Czy niemiecka armia zdąży przed Rosją? Ekspert PISM chłodzi optymizm
Niemiecki minister obrony Boris Pistorius przedstawił w Berlinie pierwszą, kompleksową strategię wojskową Bundeswehry. Dokument wyznacza jasny cel operacyjny: Niemcy zamierzają stworzyć najsilniejszą konwencjonalną armię w Europie, dysponującą zasobami zdolnymi do obrony państw sojuszniczych i stanowczego powstrzymania rosyjskiego imperializmu. Skomentował to dla nas dr Łukasz Jasiński, analityk ds. Niemiec w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.
- Transformacja kadr: Dowództwo dąży do rozbudowy sił zbrojnych, tak aby docelowo liczyły one ok. 460 tysięcy żołnierzy i przeszkolonych rezerwistów
- Jasne zdefiniowanie wroga: Po raz pierwszy niemiecki dokument obronny kategorycznie i wprost definiuje Rosję jako największe zagrożenie dla stabilności militarnej kontynentu
- Bariery czasowe: Realizacja technologicznych i strukturalnych ambicji rozpisana jest na kolejną dekadę, co drastycznie rozmija się z tempem militaryzacji prowadzonej przez Moskwę
Diagnoza zagrożeń i sojusznicze priorytety
Oficjalna prezentacja nowej strategii wojskowej przez Borisa Pistoriusa stanowi swoiste zwieńczenie procesu zmian zachodzących obecnie w Berlinie. Dokument nie pozostawia złudzeń co do twardego kierunku niemieckiej polityki obronnej. Jak zaznacza dr Łukasz Jasiński:
- W krótkiej perspektywie, w mojej ocenie, ta strategia nie przynosi jakichś rewolucyjnych zmian. Jest ona właściwie potwierdzeniem tego, co w Niemczech dzieje się już od pewnego czasu, czyli nacisku na bezpieczeństwo, na odbudowę Bundeswehry po latach zaniedbań, cięć budżetowych i tak dalej. To, co z polskiego punktu widzenia jest również ważne, to fakt, że jest ona mocno zakorzeniona w NATO.
Fundamentem nowego dokumentu jest całkowite przewartościowanie wschodniego sąsiedztwa i bezkompromisowe wskazanie agresora, który prowadzi obecnie zbrojenia ukierunkowane na potencjalny konflikt z paktem północnoatlantyckim. Z perspektywy państw wschodniej flanki ujednolicenie tej narracji przez największą europejską gospodarkę stanowi strategiczny kapitał polityczny.
- W dokumencie tym znajduje się też potwierdzenie diagnozy, która z polskiego punktu widzenia z jednej strony jest oczywista, ale z drugiej – korzystne jest to, że Niemcy po raz kolejny stwierdzają to wprost. Mianowicie: długofalowym, największym zagrożeniem dla Europy jest po prostu Rosja.
Twarde stanowisko RFN i chęć odstraszania Rosji wiąże się bezpośrednio z analizą globalnych przesunięć geopolitycznych oraz potrzebą odciążenia głównego gwaranta europejskiego bezpieczeństwa.
- Niemcy deklarują ponadto wprost, że zamierzają przejmować większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy, również wobec obecnej sytuacji międzynarodowej – czyli faktu, że Stany Zjednoczone coraz mocniej skupiają się w innych częściach świata.

Droga do 460 tysięcy żołnierzy i cyfrowej rewolucji
Skala zapowiedzianych zmian opiera się na harmonogramie rozwoju konkretnych formacji wojskowych oraz wyraźnym wzroście wydatków zbrojeniowych. Zgodnie z najnowszymi wytycznymi, wygenerowanie 460 tysięcy żołnierzy gotowych do walki na początku lat 30. opiera się na następujących filarach:
- stabilizacja służby czynnej: Utrzymanie i wyposażenie kadry zawodowej na stałym poziomie 260 tysięcy wojskowych,
- budowa potężnego zaplecza: Skompletowanie bazy minimum 200 tysięcy dobrze wyszkolonych rezerwistów, bez których prowadzenie długotrwałego konfliktu o wysokiej intensywności byłoby niemożliwe,
- innowacje w strukturach: Cyfryzacja dowodzenia i postawienie na broń dalekiego zasięgu (zdolność do głębokiego uderzenia w infrastrukturę przeciwnika).
