Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polska lokalnie > Zamiast kawalerskiego afera na lotnisku. Akcja straży Granicznej w Poznaniu
Krzysztof Idziak
Krzysztof Idziak 25.07.2026 14:58

Zamiast kawalerskiego afera na lotnisku. Akcja straży Granicznej w Poznaniu

Zamiast kawalerskiego afera na lotnisku. Akcja straży Granicznej w Poznaniu
Fot. FotoDax, Pavel1964 / Shutterstock

Niefortunne żarty i agresja zamieniły imprezowe wyjazdy w interwencje służb na polskich lotniskach. Finał okazał się zupełnie inny, niż planowali uczestnicy. Jak informuje Straż Graniczna, w obu przypadkach podróżni zostali zatrzymani jeszcze na ziemi.

„Materiał wybuchowy" w Poznaniu

Na lotnisku Poznań-Ławica grupa mężczyzn szykowała się 23 lipca do wylotu na wieczór kawalerski do Tirany. Panowie odgrywali w porcie inscenizację konwoju. Pan młody miał na sobie strój więzienny, a pozostali czapki z napisem „Police" i kamizelki „SWAT". Nietypowe zachowanie zwróciło uwagę obsługi, a sytuacja wymknęła się spod kontroli podczas wejścia na pokład, gdy 34-letni Polak oświadczył, że wiezie w bagażu materiał wybuchowy.

Słowa potraktowano zgodnie z procedurami. 

„Funkcjonariusze potraktowali komentarz o materiałach wybuchowych poważnie i sprawdzili bagaż" − przekazała st. chor. szt. Małgorzata Potoczna ze Straży Granicznej. 

Okazało się, że to był tylko głupi żart, a w walizce nie było żadnego zagrożenia. Mężczyzna dostał mandat, a kapitan nie wpuścił go na pokład. Reszta grupy odleciała bez niego.

Awantura przed lotem do Zadaru

Dwa tygodnie wcześniej, 9 lipca, do podobnego finału doszło we Wrocławiu, przed rejsem Ryanaira do chorwackiego Zadaru. Pięć kobiet lecących na wieczór panieński wywołało awanturę na pokładzie. Nie reagowały na polecenia załogi i wdawały się w kłótnie z innymi pasażerami.

Na miejsce wezwano Zespół Interwencji Specjalnych Straży Granicznej, który wyprowadził całą grupę z samolotu. Badanie alkomatem wykazało alkohol u trzech uczestniczek. Wszystkie dostały mandaty, a kapitan skreślił je z listy pasażerów. Do Chorwacji nie poleciała żadna z nich.

Wakacyjna plaga incydentów

Takie zdarzenia zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać, a latem służby na lotniskach mają wyjątkowo dużo pracy. Dobrze widać to na przykładzie Krakowa-Balic. Jak podaje TVP Kraków, w tym roku tamtejsza Straż Graniczna aż 37 razy musiała reagować na pasażerów pod wpływem alkoholu, którzy zachowywali się niewłaściwie, a kolejnych 119 interwencji dotyczyło porzuconych bagaży mogących stwarzać zagrożenie.

Sam „żart o bombie" powtarza się regularnie. Od 25 czerwca krakowscy strażnicy graniczni zanotowali już trzy takie sytuacje. Jedną z nich był przypadek 59-latka, który podczas odprawy stwierdził, że w jego zegarku ukryta jest bomba. Skończyło się na tym, że mężczyzna nie wsiadł do samolotu do Dubaju.

Kapitan ma pełnię władzy na pokładzie

Oba przypadki pokazują, że służby lotniskowe nie stosują taryfy ulgowej wobec zakłócania porządku. Każda deklaracja o niebezpiecznym ładunku automatycznie uruchamia procedury antyterrorystyczne, w tym sprawdzenie bagażu przez pirotechników. Przepisy prawa lotniczego dają zaś dowódcy statku powietrznego pełną swobodę w kwestii bezpieczeństwa rejsu.

Kapitan może odmówić przewozu każdemu, kto jest pod wpływem alkoholu lub swoim zachowaniem zagraża innym pasażerom. W takich sytuacjach podróżnym nie przysługuje zwrot za bilet, a próby zakłócania procedur kończą się mandatami lub wnioskami do sądu. 

Straż Graniczna apeluje przy tym o rozwagę, bo nieprzemyślane słowa o materiałach niebezpiecznych zawsze traktowane są jak realne zagrożenie.

Zamiast kawalerskiego afera na lotnisku. Akcja straży Granicznej w Poznaniu
Fot. - / Kapif
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji