Żakowski o sporze z Ukrainą. „Kobiety i dzieci uciekają przed bombami, a my kłócimy się o historię"
Jacek Żakowski w rozmowie z Gońcem nie zostawił suchej nitki na sposobie, w jaki polska polityka reaguje dziś na kryzys w relacjach z Ukrainą. Publicysta ocenił, że decyzja o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego była „strasznie głupim ruchem”, a część polskiej klasy politycznej zaczyna mówić językiem, który — jego zdaniem — jest wygodny dla Kremla. W rozmowie padły też mocne słowa pod adresem Karola Nawrockiego po jego opowieści o możliwym zatruciu w kampanii prezydenckiej.
Żakowski o historii Nawrockiego: „Pierwsza rzecz — przebadać prezydenta”
Rozmowa zaczęła się od głośnej historii Karola Nawrockiego o możliwym zatruciu w trakcie kampanii prezydenckiej. Jacek Żakowski uznał, że sam opis zdarzenia brzmi dla niego mało wiarygodnie jako zamach, choć nie wykluczył, że prezydent mógł faktycznie źle zareagować na jakąś substancję.
— To jest prawdopodobne, bo widać, że coś tam wkłada. A że to był zamach? Mi się wydaje mało prawdopodobne — mówił Żakowski. Po chwili dodał, że cała historia wygląda mu raczej na efekt „bujnej wyobraźni marketingowej”.
Zdaniem publicysty problem nie kończy się jednak na samej anegdocie. Jeżeli prezydent opowiada o tak poważnym zdarzeniu, które miałoby dotyczyć jego zdrowia i bezpieczeństwa państwa, powinien przedstawić dowody albo poddać się szczegółowym badaniom.
— Ogólne, bardzo szczegółowe badanie zdrowia pana prezydenta wydaje mi się w tej sytuacji konieczne — stwierdził Żakowski. — Jeżeli tak konfabuluje, to świadczy o tym, że ma zaburzone poczucie realizmu. A jeżeli rzeczywiście ma takie napady, to one z czegoś wynikają.
Publicysta przekonywał, że w Polsce wciąż brakuje standardu regularnej, jawnej informacji o stanie zdrowia najważniejszych osób w państwie. Jego zdaniem politycy traktują urząd nie jak służbę publiczną, ale jak rodzaj majestatu.
— Klasa polityczna ma takie poczucie królewskie. Nikt mi tu nie będzie wchodził w moje zdrowie — mówił. — Nie ma poczucia, że jest sługą. Że jest wynajętym człowiekiem.
Kryzys z Ukrainą. „To był strasznie głupi ruch”
Najostrzejsza część rozmowy dotyczyła jednak napięć w relacjach polsko-ukraińskich. Punktem wyjścia była decyzja Wołodymyra Zełenskiego dotycząca upamiętnienia formacji związanej z UPA oraz odpowiedź Karola Nawrockiego, który zdecydował o odebraniu ukraińskiemu przywódcy Orderu Orła Białego.
Żakowski nazwał ten ruch „strasznie głupim” i „kompletnie beznadziejnym wzmożeniem”. Jego zdaniem Polska powinna patrzeć na spór historyczny w szerszym kontekście: Ukraina nadal walczy o przetrwanie, a jej porażka byłaby bezpośrednim zagrożeniem także dla Polski.
— Z dziesiątek ukraińskich miasteczek pod bombami uciekają kobiety, dzieci, starcy. Ludzie zasypiają w ukraińskich miastach i nie wiedzą, czy się obudzą — mówił. — I wtedy jakiś polityk zagraniczny mówi: ale w 1822 roku zachowaliście się niedobrze.
Publicysta nie negował tragedii Wołynia ani tego, że ukraińska polityka pamięci może być dla Polaków oburzająca. Twierdził jednak, że w czasie wojny najważniejsze jest powstrzymanie Rosji. Wszystko, co osłabia Ukrainę i pogłębia wzajemną wrogość, uznaje za działanie sprzeczne z polskim interesem.
— Cokolwiek Zełenski zrobi w tym celu, żeby tę moc uzyskać i pokonać Putina, jest w polskim interesie — mówił Żakowski. — Czy on powie dobrze o UPA, czy powie dobrze o kimś innym. To naprawdę jest trzeciorzędna sprawa dzisiaj.
Jacek Żakowski: „Nie idźcie tą drogą”
Żakowski ostrzegał, że spór o Ukrainę może w Polsce wymknąć się spod kontroli. Jego zdaniem krytyka Zełenskiego coraz częściej przechodzi w niechęć wobec wszystkich Ukraińców, a to może uruchomić niebezpieczny mechanizm społeczny.
— Jeżeli będziemy pogłębiali ten nasz narcyzm narodowy, czyli że wszyscy nas krzywdzą, a my jesteśmy wspaniali i anielscy, to to się nie skończy na Ukraińcach — przestrzegał. — Za chwilę będziemy rozmawiali o Kaszubach, o wątku niemieckim, o ludziach z niemieckimi nazwiskami. I to będzie szło i szło.
W tym kontekście padły jedne z najmocniejszych słów rozmowy.
— Nie idźcie tą drogą — apelował Żakowski. — To naprawdę jest groźna droga dla nas.
Publicysta przekonywał, że polska polityka zbyt łatwo wchodzi dziś w emocje, które mogą być wzmacniane przez rosyjską propagandę. Wprost mówił, że odebranie Zełenskiemu orderu było wcześniej postulatem obecnym w prorosyjskich kanałach komunikacji.
— Jeżeli jest taka presja rosyjskiej agentury, żeby to się stało, to polski prezydent powinien z czystej przekory pomyśleć: jeżeli oni tak bardzo wierzą, że to jest w interesie Kremla, to ja tego nie zrobię — oceniał.