Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Ucieczka Zbigniewa Ziobry do USA. Mariusz Gierszewski wyjaśnia, jak polityk ominął polskie służby
Wojciech Mulik
Wojciech Mulik 20.05.2026 13:37

Ucieczka Zbigniewa Ziobry do USA. Mariusz Gierszewski wyjaśnia, jak polityk ominął polskie służby

Ucieczka Zbigniewa Ziobry do USA. Mariusz Gierszewski wyjaśnia, jak polityk ominął polskie służby
Fot. Goniec, East News

Historia wyjazdu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz jego zastępcy Marcina Romanowskiego z Polski przypomina szpiegowskie kino akcji. Wciąż brakuje ostatecznych informacji na temat dokładnej trasy ucieczki polityków ściganych w związku z aferą Funduszu Sprawiedliwości. Ich ślady kluczą po całej Europie, a niespodziewane pojawienie się Ziobry w Stanach Zjednoczonych wywołuje konsternację zarówno nad Wisłą, jak i za oceanem. Co zawiodło na szczeblu krajowym i dlaczego polskie służby okazały się bezradne wobec technologii stworzonej w gmachach samego ministerstwa? Na te pytania w “Rozmowie Gońca” odpowiada Mariusz Gierszewski, dziennikarz śledczy Radia ZET.

Zniknięcie z Węgier i bałkański ślad

W ubiegłym roku prominentni politycy dawnej Zjednoczonej Prawicy szukali ochrony politycznej na Węgrzech pod skrzydłami rządu Viktora Orbána. Sytuacja uległa drastycznej zmianie po wygranych przez Pétera Magyara wyborach – nowy układ sił zapowiedział twardo, że Budapeszt nie będzie już przystanią dla osób wchodzących w konflikt z prawem. Od tego momentu trasa ucieczki Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego jest owiana całkowitą tajemnicą, a szum informacyjny utrudnia wytyczenie jednoznacznej ścieżki ich przemieszczania się.

– Nie wiemy nic o tym, jak wydostał się z Węgier zarówno Zbigniew Ziobro, jak i Romanowski, bo zakładamy, że Romanowskiego już tam nie ma. To jest w tym wszystkim kluczowa informacja – wskazuje w rozmowie z Gońcem Mariusz Gierszewski.

Jedna z głównych badanych obecnie hipotez analitycznych zakłada aktywne wsparcie tamtejszych organów państwowych, które przez lata blisko współpracowały z rządem w Warszawie.

– Węgrzy wywieźli Zbigniewa Ziobrę gdzieś na Bałkany, na przykład do Serbii, i to właśnie z Serbii przeleciał w jakieś inne miejsce – podkreśla dziennikarz. – Oni nie mogli nic robić bez wiedzy służb węgierskich, na pewno byli co najmniej monitorowani. Być może pozwolono mu wsiąść do samolotu rządowego i w ten sposób się poruszał.

Lot przez Atlantyk i chaos w Waszyngtonie

Ostatecznie były minister sprawiedliwości zdołał dotrzeć do Stanów Zjednoczonych. Zdumienie budzi fakt, w jaki sposób minął szczegółowe kontrole graniczne, zwłaszcza po oficjalnym komunikacie resortu Waldemara Żurka o unieważnieniu jego paszportów. Ustalenia wskazują, że Ziobro celowo ominął standardowe procedury obowiązujące w Unii Europejskiej.

– Był już poza strefą Schengen, dlatego nie został uwidoczniony i zatrzymany. Stamtąd poleciał z Mediolanu do Nowego Jorku, gdzie przesiadł się i wylądował w Waszyngtonie – mówi Gońcowi Gierszewski.

Legalizacja pobytu uciekiniera w USA ma rzekomo opierać się na wizie dziennikarskiej, powiązanej z funkcją komentatora dla stacji Telewizja Republika. Zgodnie z surowym amerykańskim prawem, wymaga to jednak twardych dowodów zatrudnienia.

– Jeżeli jest to wiza dziennikarska, to musi otrzymywać za swoją pracę pieniądze. Musi dostać przelew z telewizji Republika w odpowiedniej wysokości – zaznacza ekspert.

Niespodziewana obecność tak newralgicznego gościa wzbudziła konsternację za oceanem. Legalizacja jego pobytu najpewniej nie wynikała z odgórnie przygotowanego planu.

– Moi rozmówcy z kręgów amerykańskich twierdzili, że w tamtejszej administracji jest pewien chaos. Nie było tak, że wszyscy wiedzieli, co mają z tym zrobić i zgadzali się na to, co się zdarzyło – relacjonuje dziennikarz Radia ZET.

Służby w martwym punkcie

Najwięcej pytań i uzasadnionej krytyki  – jak zauważa w “Rozmowie Gońca” Gierszewski – rodzi jednak bezradność polskiego aparatu ścigania. Próby namierzenia zbiegów miały opierać się na rutynowym monitorowaniu posiadanej przez nich elektroniki. To okazało się spektakularnie wręcz zawodne, ponieważ obaj politycy, nadzorujący w przeszłości wymiar sprawiedliwości, doskonale znali metody pracy krajowych śledczych.

– Ziobro i Romanowski kontaktowali się ze swoimi współpracownikami, członkami rodziny czy prawnikami na tyle skutecznie, że nie dali się namierzyć. Potrafili to zrobić, mieli narzędzia i wiedzę, jak to się robi – twierdzi dziennikarz.

Ogromną rolę w technologicznym zabezpieczeniu tej ucieczki mogło odegrać bezpośrednie wsparcie ekspertów od cyberbezpieczeństwa. Chodzi o wykwalifikowanych specjalistów zatrudnionych wcześniej w instytucjach państwowych.

– To był specjalny ośrodek cyberbezpieczeństwa Ministerstwa Sprawiedliwości założony przez Romanowskiego. Ściągnął tam ekspertów, którzy zajmowali się ochroną danych sądów – konkluduje Gierszewski.

Technologie i wyspecjalizowana wiedza, opłacane pierwotnie z publicznych środków, posłużyły w konsekwencji do zbudowania swoistej "twierdzy szyfrów". Twierdzy, która skutecznie ukryła bohaterów największej politycznej afery przed organami ścigania polskiego państwa.

Źródło: Goniec
 

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji