Nerwowo w Sejmie. Ostre spięcie posłów PiS z Jackiem Karnowskim
Piątkowe obrady Sejmu ponownie przebiegały w bardzo napiętej atmosferze. Tym razem emocje wywołało pierwsze czytanie prezydenckiego projektu zmian dotyczących Instytutu Pamięci Narodowej i Kodeksu karnego. Po wystąpieniu przedstawiciela Kancelarii Prezydenta na sali wybuchła gorąca dyskusja, która szybko przerodziła się w głośną awanturę.
Sejm zajął się prezydenckim projektem. Chodzi o zbrodnie OUN-B i UPA
Jednym z punktów piątkowych obrad Sejmu było pierwsze czytanie prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej oraz Kodeksu karnego. Projekt zakłada zaostrzenie definicji zbrodni popełnionych przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – frakcję Bandery (OUN-B) i Ukraińską Powstańczą Armię (UPA), a także wprowadzenie odpowiedzialności karnej za propagowanie ich ideologii.
Stanowisko prezydenta przedstawił szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. W swoim wystąpieniu zwracał uwagę, że projekt przez wiele miesięcy nie był procedowany, co – jego zdaniem – wynikało z braku woli politycznej większości rządzącej. Podkreślał również, że rodziny ofiar od lat oczekują na rozwiązania, które jednoznacznie nazwą zbrodnie dokonane na Polakach.
Po zakończeniu przemówienia posłowie Prawa i Sprawiedliwości wstali z miejsc i nagrodzili wystąpienie brawami. Chwilę później obrady niespodziewanie przerwało zamieszanie, które błyskawicznie skupiło uwagę całej sali plenarnej.
Krzyki i wrzawa na sali. Wszystko zaczęło się od galerii sejmowej
Niedługo po zakończeniu wystąpienia Zbigniewa Boguckiego do prowadzącej obrady wicemarszałkini Sejmu Moniki Wielichowskiej podszedł Piotr Gliński. Polityk PiS zwracał uwagę na sytuację na galerii sejmowej, wskazując, że w tym samym czasie poseł Koalicji Obywatelskiej i wiceminister funduszy Jacek Karnowski udziela wywiadu. Chwilę później na sali rozległa się wrzawa.
Z miejsc wstał Przemysław Czarnek, który zaczął głośno protestować, wskazując ręką w kierunku galerii. Do protestu szybko dołączyli kolejni parlamentarzyści PiS, a na sali zaczęły rozbrzmiewać okrzyki “hańba”, ”wstyd”, a także kierowane w stronę Jacka Karnowskiego wezwania "złaź stamtąd”. Dariusz Matecki zaczął nagrywać telefonem sytuację na galerii, natomiast część polityków PiS domagała się od prowadzącej obrady natychmiastowej reakcji.
Monika Wielichowska próbowała uspokoić sytuację i zwróciła uwagę, że również posłowie innych klubów, w tym PiS, wielokrotnie udzielali wywiadów z tego samego miejsca podczas posiedzeń Sejmu. Jej słowa nie przyniosły jednak oczekiwanego efektu. Politycy opozycji nadal przekonywali, że podczas debaty dotyczącej zbrodni wołyńskiej prowadzenie wywiadów na galerii jest niestosowne i domagali się usunięcia Jacka Karnowskiego z tego miejsca.
Wielichowska interweniowała. Zamieszanie przeniosło się na salę obrad
W miarę narastania emocji do stołu prezydialnego podeszła jedna z posłanek PiS, a kolejni parlamentarzyści apelowali do Moniki Wielichowskiej o zdecydowaną reakcję. Wicemarszałkini kilkukrotnie próbowała uspokoić salę, jednak okrzyki nie ustawały. Ostatecznie zwróciła się bezpośrednio do Jacka Karnowskiego, prosząc go, aby albo wrócił na salę obrad, albo opuścił galerię.
Po chwili na mównicę wszedł Przemysław Czarnek, chcąc odnieść się do nowelizowanej ustawy. Nie zdołał jednak rozwinąć swojego wystąpienia, ponieważ na sali ponownie wybuchło zamieszanie. W tym samym czasie Jacek Karnowski opuścił galerię i zszedł na salę plenarną. Niemal natychmiast podeszło do niego kilku posłów PiS, między politykami wywiązała się gorąca dyskusja, a obrady ponownie zagłuszyły okrzyki dochodzące z różnych części sali.
Monika Wielichowska jeszcze raz apelowała o zachowanie porządku i umożliwienie kontynuowania posiedzenia. Dopiero po kilku minutach emocje zaczęły opadać, co pozwoliło wznowić obrady i przejść do dalszych punktów porządku dziennego.