Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Zełenski nie przyjedzie do Polski, jest reakcja Kosiniaka-Kamysza. Wskazał winnego całej sytuacji
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 23.06.2026 16:13

Zełenski nie przyjedzie do Polski, jest reakcja Kosiniaka-Kamysza. Wskazał winnego całej sytuacji

Zełenski nie przyjedzie do Polski, jest reakcja Kosiniaka-Kamysza. Wskazał winnego całej sytuacji
Wołodymyr Zełenski, Władysław Kosiniak-Kamysz, fot. Rex Features/East News, Anita Walczewska/East News

Wołodymyr Zełenski nie pojawi się w Gdańsku na konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy. Decyzja zapadła w cieniu ostrego sporu wokół Orderu Orła Białego. Głos w sprawie zabrał Władysław Kosiniak-Kamysz.

Spór Polski z Ukrainą narasta przed konferencją w Gdańsku

Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku miała być jednym z ważnych wydarzeń pokazujących dalszą współpracę Warszawy i Kijowa. Spotkanie poświęcone jest przyszłości Ukrainy, jej odbudowie oraz dalszemu wsparciu po zniszczeniach wojennych. W tle wydarzenia pojawił się jednak poważny kryzys polityczny, który w ostatnich dniach mocno obciążył relacje obu państw.

Napięcie zaczęło rosnąć po decyzji Wołodymyra Zełenskiego dotyczącej jednej z ukraińskich jednostek wojskowych. Prezydent Ukrainy nadał jej nazwę "Bohaterów UPA". W Polsce wywołało to gwałtowną reakcję, ponieważ temat UPA i rzezi wołyńskiej pozostaje jedną z najbardziej bolesnych spraw historycznych w relacjach polsko-ukraińskich. Decyzja ukraińskiego przywódcy została odebrana przez część polskich polityków jako gest, którego nie można było przemilczeć.

Zełenski nie przyjedzie do Polski, jest reakcja Kosiniaka-Kamysza. Wskazał winnego całej sytuacji
Wołodymyr Zełenski, fot. Ukrinform/ABACA/Abaca/East News

Na ten ruch odpowiedział prezydent Karol Nawrocki. Zdecydował, że odbierze Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego. Sprawa bardzo szybko przeniosła się z poziomu dyplomatycznego na symboliczny, bo już następnego dnia prezydent Ukrainy pokazał w sieci zdjęcie paczki i poinformował, że odsyła wysokie polskie odznaczenie zwykłą przesyłką kurierską. Ten gest jeszcze mocniej zaostrzył atmosferę wokół całej sprawy.

Na tym jednak się nie skończyło. Według przekazanych informacji kolejne osoby po stronie ukraińskiej zaczęły oddawać polskie odznaczenia. To sprawiło, że spór, który początkowo dotyczył jednej decyzji personalno-symbolicznej, zaczął przeradzać się w szerszy konflikt polityczny. Właśnie w takim momencie pojawiła się informacja o nieobecności Zełenskiego na wydarzeniu w Gdańsku.

Wołodymyr Zełenski nie przyleci do Gdańska. Ukrainę ma reprezentować premier

Po aferze z orderem zapadła decyzja, że Wołodymyr Zełenski nie weźmie udziału w Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. To ważne, ponieważ wydarzenie jest związane bezpośrednio z przyszłością Ukrainy, a sam prezydent tego państwa miał być jedną z najważniejszych postaci spotkania. Jego nieobecność trudno więc traktować jak zwykłą zmianę w kalendarzu.

Zamiast Zełenskiego na czele ukraińskiej delegacji stanie premier Julia Swyrydenko. To oznacza, że Ukraina będzie reprezentowana na wysokim szczeblu, ale bez udziału swojego prezydenta. W obecnych okolicznościach taka decyzja ma wymiar polityczny, bo zapada w chwili, gdy relacje Warszawy i Kijowa są mocno obciążone sporem o pamięć historyczną i o gesty wykonane po obu stronach.

Zełenski nie przyjedzie do Polski, jest reakcja Kosiniaka-Kamysza. Wskazał winnego całej sytuacji
Wołodymyr Zełenski, fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Do sprawy odniósł się również premier Donald Tusk. Szef polskiego rządu zapowiedział, że nie zamierza wchodzić w konflikt ani go podgrzewać. 

– Ja nie przyłożę ręki w żaden sposób do podsycania tego napięcia – oświadczył Donald Tusk, odnosząc się do sporu wokół relacji polsko-ukraińskich.

Premier przypomniał jednocześnie, że w Gdańsku rozpoczyna się konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy. W jego wypowiedzi wybrzmiało więc rozróżnienie między bieżącym konfliktem politycznym a strategicznym znaczeniem wsparcia dla Ukrainy. Z jednej strony Polska reaguje na decyzje, które uderzają w wrażliwe kwestie historyczne. Z drugiej strony rząd nie chce, aby spór całkowicie zdominował rozmowy o bezpieczeństwie, gospodarce i odbudowie państwa walczącego z rosyjską agresją.

Nieobecność Zełenskiego w Gdańsku pokazuje jednak, że napięcia są już bardzo poważne. Konferencja, która miała koncentrować uwagę przede wszystkim na przyszłości Ukrainy, odbywa się teraz w cieniu ostrej wymiany gestów i komentarzy. To zmienia polityczny kontekst całego wydarzenia.

Władysław Kosiniak-Kamysz krytykuje decyzję Zełenskiego

Najostrzej do sprawy odniósł się wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. W rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że źródłem obecnej sytuacji była decyzja prezydenta Ukrainy o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem "Bohaterów UPA". Zdaniem szefa MON nie da się omawiać obecnego kryzysu bez wskazania tego punktu wyjścia.

– Wszystko zaczyna się od błędnej decyzji prezydenta Zełenskiego i trudno to pominąć przy każdej wypowiedzi. Gdyby nie jego decyzja o nadaniu imienia jednostce bohaterów UPA, nie mielibyśmy takiej sytuacji – skomentował Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z dziennikarzami.

Wicepremier jasno ocenił też samą decyzję Zełenskiego o rezygnacji z przyjazdu do Gdańska. Nie ukrywał, że uważa ją za błąd. Wskazywał, że prezydent Ukrainy powinien uczestniczyć w wydarzeniu, ponieważ nie jest ono zwykłym spotkaniem, lecz konferencją, przy której Ukraina odgrywa ważną rolę organizacyjną.

– Powinien być na tej konferencji, bo jest współorganizatorem i współzapraszającym. Przez swoją decyzję dzisiaj nie przyjeżdża na tę konferencję – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z dziennikarzami.

Zełenski nie przyjedzie do Polski, jest reakcja Kosiniaka-Kamysza. Wskazał winnego całej sytuacji
Władysław Kosiniak-Kamysz, fot. Anita Walczewska/East News

Szef MON podkreślał przy tym, że Polska i Ukraina mogły dalej rozwijać bardzo mocne relacje oparte na współpracy, bezpieczeństwie i wspólnych interesach. Zaznaczył, że Warszawa nadal chce budować takie więzi, bo leży to w strategicznym interesie Polski. Według Kosiniaka-Kamysza kierunek powinien być jasny: Polska i Ukraina powinny stać razem przeciwko wspólnym przeciwnikom, a nie nakręcać wobec siebie wzajemną wrogość.

– Dalej chcemy je budować, bo to jest strategiczny, ważny interes dla Polski. Polska z Ukrainą, przeciwko naszym wrogom, a nie wrogie nastawienie Ukrainy do Polski czy emocje wrogie z Polski do Ukrainy. Trzeba to zatrzymać. To jest bardzo niebezpieczne – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z dziennikarzami.

Jednocześnie wicepremier zaznaczył, że dobre relacje z Ukrainą nie mogą oznaczać rezygnacji z prawdy historycznej. Wskazał, że upamiętnienie ofiar ludobójstwa na Wołyniu jest dla Polski sprawą absolutnie konieczną. Zapowiedział też dalsze działania w tej kwestii, przypominając o planach dotyczących Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie.

– I będziemy zawsze robić wszystko, żeby się działo w tej sprawie jak najwięcej – zapewnił Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z dziennikarzami, odnosząc się do działań na rzecz upamiętnienia ofiar zbrodni wołyńskiej.

Wypowiedzi szefa MON pokazują, że polski rząd próbuje jednocześnie utrzymać dwa kierunki. Pierwszy to dalsza współpraca z Ukrainą, uznawana za ważną z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski. Drugi to stanowcze przypominanie o sprawach historycznych, których polska strona nie zamierza odkładać na bok. Nieobecność Zełenskiego w Gdańsku sprawia jednak, że oba te cele będą teraz jeszcze trudniejsze do pogodzenia.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji