Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Bomba z telewizora, czyli jak politycy straszą terrorem, żeby ugrać swoje [FELIETON]
Radosław Gruca
Radosław Gruca 05.03.2026 12:59

Bomba z telewizora, czyli jak politycy straszą terrorem, żeby ugrać swoje [FELIETON]

Bomba z telewizora, czyli jak politycy straszą terrorem, żeby ugrać swoje [FELIETON]
Fot. Andrzej Iwanczuk / East News

Strach w polityce to oręż równie potężny, co zdradliwy. Działa jak magnes na społeczeństwo szukające ukojenia w niespokojnych czasach, ale nieumiejętnie użyty – rani samego strzelca. Co gorsza, ląduje z hukiem we własnej stopie, ośmieszając nie tylko polityka, ale i sam, skądinąd bardzo poważny, problem.

Taka właśnie sztuka – z pogranicza tragifarsy – udała się profesorowi Sławomirowi Cenckiewiczowi. Rzekomy deficyt bieżącego dostępu do klauzulowanych tajemnic państwowych bywa bolesny. Kiedy brakuje twardych raportów wywiadowczych, z odsieczą musi przyjść włączony telewizor i... paski z Al Jazeery. I tak oto stacja z Bliskiego Wschodu posłużyła za koronny dowód na rosnące zagrożenie terrorystyczne nad Wisłą.

Telewizyjna histeria i tajemnice służb

Efekt? Internet natychmiast zapłonął. Skoro Stany Zjednoczone uderzyły na Iran, a Polska stoi po stronie wuja Sama, to z pewnością za chwilę zapłacimy za to krwią – tak brzmiał wirtualny wyrok. Tyle że w tej podsycanej histerii gubimy racjonalność. Jak w ogóle dyskutować o terroryzmie, skoro opinia publiczna żyje w błogiej nieświadomości? O uderzeniach, które faktycznie nam groziły, a którym nasze służby – czasem dzięki ogromnym kompetencjom, a czasem za sprawą zwykłej opatrzności – zapobiegły, statystyczny obywatel nie ma bladego pojęcia.

W Hiperfokusie Grucy zawsze staram się rzucać światło faktów tam, gdzie inni wolą operować cieniem własnych wyobrażeń. Pozwólcie więc na szczyptę brutalnej szczerości opartą na moim dziennikarskim doświadczeniu.

Kebab na Poniatowskim i ciężarówka na ŚDM

  • Euro 2012: Czy wiedzieliście Państwo, że w trakcie trwania mistrzostw ktoś planował wysadzić w powietrze Most Poniatowskiego? Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w ostatniej chwili wpadła do budki z kebabem, w której pracował niedoszły zamachowiec z Afganistanu. Znaleziono tam chemiczne ślady po potężnej ilości materiałów wybuchowych.
  • Światowe Dni Młodzieży: Tuż przed wydarzeniem dotarły do mnie przerażające informacje o planowanym ataku z użyciem tzw. active drivera – terrorysty w rozpędzonej ciężarówce, taranującego tłum. Zdecydowałem się opisać tę historię w "Fakcie" z jednym celem: spalić plan, ostrzec opinię publiczną i zmusić polityków do błyskawicznego działania.

Dzięki Bogu ataku w Polsce nie było, choć niedługo później – jak dobrze i boleśnie pamiętamy – w ten sam makabryczny sposób lała się krew na promenadzie w Nicei i na jarmarku w Berlinie.

Czy naprawdę mamy powody do strachu?

Więc jak jest dzisiaj? Czy powinniśmy omijać metro szerokim łukiem ze strachu przed porzuconym plecakiem? Zejdźmy na ziemię. Iran ma teraz na głowie własne pożary. Precyzyjne uderzenie Amerykanów w przywódców to cios, po którym irański odwet z pewnością nastąpi – tyle że skupi się na państwach ościennych goszczących amerykańskie bazy. Polska? Przeprowadzenie ataku u nas to w tym momencie logistyczny koszmar, operacja piekielnie kosztowna i niemal niemożliwa do zorganizowania ad hoc. Dodatkowo, brak wielkich diaspor muzułmańskich nad Wisłą sprawia, że wtopienie się w tłum i niepostrzeżone przygotowanie zamachu jest nieporównywalnie trudniejsze niż we Francji czy w Niemczech. Dzisiaj to zagrożenie jest po prostu minimalne.

Chłodna głowa zamiast taniej sensacji

Krótko mówiąc: nie dajmy się zwariować. Nie musicie dziś nerwowo rozglądać się w komunikacji miejskiej, a ja będę pierwszym, który zachowa chłodną wstrzemięźliwość w ocenie zagrożeń. Mam jednak do Was jedną prośbę: nie wyśmiewajmy z góry samych sygnałów ostrzegawczych tylko dlatego, że polityczny posłaniec okazał się groteskowy. To, że ktoś w naszych oczach skompromitował temat, nie oznacza, że problem znika.

Świat nigdy nie jest tylko czarny albo tylko biały. Wymaga chłodnej analizy, do której warto używać własnej głowy. To nasza najlepsza polisa ubezpieczeniowa w tych niespokojnych czasach. Dlatego na koniec powiem jedno: nie lękajcie się myśleć samodzielnie!

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji