Anna Maria Wesołowska wspomina najtrudniejsze sprawy w karierze. „Jeżeli przestanę czuć, ta praca nie ma sensu”
Cztery dekady orzekania w sprawach karnych i walka o ochronę najmłodszych odcisnęły piętno na polskim wymiarze sprawiedliwości. W szczerym wywiadzie dla kanału „Bez Garnituru” sędzia Anna Maria Wesołowska odsłania kulisy najgłośniejszych procesów, opowiada o osobistej cenie popularności i tłumaczy, dlaczego system wciąż zawodzi. W rozmowie mówi otwarcie o rzeczach, o których sędziowie zwykle milczą.
Sprawa, przez którą o mało nie odeszła z zawodu
W rozmowie sędzia wraca do sprawy maltretowanego dziewięciolatka, która niemal skłoniła ją do porzucenia togi. Na sali rozpraw padły wtedy słowa, których do dziś nie potrafi zapomnieć:
„Pani sędzio, ja pani wszystko powiem, ale niech pani wypuści moją mamusię z więzienia, ja ją kocham, ja za nią tęsknię”.
To właśnie ten moment, jak przyznaje, zapoczątkował jej walkę o ochronę najmłodszych i reformę prawa. O swoim emocjonalnym podejściu do pracy mówi bez ogródek:
„Jeżeli przestanę czuć, to znaczy, że ta moja praca już nie ma sensu”.
W wywiadzie opowiada, jak razem z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę walczyła o przyjazne pokoje przesłuchań i zasadę jednorazowego wysłuchania dzieci, które ostatecznie wprowadziła tak zwana ustawa Kamilkowa.
Co naprawdę znaczy być niezawisłym sędzią
Pytana o najtrudniejsze dylematy w orzekaniu, Wesołowska nie owija w bawełnę.
„Sędzią się jest dla ludzi, sędzią się jest dla obywateli. Jeżeli ktoś jest sędzią dla jakiejś partii, dla jakiejś władzy, to znaczy, że on tylko tak siebie nazywa, ale sędzią na pewno nie jest” – mówi.
W wywiadzie wraca też do początków kariery w PRL i zdradza, jak radziła sobie z przepisami, których stosowania nie akceptowało jej sumienie. Jej opowieść o tym, gdzie kończy się posłuszeństwo prawu, a zaczyna wewnętrzna niezależność, to jeden z najmocniejszych momentów rozmowy.
Mafia, która „musi mieć dojście”
Sporą część kariery sędzia poświęciła procesom grup przestępczych, w tym łódzkiej „Ośmiornicy”. To, co mówi o sposobach działania mafii, daje do myślenia.
„Mafia szkoli prawników na uczelniach zagranicznych, bo przecież musi mieć świetną obstawę, musi mieć dojście” – ostrzega.
W wywiadzie idzie jednak dalej i opowiada, jak ludzie powiązani ze światem przestępczym potrafią stać się bezpośrednim zapleczem osób podejmujących najważniejsze decyzje w państwie. Tłumaczy też, dlaczego instytucje wciąż przegrywają w tej grze.
Cena popularności i gorzka diagnoza Polski
Telewizyjna rozpoznawalność przyniosła sędzi nie tylko sympatię widzów, ale i krytykę środowiska. Wesołowska tłumaczy, dlaczego mimo wszystko uważała tę misję za ważną, przypominając prostą prawdę o wychowaniu:
„Nasze dzieci nie będą robiły tak, jak mówimy, tylko tak, jak robimy”.
Mocno brzmi jej diagnoza tego, co dzieje się dziś w Polsce.
„Jedną z najgorszych krzywd, jaką zrobiono nam Polakom, to jest podział społeczeństwa (...). Nie potrafię wybaczyć, dla własnych interesów, żeby niszczyć naród. To smutne” – mówi z wyraźnym żalem.
O tym, jak jej zdaniem można odbudować to, co zniszczono, opowiada w dalszej części rozmowy.
Cały wywiad z sędzią Anną Marią Wesołowską dostępny jest na kanale „Bez Garnituru”.