Kazimierz Krupa o Karolu Nawrockim. „Trump traktuje go jak maskotkę”
— Trump traktuje Nawrockiego jak swoją maskotkę — stwierdził w rozmowie z Gońcem Kazimierz Krupa. Dziennikarz ekonomiczny bardzo krytycznie ocenił relację polskiego prezydenta z gospodarzem Białego Domu. Uderzył również w otoczenie Karola Nawrockiego i podważył opowieść o jego rzekomym otruciu podczas kampanii wyborczej.
Krupa: Trump może uważać, że zrobił Nawrockiego prezydentem
Kazimierz Krupa był gościem Wojciecha Mulika w programie Gońca. Jednym z głównych tematów rozmowy były relacje Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem.
Amerykański prezydent podczas spotkania z Nawrockim miał kolejny raz podkreślać własny udział w jego wyborczym zwycięstwie. Zdaniem Krupy takie słowa pokazują rzeczywisty układ sił pomiędzy oboma politykami.
— Trump traktuje Nawrockiego jak swoją maskotkę. Na to wygląda — ocenił dziennikarz.
Gość Gońca przyznał, że Donald Trump może mieć podstawy, aby przypisywać sobie część zasług za zwycięstwo Karola Nawrockiego. Nie chodzi jednak wyłącznie o publiczne poparcie czy spotkania w czasie kampanii.
Krupa zasugerował, że znaczenie mogli mieć również amerykańscy specjaliści zajmujący się prowadzeniem kampanii w internecie i mediach społecznościowych.
— Niewykluczone, że rzeczywiście ma prawo tak mówić — stwierdził.
Dziennikarz bardzo ostro ocenił jednocześnie stosunek środowiska Nawrockiego do Donalda Trumpa. Jego zdaniem jest w nim widoczna daleko posunięta uległość.
— Wiernopoddańczość tej grupy politycznej na czele z Karolem Nawrockim jest dostrzegalna. Powiedziałem to eufemistycznie, bo cisną mi się inne, brzydkie słowa — mówił.
„Otoczenie Nawrockiego jest jeszcze gorsze”
Krupa nie szczędził krytyki również ludziom skupionym wokół prezydenta. W rozmowie pojawił się między innymi temat prof. Andrzeja Nowaka oraz przedstawianej przez niego historii o rzekomym otruciu Karola Nawrockiego podczas kampanii wyborczej.
Zgodnie z tą relacją Nawrocki miał nagle bardzo źle się poczuć, wymiotować i wykonywać niekontrolowane ruchy. Krupa zaznaczył, że nie wierzy w wersję mówiącą o próbie otrucia.
— Absolutnie nie. Może snusy były mocniejsze — skomentował.
Dziennikarz zwrócił uwagę, że w przypadku podejrzenia zamachu na kandydata na prezydenta naturalną reakcją powinno być wezwanie lekarza oraz zawiadomienie odpowiednich służb.
— Jak wyjaśnić to, że miałoby dojść do otrucia kandydata na prezydenta Polski, a sprawa nie zostałaby zgłoszona do prokuratury ani nie doszłoby do udzielenia pomocy? — pytał.
Krupa zasugerował, że przyczyna złego samopoczucia mogła być zupełnie inna. Podkreślił jednak, że bez diagnozy lekarskiej nie można przedstawiać żadnej wersji jako potwierdzonej.
— Może za dużo wypił, może była zła przekąska, może snusy były za mocne. Martyrologii tutaj nie widzę — powiedział.
Pytany wprost, czy otoczenie Karola Nawrockiego jest gorsze od samego prezydenta, odpowiedział twierdząco.
— Zdecydowanie. On był chyba najlepszy z tego całego towarzystwa. Jeżeli najlepszy jest taki, to wśród ślepych jednooki jest królem — stwierdził.
W rozmowie przypomniano także wypowiedź Karola Nawrockiego o rozmowach z duchem Józefa Piłsudskiego w ogrodach Pałacu Prezydenckiego.
Krupa zareagował na tę historię ironią.
— Pewnie powiedział mu parę mocnych słów, ale widać nie przemówił mu do rozsądku — odpowiedział.
Gość Gońca poparł jednocześnie pomysł, aby prezydent regularnie przechodził badania lekarskie, a podstawowe informacje dotyczące jego stanu zdrowia były ujawniane opinii publicznej.
— To warunek absolutnie podstawowy i powinien zostać zrealizowany — powiedział.
Krupa: z Ameryki zaczęto się śmiać
Kazimierz Krupa skrytykował nie tylko Karola Nawrockiego, lecz również Donalda Trumpa. Jego zdaniem obecny prezydent USA osłabił międzynarodową pozycję swojego kraju i zniszczył znaczną część wpływów budowanych przez Amerykanów przez dziesięciolecia.
— Czas, kiedy Ameryki bali się wszyscy, już dawno minął. Teraz się z niej wszyscy śmieją — ocenił.
Krupa przekonywał, że wcześniejsza potęga Stanów Zjednoczonych nie opierała się wyłącznie na sile militarnej i gospodarczej. Ważną rolę odgrywała również dyplomacja, kultura oraz zdolność budowania trwałych sojuszy.
— Stany Zjednoczone przez wiele lat budowały swoją potęgę przez soft power. Trump to wszystko zniweczył. Po prostu Amerykę ośmieszył — mówił.
Dziennikarz porównał publiczne wystąpienia Trumpa do konferencji prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego.
— Śmialiśmy się ze stand-upów naszego poczciwego Adama Glapińskiego, ale on jest przy Trumpie daleko z tyłu — podsumował Kazimierz Krupa.