Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Nie odebrał listu, bo go nie dostał. Teraz musi zapłacić 15 tysięcy złotych
Krzysztof Idziak
Krzysztof Idziak 10.07.2026 06:10

Nie odebrał listu, bo go nie dostał. Teraz musi zapłacić 15 tysięcy złotych

Nie odebrał listu, bo go nie dostał. Teraz musi zapłacić 15 tysięcy złotych
Fot. ARKADIUSZ ZIÓŁEK / East News

Działanie listonosza z Suchej Beskidzkiej doprowadziło do poważnych konsekwencji finansowych dla jednego z mieszkańców. Doręczyciel złamał procedury odbioru przesyłki urzędowej, pozbawiając adresata możliwości terminowej reakcji. Poszkodowany przedsiębiorca zapowiada walkę na drodze prawnej. Sprawę opisały portale Sucha24.pl oraz Onet.

Listonosz podpisał się za adresata

Do zdarzenia doszło 24 marca w Suchej Beskidzkiej. Listonosz Poczty Polskiej miał dostarczyć przesyłkę poleconą z Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego do rąk własnych adresata. Ponieważ mężczyzny nie było w kraju, pracownik poczty zamiast zostawić awizo, sam podpisał potwierdzenie odbioru i przekazał list sąsiadowi. Gdy pismo po kilku dniach dotarło wreszcie do przedsiębiorcy, termin na złożenie odwołania już minął.

Kiedy poszkodowany udał się do placówki pocztowej, był świadkiem rozmowy, która nie pozostawiała złudzeń. Kierownik zwrócił się do sprawcy słowami: 

„Co ty narobiłeś? Tak nie wolno robić". 

Wtedy biznesmen w pełni zrozumiał skalę błędu.

15 tysięcy złotych kary i groźba komornika

O nałożeniu grzywny przedsiębiorca dowiedział się przypadkowo, podczas rozmowy telefonicznej z krakowskim inspektoratem. 

„Zadzwoniłem do WITD zapytać, co dzieje się w mojej sprawie. Inspektor powiedział mi, że „przecież odebrałem przesyłkę 24 marca". Odpowiedziałem, że to niemożliwe, bo mnie wtedy nie było. Wtedy usłyszałem, że mają potwierdzenie odbioru" – relacjonował dla serwisu Sucha24.pl.

WITD nie zamierza ustępować. Instytucja powołuje się na przekroczenie ustawowych terminów odwoławczych i twierdzi, że przesyłka została prawidłowo doręczona, bo ma na to podpisane potwierdzenie. Fakt, że podpis złożył listonosz, a nie adresat, urzędników najwyraźniej nie przekonuje. Mężczyzna został wezwany do niezwłocznego uiszczenia pełnej kwoty 15 tysięcy złotych. Jeśli tego nie zrobi, urząd zapowiada skierowanie sprawy do komornika.

Poczta Polska przyznała się do błęd

Centrala Poczty Polskiej oficjalnie przyznała, że doszło do naruszenia przepisów. Listonosz odpowiedzialny za błąd stracił pracę. Rzeczniczka spółki Joanna Trzaska-Wieczorek poinformowała: 

„Po przeprowadzaniu postępowania wyjaśniającego wobec pracownika, który złamał obowiązujące zasady, wyciągnięto konsekwencje służbowe - została podjęta decyzja o rozwiązaniu umowy o pracę". 

Poszkodowanego przeproszono i zaproponowano mu złożenie reklamacji w celu wypłaty odszkodowania.

Spółka stara się jednak tłumaczyć incydent skalą swojej działalności. W piśmie przesłanym do redakcji Onetu napisała: 

„Biorąc pod uwagę ogromną skalę działania i liczbę obsługiwanych przesyłek, niestety zdarzają się incydentalne przypadki odstępstw od procedur, jednak każde tego rodzaju zdarzenie Poczta traktuje z najwyższą powagą". 

Nie odebrał listu, bo go nie dostał. Teraz musi zapłacić 15 tysięcy złotych
Poczta Polska | Wojciech Olkuśnik / East News

Kryzys poczty w Małopolsce

Historia przedsiębiorcy z Suchej Beskidzkiej nie jest odosobnionym przypadkiem. Dziennikarskie śledztwo Onetu wskazuje, że wpisuje się ona w szerszy kryzys państwowego operatora w Małopolsce. Już w lutym mieszkańcy Podhala masowo skarżyli się na opóźnienia w doręczaniu korespondencji. Zakopane i Poronin informowały o utraconych terminach sądowych i dodatkowych kosztach wynikających z braku listów. 

Główną przyczyną są poważne braki kadrowe i przeciążenie doręczycieli, którzy muszą obsługiwać rozległe, trudno dostępne rejony. Centrala Poczty Polskiej wielokrotnie zapewniała o stabilizacji sytuacji, jednak jak widać, obietnice rozmijają się z rzeczywistością, a za błędy systemu płacą zwykli obywatele.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji