oraz zapewnić elementarnego funkcjonowania swojego państwa – podkreślił Jarosław Kaczyński w liście do członków PiS.

Prezes PiS napisał, że w tej sytuacji doszło do działania, które określił jako „niesłychanie bezczelne”. Jego zdaniem szczególnie bulwersujące jest to, że imieniem „bohaterów UPA” nazwano jednostkę wojskową państwa, które korzysta ze wsparcia Polski i jej obywateli. Kaczyński wskazał przy tym bezpośrednio na pamięć o ofiarach zbrodni na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

– Doszło do niesłychanie bezczelnego i pełnego pogardy aktu jakim było nazwanie ważnej jednostki wojsk ukraińskich, na które przecież Polacy płacą, imieniem niebywale bestialskich i okrutnych morderców ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej – napisał Jarosław Kaczyński w liście do członków Prawa i Sprawiedliwości.

Decyzja Wołodymyra Zełenskiego spotkała się wcześniej z negatywnymi reakcjami także ze strony przedstawicieli obecnego rządu. Krytycznie wypowiadali się o niej między innymi premier Donald Tusk, wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Sprawa nie zakończyła się jednak wyłącznie na politycznych komentarzach.

Kaczyński napisał list do członków PiS. Padła deklaracja ws. Ukrainy
Wołodymyr Zełenski, fot. IMAGO/Andreas Stroh/Imago Stock and People/East News

Prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Dzień później ukraiński przywódca odesłał odznaczenie do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej. Ten gest dodatkowo podgrzał atmosferę wokół relacji polsko-ukraińskich i sprawił, że temat polityki historycznej Kijowa ponownie znalazł się w centrum debaty publicznej.

Kaczyński zaznaczył w liście, że Polska nie zamierza ingerować w proces budowania ukraińskiej tożsamości. Jednocześnie podkreślił, że istnieje granica, której – jego zdaniem – nie można przekroczyć, zwłaszcza jeśli Ukraina chce stać się częścią Unii Europejskiej. Prezes PiS przekonywał, że wspólnota europejska nie może przyjmować do siebie państwa, które opiera część własnej pamięci historycznej na gloryfikacji ideologii uznawanej w Polsce za zbrodniczą.

– We własnym interesie, ale także w interesie krajów Europy, a co więcej, w interesie całej chrześcijańskiej cywilizacji, nie może pozwolić, by do tej wspólnoty wpuszczono banderyzm - jedną z najbardziej zbrodniczych i nieludzkich ideologii, która dziś (...) ma budować świadomość narodu ukraińskiego – napisał Jarosław Kaczyński w liście do członków PiS.

Kaczyński stawia warunek Ukrainie. „Nie wejdzie do Unii Europejskiej”

Najmocniejsza deklaracja Jarosława Kaczyńskiego dotyczy przyszłości Ukrainy w Unii Europejskiej. Prezes PiS napisał wprost, że Ukraina nie powinna zostać przyjęta do Wspólnoty, jeśli nie odrzuci obecnego kierunku w polityce historycznej. Chodzi przede wszystkim o kult Stepana Bandery oraz gloryfikację UPA i OUN.

– Ukraina nie może zostać wpuszczona do Unii Europejskiej, jeśli całkowicie nie odrzuci przyjętego dziś kierunku – podkreślił Jarosław Kaczyński w liście do członków Prawa i Sprawiedliwości.

Lider PiS przekonywał, że przyjęcie Ukrainy do Unii Europejskiej bez wcześniejszej zmiany tej polityki mogłoby mieć bardzo poważne konsekwencje. W jego ocenie groziłoby to destabilizacją samej Wspólnoty, a Polska mogłaby ponieść z tego powodu znaczące straty gospodarcze. Dlatego Kaczyński zapowiedział, że jego partia będzie sprzeciwiać się takiej ścieżce integracji Ukrainy z UE.

Najdalej idąca deklaracja padła wprost w liście do członków PiS. Kaczyński zapowiedział, że jeśli jego ugrupowanie wygra wybory, nie pozwoli na wejście Ukrainy do Unii Europejskiej w sytuacji, gdy Kijów nie odetnie się od symboli i postaci budzących w Polsce tak silny sprzeciw.

– Prawo i Sprawiedliwość deklaruje Polkom i Polakom: Ukraina z kultem Bandery i innych zbrodniarzy, gloryfikacją UPA i OUN - nie wejdzie do Unii Europejskiej! Jeśli wygramy wybory, na pewno do tego nie dopuścimy – napisał Jarosław Kaczyński w liście do członków PiS.

