Związki partnerskie pod presją weta. Karolina Opolska o kalkulacjach Karola Nawrockiego
Brak woli politycznej w Kancelarii Prezydenta, by podpisać ustawę o statusie osoby najbliższej, ostatecznie przekreśla szanse na prawną ochronę par nieformalnych. Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego, który jednoznacznie zapowiada brak poparcia dla jakichkolwiek uregulowań przypominających związki partnerskie, zadziwia o tyle, że bezpośrednio uderza w prawo do bezpieczeństwa tysięcy polskich dzieci żyjących w patchworkowych rodzinach. Jak ocenia w wywiadzie udzielonym na łamach serwisu Goniec.pl dziennikarka Karolina Opolska, te polityczne kalkulacje to dramat tak zwanych niewidzialnych rodzin.
Kampanijne słowa rzucone na wiatr
Jeszcze do niedawna deklaracje składane w ferworze walki wyborczej zdawały się dawać cień szansy na kompromisowe załatwienie najbardziej elementarnych potrzeb cywilnych wielu Polaków. Kategoryczne zablokowanie prac legislacyjnych stawia jednak prawdomówność Pałacu Prezydenckiego w niezwykle złym świetle. Zmiany w nastrojach społecznych postępują dziś bowiem znacznie szybciej, niż ewoluuje świadomość prawicowych decydentów decydujących o kształcie prawa.
– Według danych CBOS aż 62 procent Polaków deklaruje, że jest za wprowadzeniem związków partnerskich – zauważa Karolina Opolska w “Rozmowie Gońca”. – Karol Nawrocki idzie całkowicie na przekór nastrojom społecznym i łamie swoją obietnicę wyborczą. Wydaje się jednak, że nikt już go z tych zapowiedzi nie rozlicza. U niego zawsze wygląda to pokrętnie: najpierw weto, a potem własny projekt wprowadzający coś zupełnie innego.
Dramat niewidzialnych rodzin
Życie w państwie pozbawionym skutecznych mechanizmów zabezpieczających naraża obywateli na permanentny stres i niepewność. Brak możliwości dziedziczenia oraz płynnego przejęcia prawnej opieki nad wspólnie wychowywanym dzieckiem może w mgnieniu oka zniszczyć stabilność całej rodziny. Weto głowy państwa doprowadzi do tragedii najmłodszych, którzy w razie utraty rodzica biologicznego z dnia na dzień znikną z życia swoich faktycznych opiekunów.
– Można sobie łatwo wyobrazić sytuację, w której dwie kobiety żyją ze sobą wiele lat i wspólnie wychowują biologiczne dziecko jednej z nich – tłumaczy dziennikarka na łamach Gońca. – Nagle dzieje się nieszczęście, biologiczna matka umiera w wypadku lub przez chorobę. Dziecko z dnia na dzień traci najbliższą osobę, z którą całe życie się wychowywało. Jest jej odbierane, bo według prawa to obcy ludzie. Trafia na przykład do dalszej rodziny, która wcześniej mogła w ogóle nie akceptować tego związku i być całkowicie nieobecna w życiu tego dziecka.
Jak dodaje Opolska, przepisy krzywdzą ogromną grupę obywateli pozbawionych podstawowej ochrony prawnej.
– Podstawowa empatia powinna sugerować, że należy zabezpieczyć najmłodszych przed taką sytuacją, a mówimy o tysiącach dzieci w Polsce – akcentuje publicystka. – Niestety, te ludzkie dramaty padają ofiarą politycznych przepychanek.
Ignorowanie zmian cywilizacyjnych
Blokowanie uregulowań legislacyjnych przez konserwatywnych polityków odsłania kompletną obojętność władzy wobec faktycznych przemian, które od dawna zakorzeniły się w polskim społeczeństwie. Model rodziny ewoluował, a stanowisko elit diametralnie rozmija się z codziennością obywateli.
– Kiedy spojrzymy na badania opinii publicznej, okazuje się, że wyborcy nie tylko dzisiejszej koalicji rządzącej, ale także PiS czy Konfederacji są dużo bardziej liberalni w podejściu do kwestii związków partnerskich niż ich przedstawiciele w Sejmie – podkreśla rozmówczyni Goniec.pl. – Tworzenie w Polsce prawa, które udaje, że pewne grupy ludzi w ogóle nie istnieją, jest bardzo zagadkowe.
Na koniec rozmówczyni zwraca uwagę na osobisty paradoks, z którym wiąże się nieustępliwa postawa głowy państwa w kwestii prawnego uregulowania niestandardowych form opieki.
– To niezwykle zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że sam prezydent żyje w rodzinie patchworkowej – podsumowuje. – Wydaje się więc, że powinien wykazywać zdecydowanie większą wrażliwość na takie sytuacje.
Źródło: Goniec