Czy Trybunał Konstytucyjny da się uratować? Prof. Matczak wskazuje jeden warunek
Konflikt partyjny wokół Trybunału Konstytucyjnego trwa od lat i doprowadził do drastycznego spadku zaufania do jego orzecznictwa. – Ten trybunał upadł. Został instrumentalnie wykorzystany i teraz jest już tylko wydmuszką – diagnozuje bezkompromisowo prof. Marcin Matczak. Pomyślna odbudowa autorytetu tego kluczowego organu państwa będzie procesem niezwykle długim, wymagającym usunięcia partyjnych nominatów z sędziowskich ław oraz powołania w ich miejsce osób w pełni bezstronnych.
Upadek autorytetu i trybunalska wydmuszka
Jak podkreśla znany prawnik, degradacja sądu konstytucyjnego ma wymiar wybitnie praktyczny i przekłada się bezpośrednio na postawy obywateli. Zamiast stać na straży Konstytucji RP, organ ten został podporządkowany woli politycznej jednego obozu.
– Do Trybunału Konstytucyjnego ludzie już nie chodzą. O 90 procent spadła liczba spraw, które tam trafiały – wskazuje prof. Matczak. – Obywatele po prostu nie wierzą, że przeciwko partii Prawo i Sprawiedliwość można było pójść do sądu, który był przez to ugrupowanie całkowicie kontrolowany. Trybunał upadł, ponieważ został instrumentalnie wykorzystany i stał się instytucjonalną wydmuszką – mówi Gońcowi.
CAŁA ROZMOWA DOSTĘPNA TUTAJ:
Problem aktywnych polityków w togach
Podstawowym powodem obecnej ruiny wizerunkowej jest bezpośrednia obecność w Trybunale znanych działaczy i nominatów partyjnych, takich jak chociażby były Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski. Taki układ w żaden sposób nie daje gwarancji sędziowskiego obiektywizmu. Wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego stanowczo w programie Gońca sytuację, w której najwyższe godności prawnicze zajmują osoby o tak otwartych i jawnych powiązaniach z polityką.
– To dokładnie tak, jakby posadzić tam Jarosława Kaczyńskiego albo Donalda Tuska. Dopóki w najważniejszym sądzie orzekają osoby tak jednoznacznie kojarzone z konkretną siłą polityczną, organ ten nigdy nie odzyska autorytetu – przekonuje ekspert. – Jeżeli mamy takich ludzi na najwyższych stanowiskach, to na Boga, nikt nie uwierzy, że jest to niezależny podmiot. Oczywiście ten autorytet został drastycznie nadwyrężony. Natomiast moim zdaniem absolutnie pierwszym, niezbędnym krokiem do naprawy jest głęboka zmiana na stanowisku samego prezesa – zauważa w rozmowie z Gońcem.
Równowaga zamiast zmiany ustawy zasadniczej
W debacie publicznej często pojawiają się głosy o konieczności tak zwanego resetu konstytucyjnego. Prof. Matczak uważa jednak, że problem leży nie w samych przepisach, a w kadrach. Zamiast przepisywać ustawę zasadniczą, należy zadbać o spluralizowanie i zbalansowanie składu sędziowskiego.
– Zamiast rozmawiać o zmianie konstytucji, powinniśmy skupić się na tym, jak spowodować, by w Trybunale Konstytucyjnym znaleźli się ludzie, którzy mają autorytet, nie są politykami i są w stanie przekonać do siebie naród – argumentuje.
Prawnik zwraca przy tym uwagę na zagrożenia płynące z dalszego betonowania instytucji. Jak zauważa, pewien balans polegający na tym, że w składzie zasiada na przykład dziewięciu sędziów wybranych przez PiS i sześciu przez obecną koalicję, byłby krokiem w stronę normalności. Sytuacja, w której w pełni jednostronny, kierowany przez partyjnych nominatów Trybunał jest dodatkowo chroniony przez ewentualne weto prezydenckie – tu w domyśle wspieranego przez prawicę kandydata na prezydenta, Karola Nawrockiego – trwale zablokowałaby szanse na uzdrowienie organu.
Nadzieja na sędziowską niezależność
Ostateczną szansą na wyjście z głębokiego kryzysu ma być szybkie powołanie fachowych sędziów, którzy – jak mówi Gońcowi prof. Matczak – potrafią jednoznacznie oprzeć się zakulisowym naciskom i orzekać wedle litery prawa, w razie potrzeby nawet przeciwko własnemu obozowi politycznemu.
– Nadzieja w tym, że pojawi się tam nowy człowiek, najlepiej niekojarzony z żadną ze stron, który swoimi decyzjami pokaże pełną bezstronność – konkluduje prof. Marcin Matczak. – Najlepszą sytuacją, jaką Polska mogłaby mieć, jest ta, w której nowy Trybunał Konstytucyjny na zmianę: raz orzeka przeciwko Donaldowi Tuskowi, a raz przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Jeżeli sądy będą chronić społeczeństwo przed jednymi i drugimi, jest ogromna szansa, że ten trybunał odzyska swój dawny autorytet.
Źródło: Goniec