Kaczyński napisał list do członków PiS. Padła deklaracja ws. Ukrainy
Flaga Ukrainy, fot. Canva

Prezes partii zaapelował również do członków swojego ugrupowania o czujność i działania przeciwko polityce obecnego rządu wobec Kijowa. Według niego należy już teraz wykorzystywać dostępne narzędzia, aby powstrzymywać działania gabinetu Donalda Tuska zmierzające do integracji Ukrainy z Unią Europejską na zasadach, które Kaczyński określa jako uprzywilejowane.

– Trzeba już dziś używać wszelkich dostępnych środków, by blokować działania rządu Tuska zmierzające do integracji Ukrainy z Unią Europejską na uprzywilejowanych warunkach – ocenił Jarosław Kaczyński w liście do członków Prawa i Sprawiedliwości.

Jednocześnie lider PiS zastrzegł, że sprzeciw wobec określonej polityki ukraińskich elit nie może oznaczać przenoszenia odpowiedzialności na wszystkich Ukraińców. Kaczyński podkreślił, że państwo polskie nie może akceptować ludobójczych działań wymierzonych w polski naród, ale nie powinno też stosować odpowiedzialności zbiorowej. W jego ocenie moralna odpowiedzialność za zbrodnie i ich dzisiejszą gloryfikację dotyczy tych, którzy uznają sprawców za bohaterów.

– Nie oznacza to jednak, że możemy stosować antychrześcijańską logikę odpowiedzialności zbiorowej – zaznaczył Jarosław Kaczyński w liście do członków PiS. – Tę odpowiedzialność niosą w przyszłość tylko ci, którzy uważają barbarzyńskich zbrodniarzy za bohaterów – podkreślił Jarosław Kaczyński w tym samym piśmie.

Podobny ton w ostatnich dniach przyjął także Władysław Kosiniak-Kamysz. Wicepremier i minister obrony narodowej w rozmowie z Polsat News mówił, że Ukraina nie może liczyć na wejście do Unii Europejskiej, jeśli będzie odwoływać się do symboli niszczących europejską współpracę.

– Nie wolno stawiać na panteonie tych, którzy niszczą współpracę europejską. Z Banderą do Unii Europejskiej Ukraina nie wejdzie (...). Nam nikt nie będzie mówił, jak mamy głosować za wejściem danego państwa do Unii Europejskiej – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz w Polsat News.

Kaczyński napisał list do członków PiS. Padła deklaracja ws. Ukrainy
Władysław Kosiniak-Kamysz, fot. Anita Walczewska/East News

Do sprawy odniósł się również wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki. W piątkowej rozmowie z Polsat News podkreślał, że Polska nie blokuje procesu akcesyjnego Ukrainy, ale oczekuje rzeczywistych reform. Wskazywał między innymi na konieczność walki z korupcją, decentralizacji oraz wewnętrznego dostosowania Ukrainy do standardów państwa europejskiego.

– Polska mówi Ukrainie: to musi być integracja na serio. To znaczy rzeczywiście musicie zrobić bardzo poważne reformy. Rzeczywiście musicie na serio zacząć walczyć z korupcją. Rzeczywiście musicie zrobić decentralizację. Musicie wyglądać - także wewnętrznie, jak prawdziwy kraj europejski – wskazywał Marcin Bosacki w Polsat News.

Wiceszef MSZ zaznaczył zarazem, że Polska rozumie trudność przeprowadzania reform w czasie wojny. Dodał jednak, że kwestia pamięci historycznej również będzie miała znaczenie w rozmowach o przyszłym członkostwie Ukrainy w Unii Europejskiej.

– Chorwaci musieli sobie z tego zdać sprawę, że nie wejdą na sztandarach do Unii Europejskiej z tymi, którzy zabijali kobiety i dzieci. Po prostu to się nie stanie. Ale jeśli część elity ukraińskiej (...) nie na serio myśli o wejściu do Unii Europejskiej, to jestem absolutnie przekonany, że naród ukraiński myśli o tym absolutnie na serio – dodał Marcin Bosacki w Polsat News.

Spór wokół UPA od lat pozostaje jednym z najbardziej drażliwych tematów w relacjach między Polską a Ukrainą. Polska strona uznaje zbrodnie popełnione przez tę organizację na ludności polskiej za ludobójstwo. Po stronie ukraińskiej część historyków i polityków przedstawia te wydarzenia jako element szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego, w którym odpowiedzialność miały ponosić obie strony. Jednocześnie w ukraińskiej pamięci historycznej OUN i UPA bywają pokazywane jako symbole walki o niepodległość oraz powojennego oporu przeciwko Związkowi Sowieckiemu.

Właśnie dlatego list Kaczyńskiego wpisuje się w szerszy spór o to, czy Ukraina może łączyć aspiracje europejskie z polityką historyczną, która w Polsce budzi tak silny sprzeciw. Prezes PiS postawił sprawę jednoznacznie: bez zmiany tego kursu jego partia nie poprze wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji