Tragiczny finał policyjnej interwencji w polskim mieście. Nie żyje mężczyzna
Nocna interwencja policji w jednym z polskich miast zakończyła się tragicznie. Niestety, ale nie żyje mężczyzna, który w trakcie czynności wykonywanych przez mundurowych, w pewnym momencie ich zaatakował. Doszło do szarpaniny, która finalnie zakończyła jego obezwładnieniem, a następnie śmiercią. Lokalna policja właśnie przekazała szczegóły tego koszmarnego incydentu.
Nocne zgłoszenie w Zabrzu. Służby pojechały do awantury domowej
Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z 11 na 12 lipca w Zabrzu. Jak informuje portal TVN24, służby zostały wezwane do jednego z mieszkań, gdzie miał awanturować się 40-letni mężczyzna. Z przekazanych informacji wynika, że sytuacja od początku była poważna, ponieważ zachowanie mężczyzny wzbudzało obawy o bezpieczeństwo osób znajdujących się w lokalu oraz interweniujących funkcjonariuszy.

Według wstępnych informacji podejrzewano, że 40-latek mógł znajdować się pod wpływem alkoholu albo środków odurzających. To miało być jedną z możliwych przyczyn jego silnego pobudzenia i niebezpiecznego zachowania. Na miejsce skierowano policyjne patrole, które miały opanować sytuację i zabezpieczyć mieszkanie.
Po przyjeździe mundurowych okazało się, że interwencja nie będzie rutynowa. Mężczyzna nie uspokoił się na widok policjantów i nie wykonywał ich poleceń. Funkcjonariusze mieli do czynienia z osobą bardzo pobudzoną, agresywną i trudną do opanowania. W takich okolicznościach każde kolejne działanie musiało być podejmowane przy zachowaniu szczególnej ostrożności, ponieważ sytuacja mogła eskalować z minuty na minutę.
40-latek miał grozić policjantom i ich zaatakować
Przebieg interwencji w rozmowie z TVN24 opisał aspirant Adam Strzodka z Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu. Z jego relacji wynika, że funkcjonariusze po wejściu do mieszkania zastali mężczyznę w stanie silnego pobudzenia. Mundurowi próbowali wydawać mu polecenia, ale 40-latek miał na nie nie reagować.
– Po przyjeździe na miejsce zastali silnie pobudzonego 40-latka. Mężczyzna nie reagował na wydawane przez policjantów polecenia. Był agresywny, groził im pozbawieniem życia i zaatakował ich – powiedział aspirant Adam Strzodka z Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu w rozmowie z TVN24.
Z informacji przekazanych przez portal wynika, że sytuacja była na tyle napięta, iż policjanci musieli wezwać dodatkowe patrole. Dopiero wsparcie kolejnych funkcjonariuszy pozwoliło skutecznie obezwładnić mężczyznę. W trakcie szamotaniny jeden z policjantów został ranny. Mundurowy doznał urazu oczu.
Interwencja miała więc bardzo dynamiczny przebieg. Policjanci najpierw próbowali opanować agresywnego mężczyznę, który nie stosował się do poleceń, a następnie musieli użyć siły, by go obezwładnić. Z przekazanych informacji wynika, że dopiero po przyjeździe posiłków udało się zakończyć bezpośrednią fazę starcia z 40-latkiem.
Zobacz także: Tragiczny wypadek w poniedziałkowe popołudnie. Droga całkowicie zablokowana, trwa akcja służb
Mężczyzna stracił przytomność w karetce. Sprawę wyjaśnia prokuratura
Po obezwładnieniu mężczyzny na miejscu pojawili się medycy. 40-latek został umieszczony w karetce, gdzie ratownicy mieli ocenić jego stan zdrowia. Wtedy doszło do nagłego pogorszenia sytuacji. Według relacji aspiranta Adama Strzodki mężczyzna zaczął tracić przytomność jeszcze w pojeździe ratunkowym.
Następnie 40-latka przewieziono do szpitala. Mimo podjętych działań jego życia nie udało się uratować. Mężczyzna zmarł niedługo po interwencji, a okoliczności jego śmierci będą teraz szczegółowo wyjaśniane przez śledczych.
Sprawą zajęła się prokuratura. Kluczowe znaczenie mają mieć wyniki sekcji zwłok, które powinny wskazać, co dokładnie doprowadziło do śmierci mieszkańca Zabrza. Dopiero po przeprowadzeniu tych badań możliwe będzie ustalenie, czy zgon miał związek z wcześniejszym stanem mężczyzny, przebiegiem interwencji, ewentualnym wpływem alkoholu lub narkotyków, czy innymi okolicznościami.
Równolegle prowadzone jest również postępowanie wewnętrzne w komendzie. Ma ono odtworzyć cały przebieg działań policjantów: od momentu przyjęcia zgłoszenia, przez wejście do mieszkania i obezwładnienie 40-latka, aż po przekazanie go pod opiekę ratowników medycznych. Śledczy będą analizować, czy wszystkie czynności zostały przeprowadzone prawidłowo i zgodnie z procedurami.
Czytaj też: Gwałtowne burze przejdą przez niemal połowę Polski. Są pilne alerty RCB: "słuchaj poleceń służb"