Wymiar ilościowy to fundament, na którym oparta ma zostać skokowa modernizacja jakościowa. Technologiczna przewaga Bundeswehry jest z punktu widzenia Polski wartością dodaną, ponieważ silne zaplecze logistyczne w centrum kontynentu warunkuje sprawność łańcuchów dostaw na ewentualnym froncie.
- Bardzo często rzeczywiście podkreśla się tam, że istnieją ambicje stworzenia z Bundeswehry największej konwencjonalnej armii w Europie i że powinna być ona znacznie nowocześniejsza, niż jest obecnie – dotyczy to chociażby sztucznej inteligencji. Te wszystkie działania powinny być jednak zakorzenione w NATO i tak naprawdę głównym celem (co w moim przekonaniu należy zapisać na plus) jest po prostu obrona terytorium NATO jako całości oraz odstraszanie Rosji - mówi ekspert.
Przebudowa wewnętrzna, którą zapowiedział generalny inspektor Bundeswehry Carsten Breuer, ma na celu stanowcze ograniczenie biurokracji. Obecna administracja odchodzi od ślepego liczenia sprzętu pancernego na rzecz analizy konkretnego wpływu kinetycznego poszczególnych oddziałów, co oznacza wdrożenie wysoce nowoczesnej strategii odstraszania.
Wyścig z czasem i wyzwania wewnętrzne Niemiec
Mimo bezprecedensowych deklaracji finansowych i jednoznacznych definicji geopolitycznych, strategia resortu obrony napotyka na twardy opór ze strony realiów operacyjnych. Zakładane ramy czasowe osiągnięcia pełnej przewagi w domenach takich jak cyberprzestrzeń i wojska lądowe sięgają nierzadko horyzontu 2039 roku. W obliczu przestawienia Federacji Rosyjskiej na tory gospodarki stricte wojennej, ta dysproporcja staje się kluczową luką całego projektu.
Dr Łukasz Jasiński kategorycznie punktuje ów dysonans między papierowymi założeniami gabinetów a brutalną dynamiką nadchodzących zagrożeń:
- To, co jest problematyczne, to fakt, że gros tych zmian i ambicji zawartych w strategii ma być zrealizowanych tak naprawdę w ciągu kolejnych około 10 lat. Wiele jednak wskazuje na to – biorąc pod uwagę agresywne kroki Rosji na arenie międzynarodowej – że i Niemcy, i Europa tych 10 lat nie mają, a czas ten jest znacznie krótszy.
Oprócz potężnej presji czasu, dokument opracowany pod okiem Borisa Pistoriusa omija lub maskuje strukturalne bariery uderzające w rekrutację. Pieniądze na zbrojenia i nowe regulacje powszechnej kwalifikacji to mniejsza część problemu, gdy niemieckiej armii drastycznie brakuje ochotników. Modernizacja wojskowa zderza się bowiem z głęboko pacyfistycznym nastawieniem tamtejszego społeczeństwa.
- Wydaje mi się również, że strategia ta nie wskazuje rozwiązań części problemów, z którymi Niemcy się zmagają. W pewnym sensie jedynie je sygnalizuje albo, mówiąc krótko, trochę nad nimi przeskakuje. Mam tutaj na myśli przede wszystkim braki kadrowe, z którymi Bundeswehra w dalszym ciągu się mierzy, oraz kwestię ciągle niedostatecznej świadomości społecznej wobec istniejących zagrożeń. A to jest coś, czego nie zmieni żaden, nawet najbardziej dopracowany dokument strategiczny ani kolejne dziesiątki czy setki miliardów euro.
Źródło: Goniec.pl